Kochani Fani :))

OGŁOSZENIA :D

Prosze czytac,klikac, i komentowac :)) :DDD PS: jesli chodzi o spamy to mi nie przeszkadzaja ... ;))) A jesli beda to blogi ciekawe i godne uwagi to dodam je do moich zajefajnych blogaskòw ;DDD

NIE LUBICIE - NIE KOMENTUJCIE - proste u.u

mòwie juz ze mieszkam we Wloszech i nie jestem niewiadomo jak poprawna z polskiego wiec za bledy przepraszam.

Pytania zadajcie w komentarzach a ja będe wam próbowała wytłumaczyć w postach w których skomentowaliście:)

Kiedy pojawiają się nowi aktorzy, dodaje ich i w rozdziale i na stronie czyli w "bohaterowie" (znajdziecie na stronach) :D

DOBREJ ZABAWYY!!

sobota, 14 kwietnia 2018

TOTALNA PORAŻKA WOJNA PŁCI- Odcinek 3 "CS:CO?"

~~ Cześć i czołem! Czujecie tą wiosenną woń? :3 Bo ja owszem!
~~ Powiem wam że odcinek miał być krótszy ale tak się rozpisałam ze wyszło jak zwykle ... pisałam pisałam i nie mogłam go skończyć xd 
~~ Miłego czytania! <3
PS: pamiętajcie by wpadać na grupe TP na fb! "klik".


Ranek. Zawodników budzi straszny oraz głośny dźwięk trąby Chefa. Zaspani wychodzą ze swoich dziur, gdy zdziwiony Chris się im przypatruje.
-Halo! Ludziska! A co to się robiło w nocy że wy tacy zaspani jesteście?- zapytał z uśmiechem.

Dzień wcześniej, wieczór. U dziewczyn.
Słychać odgłosy głośnej muzyki na całe Maldiwy.
-No tak, gdzie Vai tam impreza- zaśmiała się Gwen, która wróciła z łazienki do pokoju.
-Możecie to ściszyć?! Ja tu próbuje spać!- krzyknęła Courtney, stając koło Gwen ubrana w piżamkę i z opaską na oczy założoną na czoło.
-To weź sobie zatyczki do uszów bo raczej nie mamy zamiaru tego wyłączyć- uśmiechnęła się do niej Pasemkowa gdy brunetka wyciągnęła zatyczki z uszów.
-Już je mam i nic mi nie dają!- warknęła zła.
-Chodź się z nami bawić, wyśpisz się w grobie- uśmiechnęła się do niej Gotka gdy brunetka tylko prychnęła.
-Macie to ściszyć!- koło brunetki zjawił się Chris też w piżamce i z taką samą różową opaską na oczy co Courtney.
-Hehe fajna opaska- zakpiła Gwen.
- No weź, Chris! Od kiedy ty taki sztywny jesteś?- wtrąciła się Vai, która szalała na parkiecie.
-Masz to wyłączyć, bo jak nie to inaczej porozmawiamy- zmierzył ją wzrokiem.
-Ale …-
-Chcesz  wrócić tam, skąd  przyszłaś?- przymrużył oczy gdy Vai tylko fuknęła po czym wyłączyła muzyke- no i świetnie, dobranoc!- krzyknął po czym wybył z pokoju.
-A Tobie co? Nagle zaczęłaś się bać Chrisa?- prychnęła Heather, która nagle pojawiła się przy nich.
-A chcesz jutro przebiec całą wyspe? Bo mi się to jakoś nie widzi- odparła jej pasiasta zakładając reke na reke.
-Pff cykor. W takim razie, wynocha!- krzyknęła po czym wypchnęła Courtney, Gwen i Violette zza drzwi. Rozległa się znów głośna muzyka.
-No ej! Heather!- krzyknęła zła Gwen, waląc w drzwi, które nagle się otworzyły a przez nie wyleciała Nicole i Bridg.
-Eeh jak chcecie to możecie przyjść do naszego pokoju- zaproponowała Courtney- ale macie być cicho- zagroziła im po czym poszła w strone wspomnianego wcześniej pomieszczenia. Gwen zmałpowała ją, kręcąc palcem gdy reszta cicho się zaśmiała po czym poszły za nią.
Pokoje uczestników były dwa. W tym wypadku został im jeden ponieważ w drugim rozbrzmiewała głośna muzyka. Wszechstronne, eleganckie z wygodnymi łóżkami i z całym zasobem jedzenia w małych lodówkach, które znajdowały się przy każdym łóżku. Gwen weszła do środka jako pierwsza, podziwiając pokój. Przystała przy oknie po czym spojrzała na chatke, która stała na środku wody. Zobaczyła w oknie Trenta. Zmarszczyła nos.
-To może babski wieczór?- zaproponowały blondyny po czym z uśmiechem popatrzyły na siebie.
-Tylko cicho bo ja chce spać- fuknęła Courtney po czym położyła się na swoim łóżku, zasłaniając sobie głowe kołdrą. Dziewczyny usiadły na podłodze w kółeczku. Z drugiego pokoju zaś dało się słychać głośną muzyke.
-Co ty się tak boisz tego Chrisa?- spostrzegła nagle Bridgette, widząc jak pasemkowa usiadla przed nią.
-Nie boje się- odparła szybko- nie chce mu po prostu podpaść na samym początku- reszta popatrzyła na nią podejrzliwie. Tylko Gwen jednak wiedziała o co chodzi.
-Zobaczymy jak szybko Chris się zerwie z łóżka i do nich wpadnie- zmieniła temat Gotka, nadsłuchując.
-Ej, może pogadamy o tych zdjęciach z kopert, co?- zaproponowała nagle Bridg gdy popatrzyły na nią zdziwione.
-Coś cię gryzie?- spytała Gotka gdy blondyna podrapała się po głowie.
-No …- mruknęła- wiem że Geoffa wyrzucili więc tym bardziej mnie to gryzie, ponieważ nie będę mogła z nim pogadać.  Może na trzy cztery każda rzuci jedno swoje zdjęcie z koperty, co? To, które najbardziej daną osobe gryzie?- zaproponowała gdy Pasemkowa nie była tym faktem zbyt zadowolona. Dziewczyny jednak zaczęły szukać swoich zdjęć po czym, mając je w ręku, popatrzyły po sobie.
- Trzy czte-ry!- po czym rzuciły zdjęcia na podłoge. Dziwnym trafem zza Gwen, która siedziała tyłem do łóżka Courtney, przyleciało dodatkowe zdjęcie. Dziewczyny odwróciły się w tamtą strone, widząc jak brunetka siedzi na łóżku dołączając do zabawy.
-Co? I tak pewnie przez was nie zasne- wzruszyła ramionami.
-To może zaczniesz?- spytała Nicole, widząc na podłodze zdjęcie całujących się Duncana i JD.
-Zgaduje że miałaś też zdjęcie moje i Duncana, prawda?- wtrąciła się Gwen.
-Tak ale to bardziej mnie wkurzyło- fuknęła- czy wy wiecie że oni całowali się więcej razy gdy była Wakacyjna Totalna Porażka?- na te słowa Vai spuściła wzrok, udając zdziwioną jednak wiedziała o tym wszystkim doskonale- Grr dobrze że jej nie ma w tym sezonie bo marny byłby jej los- warknęła - no, wasza kolej- popatrzyła na Nicole.
-Chciałabym jakoś się porozumieć z Codym- spuściła wzrok-  chciałabym też kilka rzeczy z nim obgadać- popatrzyła na zdjęcie, na którym jest ona z Codym.
-A co się z Tobą działo? Wyjechałaś tak bez słowa- dopytywała Gwen.
-No tak, wyjechałam. Ale wolałabym to na razie wyjaśnić z nim zanim pójdzie to w świat- poprosiła blondyna gdy reszta kiwnęła głową.
-No to eeh …- mruknęła Gwen, patrząc na swoje zdjęcie, gdzie Trent całuje się z fanką.
-Ty też?- spytała zaskoczona Bridg, wskazując na swoje zdjęcie, na którym Geoff całował się z fanką.
-Co się dzieje z tymi facetami! Powariowali czy co?- spytała zaskoczona Gwen.
-Pokażcie mi to- poprosiła Vai po czym chwyciła za zdjęcia, patrząc na nie uważnie- to fotoszop jak nic! Chris po prostu chce podnieść naszego ducha walki z „jesteście w przeciwnych drużynach więc konkurujcie ze sobą jeśli chcecie wygrać milion” do „rozszarpcie się na strzępy bo to jest wojna”. I to w bardzo efektowny sposób- obie dziewczyny popatrzyły na siebie zdziwione- no weźcie, wasi chłopcy na pewno nie zrobiliby wam takiego świństwa- popatrzyła na nich z uśmiechem.
-Dobra dobra mądralo, a ty co nam powiesz?- wtrąciła się Courtney, patrząc jak Pasemkowa odkłada zdjęcia na podłoge.
-Eahm- jęknęła, widząc swoje zdjęcie, na którym był Noah i Emma, którzy się całują- no … co mam wam niby wytłumaczyć?-
-Co się stało że się rozstaliście- sprecyzowała Nicole gdy Vai popatrzyła przerażona na Gwen.
-Ja …- prawie się zapowietrzyła- to … to nie była moja wina!- krzyknęła po czym wstała i wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami.

U chłopaków w chatce.
Trent wyglądał przez okno, patrząc na oświetloną wille, z której wydobywała się głośna muzyka.
-Widze że dziewczyny już zaczynają rozwalać wille- mruknął Noah, stając przy oknie obok kolegi z drużyny- dlaczego my nie zrobiliśmy wczoraj imprezy?-
-Bo nasza drużyna jest pełna nudziarzy- mruknął, patrząc znacząco na Noah, który tylko zmarszczył brew- nie sądzisz że Violette jest troche … dziwna?- spytał go po chwili gdy ten, zaskoczony pytaniem, popatrzył na niego.
-A skąd ja mam wiedzieć? Przecież ja mam swoją dziewczynę więc na Vai nawet nie zwracam uwagi. Czemu ty mnie o nią ciągle pytasz?- warknął zły gdy Trent popatrzył na niego zdziwiony.
-Bo chciałbym w końcu wiedzieć co się stało? Czemu opuściłeś zespół no i czemu stadion, na którym mieliśmy grać koncert, wyleciał w powietrze?- naciskał gdy Noah zatkał sobie uszy- eeh … a z Tobą co jest za to nie tak?- spojrzał na Codyego, który zajął miejsce Noah przy oknie.
-Zniszczyć dziewczyny- mruknął zły.
-Taak! Mój człowiek!- od razu pojawił się koło niego Dave, gdy Trent wystraszony spojrzał na nich.
~~~~~~~~~~~ 
Trent: poprosze o przeniesienie mnie do drużyny dziewczyn! (macha rękami)
~~~~~~~~~~~ 

Wracamy do dnia wyzwania.
-Ah, no tak! Ktoś imprezował przez całą noc- położył ręce na biodra prowadzący, patrząc zły na drużyne dziewczyn.
-To był jej pomysł- zła Courtney wskazała na Heather, która akurat się przeciągała.
-Mi to tam wszystko jedno ponieważ miałem podwójne zatyczki więc się wyspałem- odparł z uśmiechem Chris gdy drużyna chłopaków westchnęła- wasz problem!-
-Heather, jeśli dzisiaj przegramy, wylatujesz- wskazała na nią zła Courtney gdy tamta tylko prychnęla.
-Dobra marudy, proszę za mną!- uniósł ręce do góry po czym poszedł przed siebie. Stanęli przed kołami, na których znajdowały się zdjęcia pomocników. Obok nich był długi stolik na którym rozłożone były kominiarki, kaski bezpieczeństwa oraz dwa pistolety.
-Oh! Five-Seveny!- podbiegła szybko do stołu Vai, chwytając pistolet po czym obróciła go w ręce szczęśliwa- w realu jest jeszcze piękniejszy!-
-Mhm Nawiedzone mają już osobę, która wybierze pomocnika! Beksy?- spojrzał na chłopaków prowadzący.
-Ja to zrobie- wyszedł z szeregu Noah po czym staną koło Pasemkowej i chwycił za pistolet. Vai cofnęła się o krok. Oby dwoje jednak zmarszczyli brew po czym dziewczyna zaczęła w niego celować. Chłopak spojrzał na nią wystraszony.
-E e e!- pokiwał palcem Chris- Violette, co ja ci mówiłem?- spojrzał na nią cwano gdy dziewczyna westchnęła po czym opuściła broń.
-To gdzie mogę strzelać?- warknęła zła gdy Noah podniósł brew zdziwiony.
~~~~~~~~~~~ 
Noah: (maca się po spodniach po czym siada) ok, są suche. Znaczy się … wcale się jej nie bałem! (broni się) ale i tak dzięki Chris!
~~~~~~~~~~~ 
-Tutaj- wskazał na tarczę, stojąc blisko niej gdy jednak szybko się odsunął, widząc że tym razem zaczęła celować w niego- ej!- krzyknął.
-Cykor- szepnęła po czym wystrzeliła, trafiając w zdjęcie jednej z zawodniczek z Wariackiego Wyścigu. Wybałuszyła oczy.
-No dziewczyny macie szczęście! Na pewno przyda wam się w wyzwaniu!- klasnął w dłoń uśmiechnięty Chris gdy Vai, przerażona, chwyciła za kominiarkę i włożyła ją sobie na głowe. Z nieba zaś spadła jedna z kadetek.
-Oh uh- jęknęła, powoli podnosząc się- MacArthur melduje się na służbie- wstała z ziemi, salutując. Vai mocniej naciągnęła swoją kominiarkę na twarz gdy Gwen wystraszona popatrzyła na nowego pomocnika.
-No już, bez zdziwiania- uśmiechnął się cwano Chris- Beksy!- krzyknął gdy Noah skupił się na celu i wystrzelił … trafiając w jabłko rosnące na drzewie
-Heheh jeszcze raz spróbuje- odparł po czym oddał strzał. I znów. I znów. I znów.
-Dooobra …- jęknął Chris- wyjdź poza linie i stań dwa metry od koła. Może wtedy trafisz- zlitował się nad nim gdy ciemnoskóry z burakiem na twarzy podszedł bliżej tarczy. Wycelował, skupił się po czym …
-No strzelaj wreszcie!- krzyknął nagle Dave strasząc Noah akurat wtedy gdy strzelał. Na szczęście pocisk trafił w tarcze.
-Szi-nie- jęknął Mike gdy koło ich drużyny z nieba spadł Lightning.
-Lightning znów w grze frajerzy! Haha ! Szi-bam!- krzyknął wesoły gdy chłopaki tylko jęknęli.
-Chyba pamiętasz na jakich warunkach tu jesteś?- spytał go cwano Chris gdy ten westchnął- no, a więc skoro są już wszyscy, mogę wyjaśnić wam dzisiejsze zadanie pod tytułem „CS:CO?”-
-Ale co?- spytała Courtney.
-No „CS:CO”!-
-Ale co?!- spytała znów a w jej głosie słychać było irytacje.
-No „CS:CO”!- powtórzył prowadzący.
-Księżniczko, Chris przerobił nazwe gry „CS:GO” na „CS:CO” bo on wiecznie musi coś przekręcać- wytłumaczył jej Duncan.
-Pff załapałabym sama- fuknęła na niego, zakładając ręke na ręke.
-Własnie widzieliśmy- podniósł brew Grzywacz.
-Dziękujemy Duncan za zepsucie mi wejścia- mruknął Chris zły- Tobie też, Courtney. A więc, witamy w grze!- uniósł ręce do góry po czym koło nich z nieba spadła ogromna plansza z jednej z map tej gry- otóż i plansza z CS:GO, jednej z popularnych strzelanek sieciowych. W grze do walki stają dwie drużyny: terroryści i antyterroryści. Mieliście wspólnie wybrać w jakiej drużynie chcecie być ale widze że Vai już wybrała- popatrzył na dziewczyne, która dalej naciągała na siebie kominiarkę.
-Ooh, nie włożę kominiarki- mruknęła Courtney, zakładając ręke na ręke- nie wiadomo kto ją wkładał przede mną-
-Wolisz kask antyterrorysty wyglądający jak kask motocyklowy?- spytała ją Gwen, wskazując na stół.
- Cheff zaraz wam da odpowiednie ubrania- odparł po czym Chef rzucił w nich ubraniami.
-Podobno miałeś nam je dać a nie nimi rzucać- mruknął Shawn.
-„Podać” wam też kaski, smarkacze?- warknął Chef gdy Shawn się wystraszył.
-Nie nie! Sami je sobie weźmiemy!- krzyknął mu po czym  drużyna chłopaków podeszła do stolika i zabrała kaski.
-Szi-tak! Strzelanka!- krzyknął Lightning, chwytając za kask.
-Serio? Oni wylosowali tego przygłupa? Ha!- krzyknęła MacArthur, idąc z dziewczynami do szatni- bułka z masłem- zatrzymała się przed szatnią po czym popatrzyła na łachy- jak ja mogę być terrorystką skoro jestem policjantką?-
-Raz  ci się nic nie stanie jak przejdziesz na ciemną strone mocy!- krzyknęła do niej Heather pełna pretensji.
-Uważaj laleczko! Stąpasz po cienkim lodzie!- odkrzyknęła jej kadetka, wymachując jej palcem przed nosem.
-No i trafiła kosa na kamień- skomentowała to Bridgette, zakładając sobie kominiarkę na głowę.

Kilka minut póżniej.
Chłopaki przyszli do Chrisa pierwsi.
-No tak, zanim baby się przebiorą to miną wieki- skomentował to Duncan, zakładając ręke na ręke.
-Czy konieczne są te kaski? No bo wiesz Chris … włosy- zaczął się poprawiać Alejandro, próbując ułożyć w znośny sposób swój kask.
-Niestety Amigo- zaśmiał się prowadzący.
-Dawać je tu!- zaczął krzyczeć Dave, gdy reszta się od niego odsunęła.
-Yy przypomnijcie mi dlaczego głosowaliśmy na Geoffa?- szepnął po chwili Tyler, gdy Mike posmutniał.
~~~~~~~~~~~~
Mike: oooh to przeze mnie przegraliśmy ostatnio! (załamany) dostało się Geoffowi ale to ja miałem wypaść … zrobie teraz wszystko żeby wygrać! (tryumfalna mina)
Dave: (wali w drzwi od zewnątrz) wyłaź!!! Mamy wyzwanie do wygraniaa!! (wydziera się)
Mike: (ciężko wystraszony) aaa! Boże, on jest straszny!

~~~~~~~~~~~~  
Po chwili przychodzą dziewczyny.
-Ooh, czy ja mogę dostać coś innego zamiast kominiarki? Nie da się w tym oddychać!- fuknęła Courtney, ściągając ją.
-Może ubrałaś ją tył na przód Księżniczko?- spytał Duncan gdy ta tylko warknęła.
-Nie mazgaj mi się tu tylko ją ubieraj!- kadetka wcisnęła jej czarne obuwie na siłe- i nie gadać mi tu!- brunetka umilkła.
-Co? Już nie chcesz nam truć o tym że „jako liderka tej grupy” …- przedrzeźniła ją Heather.
-Zamilcz bo zaraz kominiarka wyjdzie ci tyłkiem!- warknęła na nią.
-No! I o to chodzi!- MacArthur była zadowolona bojową postawą dziewczyn.
-Wytłumacze zasady ale najpierw zapraszam na mapke!- wszyscy uczestnicy wchodzą na makiete wielkiej mapy turniejowej- to jest mapa turniejowa Dust-
(Bede używała tych nazw z mapek w trakcie pisania ;) )
-Wytłumacze wam zasady- kontynuował- jak już zauważyliście są dwie drużyny: terroryści oraz antyterroryści. Zadanie terrorystów jest podłożenie bomby w sektorze A lub B. W każdej rundzie kto inny będzie posiadał bombe, której podłożenie zajmie ok. 5 sekund a czas, po którym wybuchnie, to 40 sekund. Antyterroryści będą mieli za zadanie albo rozbrojenie bomby albo zabicie wszystkich przeciwników. Gracz, który rozbraja lub podkłada bombe musi być skupiony tylko na tej czynności. Rozbrojenie jej zajmie wam 5 sekund-
(Strój antyterrorysty)

(Strój terrorysty)

(Kliknijcie "tu" jeśli chcecie wiedzieć jakich broni używają w misjach ;) )








-Zabicie?- krzyknęłam Sky gdy Dave zaczął zacierać ręce.
-Chris, zwariowałeś?- popatrzył na niego Trent wystraszony.
~~~~~~~~~~~~~~ 
Trent: poprawka, przenieście mnie z dala od całego tego show!
~~~~~~~~~~~~~~~~ 
-No już już, spokojnie- prowadzący zaczął się śmiać- chciałem was tylko troche postraszyć. Przyciśnijcie przycisk który macie na kaskach i kominiarkach- gdy uczestnicy go przycisnęli, przed każdym z nich wyświetlił się cyfrowy monitor z różną bronią- to jest wasz sklep z bronią. Po każdej rundzie wystarczy że przyciśniecie przycisk po czym wybierzecie palcem którą broń chcecie kupić. Możecie mieć po dwie bronie plus po jednym granacie. Kose wam oszczędzę bo by było zbyt brutalnie. Możecie je wywołać wymawiając nazwe broni -
-A w jaki sposób mamy do siebie strzelać?- spytał Mike.
-Wybierz sobie jakąś broń- zwrócił się do niego Chris gdy chłopak wybrał pistolet Desert Eagle. Nagle w jego rękach zmaterializowała się dana broń. Chwycił ją zdziwiony po czym wyglądał jakby się zachłysnął powietrzem- broń możecie kupić za pieniądze, które zdobywacie zabijając przeciwników. Mike, zdziel którąś z dziewczyn- zaproponował gdy Mike przeczesał sobie ręką włosy po czym na jego twarzy pojawił się wąs.
-Spokojnie, Amico Mio, zaraz spełnie twą prośbę- po czym wycelował w Zoey i strzelił. Dziewczyna krzyknęła, upadła po czym zniknęła z planszy.  Dziewczyny krzyknęły a chłopcy patrzyli ze zdziwieniem na to, co wyprawia Mike.
-Wow jaki celny strzał! I spokojnie, nic jej się nie stało. Oczywiście każdy strzał sprawi wam troche bólu ale was nie zabije ponieważ wszystko na tej planszy jest cyfrowe! Każdy, kto zostanie wyeliminowany, pojawi się w loży przegranych na końcu planszy i będzie oglądał walkę na jednym, z dwóch wielkich ekranów - wskazał na to miejsce akurat wtedy gdy pojawiła się na nim wystraszona Zoey.
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zoey: Mike … Mike do mnie strzelił? (wystraszona zakrywa usta dłońmi) ja chyba śnie …!!!
~~~~~~~~~~~~~~~~~  
Dziewczyny, po wyczynie Mike’a, bojowo nastawiły się na chłopaków.
-Brawo! Tak trzymać, brachu!- klasnął w ręce Dave, wyraźnie ucieszony ze strzału.
-Oczywiście macie krótkofalówki, dzięki którym będziecie mogli informować wasze drużyny o tym gdzie znajdują się przeciwnicy. Chefie!- krzyknął gdy uczestnicy nastawili się bojowo, wiedząc że czarno skóry będzie rzucał w nich krótkofalówkami, co też zrobił.
-Ała! Delikatniej- jęknęła Lindsay, masując się po głowie.
-Musicie wygrać 8 rund. Dajmy na to że dopóki jedna z drużyn nie dojdzie do 4 wygranych, ogień przyjacielski będzie wyłączony czyli uczestnicy nie będą mogli ranić swoich ludzi z drużyny- wytłumaczył Chris gdy Duncan wybrał sobie strzelbe po czym strzelił w Dave’a, który stał koło niego.
-Ej!- krzyknął wystraszony brunet.
-Heheh sorki, chciałem sprawdzić- zaśmiał się szyderczo lecz szybko jego uśmiech zniknął, gdy Dave kupił Negeva na rozgrzewke po czym jak szaleniec zaczął w niego strzelać.
-Dave uspokój się bo wylecisz jeszcze przed wyzwaniem!- krzyknął do niego Chris gdy brunet przestał strzelać. Okazało się że obie drużyny pochowały się za różnymi obiektami na planszy ze strachu.
-A jakim cudem nie robimy sobie krzywdy jak do siebie strzelamy?- spytał Tyler, wychylając się zza jednego z pudeł.
(Oto co widzą uczestnicy, gdy są w grze)
-Bo to wszystko jest cyfrowe! Taka tam technologia- wyszczerzył się prowadzący- dodatkowo, gdy runda się zacznie, wyświetli się wam mały ekranik. Będziecie widzieli ile macie życia, pocisków oraz w górnym lewym rogu pojawi się mała mapka, na której będą zaznaczeni wrogowie na czerwono a członkowie z drużyny na żółto dla terrorystów a na niebiesko dla antyterrorystów. U góry też będziecie widzieć ile już trwa runda oraz ile pozostało uczestników. Będziecie się czuli jakbyście faktycznie grali w CSa!- wytłumaczył im gdy drużyny powoli zebrały się na środek, omijając szerokim łukiem Dave’a.
-Wow, postarałeś się Chris- rozglądnęła się Sky, wyraźnie zachwycona pomysłem.
-Heheh no wiem! Wydałem na to grube miliony więc mam prośbe: nie zniszczcie mi tego bo będziecie odkupywać. A ostrzegam że jest to warte więcej od was wszystkich razem wziętych- ostrzegł ich gdy uczestnicy kiwnęli głowami- a tak z ciekawości, kto miał jakąkolwiek styczność z CSem?- spytał gdy reszta popatrzyła po sobie. Z dziewczyn ręce podniosły Violette, Gwen, Heather, Sky, MaArthur oraz Jasmine a z chłopaków Shawn, Duncan, Lightning,Trent, Mike oraz Dave.
-Ja musiałem w to grać żeby nauczyć się strzelać do zombie- skomentował Shawn gdy reszta popatrzyła na niego dziwnie.
-I co, nauczyłeś się?- spytał Noah znudzonym głosem.
-Skupić się!- klasnął w dłonie Chris po czym przed nim wyświetliła się mapa planszy- tutaj z Południowej Rampy startują antyterroryści za to terroryści startują z tej Północnej. Wszystko jasne?- spytał gdy uczestnicy pokiwali głowami.
-Chwila Chris! Nas jest o jednego mniej!- wtrącił się Alejandro.
-Hmm no to jedna z dziewczyn będzie siedziała na ławeczce a potem, po każdej rundzie, będzie się zmieniać. Teraz na ławeczce niech zostanie Zoey, skoro już tam siedzi- stwierdził- dobra ludziska, macie minutke na rozgrzewke!- klasnął w ręce po czym zniknął, pojawiając się w strefie dla vipów umieszczoną nad planszą po czym i uczestnicy zniknęli, pojawiając się w odpowiednich miejscach.
-No ,jestem pod wrażeniem- odparła po chwili Jasmine, wybierając sobie broń.
-Słuchamy cię Courtney- powiedziała nagle Heather gdy brunetka popatrzyła na nią zdziwiona- no co, nie chcesz nami dowodzić?- spytała cwano.
-Jak ta laseczka ma dowodzić skoro nawet w to nie grała?- spytała kadetka, która wybrała sobie pistolet Five-Seven.
-Dałabym sobie rade!- łypnęła na nią Courtney, wybierając sobie strzelbe Nova.
-Niee!- jęknęła Vai- dziewczyny, pamietajce że w Csie nie wybiera się ani Shotgunów ani Machine Gunów bo jedne są ciulowe a drugie są ciężkie!-
-Że czego mamy nie wybierać?- spytała zdziwiona Lindsay, patrząc na swoją broń.
-Właśnie tego- pasemkowa wskazała na broń Courtney, która nie wiedziała co się dzieje.

U chłopaków.
-Dobra drużyno! Czy jesteście gotowi?- spytał Al, wybierając jakąś broń.
-Eee ja się troche nie znam na broniach- skomentował Noah, patrząc zakłopotany na swój ekran.
-Ja tym bardziej- podrapał się po głowie Cody.
-Nie ważne co! Ważne że się strzela!- krzyknął Dave po czym stanął na pudle- bierzemy broń i strzelamy!! Idziemy po zwycięstwo! Wygramy! Zniszczymy je! Buhahahahah!- było słychać pioruny gdy reszta drużyny skurczyła się ze strachu.
~~~~~~~~~~~~~~
Trent: (pisze coś na kartce) podpisuje petycje o natychmiastowe przetransportowanie Dave’a do psychiatryka. Kto jest za?
Shawn: gościu oszalał! Jest gorszy niż stado wygłodniałych zombie! (łapie się za głowe)
Alejandro: Dave’owi kompletnie odbiło ale zawsze można to wykorzystać na naszą korzyść (zaciera ręce) potrzeba tylko sprytu.
~~~~~~~~~~~~~~~ 
Uczestnicy ustawili się w odpowiednich miejscach po czym, na znak głośnej trąby, rozpoczęli gre.
U dziewczyn. Terrorystki.
-Dobra Dziewczyny- zaczęła MacArthur- podzielmy się: jedna połowa idzie w strone Punktu A a druga w strone Bunktu B. Niech w każdej  drużynie będzie plus minus po równo osób, które grały w CSa.  Kto ma bombe?-
-Chyba ja- popatrzyła na swój ekran Gotka widząc że w dolnym prawym rogu ma znaczek bomby.
-Super. Laseczka, lecisz na punkt A, za Tobą eskorta. Ja z resztą idziemy do punktu B żeby zmylić przeciwnika. Ruchy ruchy!- krzyknęła gdy dziewczyny poleciały wykonać misje. Gwen ostrożnie rozglądał się dookoła, gdy była okrążona przez Vai, Courtney, Lindsay oraz Jasmine.
-Jak u was Grupo B?- spytała Vai mówiąc do krótkofalówki.
-Czysto- dało się słychać MacArthur.
-U nas na razie też- odparła.
-Uważajcie. Cicha woda brzegi rwie!- odparła jej kadetka gdy Pasemkowa spojrzała na dziewczyny.
-Ide ogarnąć teren. Wy biegnijcie podłożyć bombe. Uważajcie na Gwen!- szepnęła Vai po czym zaczęła kukać zza jednego z budynków na Długą Rampe. Dziewczyny zaś podleciały do Strefy detonacji po czym obstawiły Gwen, by mogła w spokoju podłożyć bombe.
-Czysto- szepnęła Vai gdy nagle usłyszała strzały i krzyki.
-Atakują! Są w Strefie B!- usłyszała krzyk Bridg po czym na swoim ekranie u góry zobaczyła jak powoli twarze drugiej połowy grupy znikają.
-Szlag, wyżynają ich nieźle- warknęła Pasemkowa- jak idzie?- krzyknęła do reszty.
-Zrobione!- zawiwatowała Gwen- ja z Jasmine zostane tutaj! Lindsay, Courtney idźcie obstawić Dolną Rampe!- na te słowa dziewczyny zeszły do Vai i bacznie rozglądały się dookoła. Courtney próbowała zachować bojowe nastawienie jednak Lindsay prawie drżała ze strachu. Krzyki i strzały ucichły. Okazało się że cała druga połowa została wybita. Chłopcy stracili tylko dwóch uczestników i, patrząc na strzałki na mapce, nadciągali w strone Strefy B.
-Zostało 30 sekund do wybuchu. Musimy dać sobie …- nie dokończyła Gwen ponieważ padł strzał który trafił ją prosto w głowe przez co została przeniesiona na ławke przegranych.
-Gwen!- krzyknęła Vai po czym zaczęła strzelać w strone z której padły strzały. Podbiegła szybko do bomby po czym zaczęła się rozglądać- dziewczyny, na miejsca!- szepnęła do reszty gdy tamte, zdając sobie sprawe że zostały we czwórkę, przestraszyły się.
-Na pewno na ich cele stoi ten psychopata Dave! Taki mały konus a tak potrafi wystraszyć ludzi!- jęknęła Courtney która, widząc przyczajonego Codyego  przy Krótkiej, oddała serie strzałów- tak! Kolejny z głowy!-
-Buhhahahahaha!- dało się słyszeć serie strzałów oraz diaboliczny śmiech dochodzący z Rampy pod Strefą B. Wszystkie skierowały lufy w strone dochodzącego głosu, zostawiając bez nadzoru Strefe Krótką.

Przed telewizorem.
Przegrani siedzieli na ławce, patrząc na ekran. Drużyny były oddzielone szkłem, na wszelki wypadek by się nawzajem niewyzabijały.
-O nie!- pisnęła Sky- zaraz ich wezmą od Krótkiej!-
-Niepotrzebnie wszystkie patrzą w jedną strone! Eh, musze je jeszcze dobrze wyszkolić!- krzyknęła MacArthur gdy nagle jeden z chłopaków rzucił granat dymny od strony Krótkiej. Dziewczyny, zmieszane, zaczeły się dusić i rozglądać dookoła przestraszone. Było słychać strzały i krzyki, jednak jedna po drugiej zaczęły się pojawiać na ławce przegranych.
-Aaaaa!- Lindsay z krzykiem pojawiła się na ławce, zasłaniając się rękami- już koniec?- rozglądnęła się po czym spojrzała na ekran, na którym Noah rozbrajał bombe. Po kilku sekundach pojawił się napis oraz głos ogłaszający wygraną antyterrorystów- wygrałyśmy?-
-Blondi ślepa jesteś czy co?- jęknęła kadetka- kto teraz zostaje zamiast czerwonej?-
-Yy ja z chęcią jeszcze raz zostane- podrapała się po głowie Zoey.
-Nie ma tak! Jak rotacja to rotacja!- rozkazała MacArthur- Blondi! Zostajesz!-
-Ej! A kim ty jesteś żeby nam tak rozkazywać?- oburzyła się Heather.
-Policjantką która może Cię zapuszkować, jeśli jej się nie będziesz słuchać!- warknęła do niej gdy nagle wszystkie, oprócz Lindsay, znalazły się na swoim polu na planszy.

U chłopaków.
Cieszyli się  z ich pierwszej wygranej
-O tak!- krzyknął Noah- dajemy czadu!-
-Niezła strategia Mike, mój Amigo- zwrócił się do niego Alejandro.
-Jestem Luca Corleone, nie żaden Mike- odparł mu, przeczesując sobie włosy gdy reszta chłopaków nie zwróciła na to uwagi ponieważ zajęta była cieszeniem się ze zwycięstwa. Tylko Shawn przypatrywał się mu z zaciekawieniem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Shawn: widziałem Zemste Wyspy i wiem jaką chorobe miał Mike. Podobno to wszystko już mu przeszło w Plejadzie Gwiazd a tu nagle jakaś nowa postać! Co się z nim dzieje? (myśli) Ważne że nie ma osobowości zombie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
-Jedziemy z kolejną rundą!- krzyknął Dave, strzelając w powietrze gdy reszta chłopaków, wystraszona, skuliła się zakrywając głowy.
-Cieszmy się że na razie nie stać go na Machine Guna- szepnął do Tylera, Shawn.
-Gotowi?- krzyknął do nich Alejandro, trzymając w ręku snajperke.
-Jazdaaa!!- wrzasnął Dave gdy reszta tylko pokiwała głowami.
-Jak robimy tym razem? Puszczamy znowu Dave’a na strefe A?- spytał Cody gdy Latynos zaczął myśleć.
-Niech będzie, ostatnio narobił szumu więc dziewczyny zajęły się nim. Wezmę Tylera żeby mnie krył- stwierdził Latynos, patrząc na chłopaka, który, chcąc pokazać jaki jest twardy, nabrał groźną pozę. Niestety niefortunnie nacisnął pistolet przez co wystrzelił nim w kogoś z drużyny- tia … Noah, pójdziesz ze mną?- zmienił szybko zdanie gdy Tyler podrapał się po głowie zdziwiony.
-Jasne!- kiwnął głową po czym wybrał pistolet P2000 i poszedł za Alem.

Strefa vipów.
-Widze że Alejandro jest cwanym lisem- śmieje się Chris, sącząc kawusie i wpatrując się w liczne monitory. Widać na nich jak Alejandro przechodzi wraz z Noah Dwór B, wchodzi na Górnego Trupa i szybko chowa się za autem będąc w Sektorze B. Noah zaś przyczaił się przy wejściu pomiędzy Górnym Trupem a Piachem. Minęło kilka chwil zanim w Sektorze B pojawiły się dziewczyny. Pierwsza weszła Sky, rozglądając się dookoła. Gdy zobaczyła że teren czysty, weszła głębiej po czym machnęła reką do reszty. Za nią potruchtały Zoey oraz Gwen, chroniąc jak tylko się da Bridgette, która trzymała w ręku bombe. Alejandro przyglądał im się z rozbawieniem. Miał idealną pozycje, ponieważ dziewczyny nie były w stanie go dostrzec. Cierpliwie czekał aż zaczną podkładać bombe.
-Chris, czy nie sądzisz że to wyzwanie jest zbyt, no nie wiem, brutalne?- spytał go Chef, podchodząc do monitorów. Prowadzący przez chwile wpatrywał się w niego w milczeniu.
-Yyy … nie?- odparł po czym wybuchnął śmiechem razem z Chefem.

U chłopaków. Długa Rampa.
Chłopaki przyczaili się na dziewczyny mając na oku Strefe A.
-Widzisz je?- szepnął Cody do Mike’a, który kukał w strone Rampy, z której powinny wyjść dziewczyny.
-Mam cztery dziewczyny u siebie. Zajme się nimi jak należy. Reszta na pewno pójdzie do was- dało się słyszeć Alejandra przez krótkofalówke.
-Zaraz wyjdą- szepnął Mike, który był całkowicie skupiony na misji- Trent, Duncan, Tyler. Wy idźcie na Strefe A i pilnujcie jej- rozkazał- ja się zajme Rampą- przymrużył oczy po czym zrobił kilka fikołków i jak profesjonalny strzelec przystaną przy Rampie, kucając za jakimś kontenerem. Był przekonany że wyjdą z tej strony jednak mylił się. Strzały padły przy wejściu pomiędzy Strefą A a Krótką. Dziewczyny, zamiast na Rampe, poszły na Środek po czym przeszły przez Drzwi, skręciły na Galerie, wchodząc na Krótką. Chłopcy, którzy bronili tej strefy, padli jak dłudzy.
-Są na górze!- krzyknął Cody jednak zanim chłopcy się zebrali, dziewczyny naparły na nich ze Strefy A.

Strefa B.
Bridgette zaczęła podkładać bombe gdy  dziewczyny rozglądały się dookoła uważnie obserwując każdy kąt. Nie zrobiły tego jednak zbyt dokładnie, ponieważ nie zauważyły Latynosa, który tylko czaił się za autem chcąc w ostatniej sekundzie wyeliminować Bridg, co też zrobił. Dziewczyny, wystraszone, odwróciły się w strone bomby, nie widząc już surferki. W panice zaczęły strzelać we wszystkie strony, próbując trafić przeciwnika. Alejandro tylko się zaśmiał.
~~~~~~~~~~~~~~~
Alejandro: ah kobiety. Jak one słodko panikują (uśmiechnął się do kamery)
~~~~~~~~~~~~~~~  
-I KOLEJNĄ RUNDE WYGRYWAJĄ BEKSY!- klasnął w ręce Chris, którego było słychać przez megafon- HEHEHEH ALEJANDRO URATOWAŁ SYTUACJE!
-Yyyh ten Aleśmadro!- warknęła zła Heather- przechytrzył nas!-
-Wyskoczył tak z nienacka w Strefie B że nawet nie wiedziałyśmy skąd!- broniła się Bridgette.
-Siadaj teraz ty, blondi!- rozkazała jej MacArthur.
-Ej! Nie zamieniaj się w dyktatora!- skarciła ją Jasmine, chwytając za bombe- pamiętaj że  jesteś tylko pomocnikiem!-
-Chcecie wygrać czy nie?- spytała ich, zakładając ręke na ręke.
-Jeśli chcemy wygrać to musicie iść znów do Strefy B i obstawić kąt po lewej stronie, z której padły strzały.  Musicie znaleźć przyczajonego Alejandro i zniszczyć go!- krzyknęła Bridgette, uderzając pięścią w otwartą dłoń. Sekunde później dziewczyny znów znalazły się w swojej strefie.
-Laski, zauważyłam że przy Strefie B po prawej stronie od drzwi znajduje się dziura w murze- zaczęła Sky- można tam tędy przejść i zaskoczyć Alejandra, który będzie się nas spodziewał od drzwi głównych-
-Świetnie, ide z Toba- wtrąciła się Vai- mam wreszcie SG 553! Może to nie mój AUG ale chyba jest podobny … Aug Aug!- zaczęła wiwatować, przeładowywując broń.
-Ja mam bombe więc musicie mnie osłaniać- dodała Jasmine.
-Świetnie. Reszta ze mną do Strefy A! Rozgromimy te Beksy!- klasnęła w ręce MacArthur.
U chłopaków. Strefa Antyterrorystów.
-Szi-jej! Dwa do zera dla nas! Jesteśmy najlepsi!- klasnął w ręce Lightning, chwytając swoje MP9 do rąk.
-Ohohohoho taaak!- rozległ się przerażający śmiech Dave’a po czym w jego rękach pojawił się Machine Gun- mam Negeva! Muhahahaha- zaczął nim strzelać na prawo i na lewo.
-Ogień przyjacielski jest jeszcze wyłączony, tak?- spytał z nadzieją Tyler gdy Cody tylko kiwnął głową.
-Amico Mio, nie marnuj amunicji- podszedł do niego Mike, kładąc mu reke na lufie- zaraz będziesz mógł zacząć zabawe- uśmiechnął się do niego gdy Dave odmienił mu demonicznym uśmiechem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Trent: dlaczego jeszcze nikt po mnie nie przyleciał? Na serio jeśli przegramy to sam się wykopie!
~~~~~~~~~~~~~~~~~  
Gdy zaczęła się trzecia runda, Alejandro pognał na swoją pozycje tak samo jak Noah, który stanął, tak jak wcześniej, przy wyjściu pomiędzy Piachem a Górnym Trupem. Czekali na dziewczyny, które powolnym krokiem zbliżały się do głównego miejsca. Latynos czekał, skupiony na Drzwiach, jednak żadna z dziewczyn się nie pokazała. Nagle rozległy się strzały, które trafiły Alejandra. Chłopak szybko schował się lepiej koło auta po czym spojrzał na swój stan zdrowia.
-36  życia? Aah, karamba- warknął lecz  w tej samej chwili zobaczył że dziewczyny zostały ostrzelane przez kogoś po swojej lewej. To był Noah, który go osłaniał. Wyeliminował już Jasmine i prawie udało mu się to samo ze Sky.
-A ty co tu robisz?- warknęła Vai, stając za nim i celując w niego Five-Sevenem. Noah, wystraszony, przestał strzelać, nie chcąc się nawet odwrócić- rzuć broń- odparła gdy Noah powoli się do niej odwrócił, celując w nią pistoletem- ha! Tym szajstwem pewnie nawet mnie nie trafisz!-
-Jakoś reszte trafiłem!- odparł jej, niesiony przez adrenaline. Niestety ktoś inny wyeliminował pasiastą. Za jej plecami stanął Dave,  strzelając jak oszalały z Negeva. Kolejna runda została wygrana przez chłopaków.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~  
Violette: Dave, może jakiś rumianek na uspokojenie? Albo, no nie wiem, tabletki nasenne?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
U vipów. W trakcie czwartej rundy.
-Chłopaki na serio nieźle sobie radzą- patrzy na to wszystko Chris z wielkim wyszczerzem.
-Może na serio zadzwonimy do jakiego psychiatry albo do rodziców Dave’a?- staje za nim Chef- prawie wszyscy skarżyli się na niego w pokoju zwierzeń-
-No i dobrze! Będzie ciekawiej!- odparł mu prowadzący po czym wskazał na ekran- widzisz jak sobie świetnie radzi? Tym Negevem wyeliminował większość dziewczyn!-
-I to niby dla Ciebie jest normalne?- spytał po chwili czarno skóry, widząc na ekranie Dave’a, który znajduje się twarzą w twarz ze Sky.
-Mam Cię!- Dave zaczyna się diabolicznie śmiać.
-Dave, proszę! Porozmawiajmy!- zaczęła go błagać Sky, przyparta do muru.
-Strzelaj dziewczyno! On nie zna litości!- zaczął krzyczeć Chef do monitora, gdy Chris na niego dziwnie popatrzył.
-Nie mamy o czym!- krzyknął po czym oddał serie strzałów.
- A nie mówiłem?- krzyknął czarno skóry.
-Cheffie nie wczuwaj się tak bardzo!- zaśmiał się prowadzący po czym chwycił za mikrofon- CZTERY DO ZERA DLA BEKS! HEHE, ODPALAMY OGIEŃ PRZYJACIELSKI DLA NASZYCH CHŁOPAKÓW! DZIEWCZYNOM WŁĄCZYMY DOPIERO WTEDY, GDY DOGONIĄ BEKSY, CO ZAPEWNE JEST NIEMOŻLIWE!-
U dziewczyn. Terrorystki.
-Grrr! Zamorduje tych facetów!- warknęła Courtney, wkurzona.
-Dobra, trzeba ustalić nową taktyke- zaczęła, MacArthur rozglądając się dookoła- jakieś pomysły?- popatrzyła z nadzieją na dziewczyny jednak reszta milczała.
-Zauważyłyście że Dave strzela byle gdzie i w byle kogo?- dodała po chwili Jasmine, natrafiając przy wybieraniu broni na Negeva.
-Jak na razie zauważyłam że chodzi mu najbardziej o mnie- spuściła wzrok Sky, chwytając swoją snajperke.
-To też mogłoby się przydać- stwierdziła po chwili czarno skóra- zwłaszcza jak ogień przyjacielski jest u nich włączony- po czym uśmiechnęła się cwano- mam genialny pomysł!-

U chłopaków. Antyterroryści.
-Panowie, jeszcze 4 punkty i wygramy wyzwanie!- odparł Alejandro gdy reszta zaczęła wiwatować.
-Ale tym razem musimy zmienić taktyke- wtrącił się Noah- dziewczyny wyczaiły że chowasz się za autem i wiedzą że ja cię  asekuruje-
-Czemu jej nie zabiłeś kiedy miałeś na to okazje!- wtrącił się Dave przez co Noah się wystraszył- mogłeś to zrobić!-
-Przecież to było runde temu! O co ci chodzi koleś?- bronił się.
-Dave, uspokój się- poklepał go po ramieniu Shawn- i tak wygraliśmy-
-Amigo, będziesz miał zadanie bojowe w następnej rundzie- zaczął z uśmiechem Alejandro po czym jego wzrok padł na Mike’a oraz Codyego- wybierzcie sobie Negevy. Zaatakujecie jako pierwsi w sektorze A-
-A czemu my?- spytał zdziwiony Cody.
-Nie chcesz się zemścić na Nicole, hm? Nie wkurzyła cię niczym?- podniósł brew Al gdy Cody zawarczał zły po czym wybrał Machine Guna.
-Do boju!- krzyknął.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Alejandro: hehe mówiłem że trzeba sprytu (popukał się po głowie palcem)
Cody: aaaaaaaaaaaaa!!!! (krzyczy wściekły)
Dave: jasajksbdnlndklasnddlk aaaaaa!!! (też krzyczy)
Mike: mnie tak nie trzeba zagrzewać do boju (przeczesuje sobie ręką włosy) i tak zniszcze je wszystkie (mruga do kamery)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~  
Runda piąta. Antyterroryści przychodzą na Długą. Trzech muszkieterów wychyla się z Negevami w strone Sektoru A, który wydaje się być pusty.  Alejandro razem z Mikem dokładnie zaczęli przeczesywać teren wzrokiem, jednak nie zauważyli nikogo z przeciwnej drużyny.
-GRANAY!- rozległ się krzyk dziewczyn po czym z różnych stron zaczęły nadciągać jakieś granaty. Okazało się że były to granaty dymne przez co żaden z Chłopaków nie był w stanie nic zobaczyć.
-Hej Dave!- dało się słyszeć głos Sky.
-Aaaaa!!! Dopadne Cię Sky!- krzyknął Dave po czym zaczął strzelać na oślep w mgle.
-Niee! Stój!- krzykął Shawn lecz było już za póżno. Większość chłopaków znalazła się w loży przegranych, między innymi Mike, który, gdy okazało się że nie ma broni, zachłysnął się powietrzem.
-Co … co się stało- mruknął, trzymając się za głowe- już zaczęliśmy? Jakim cudem?-
-Człowieku, dziewczyny nas rozgromiły!- jęknął Tyler, wskazując na ekran- ale i tak my wygrywamy- odparł dumnie.
-Zobaczymy jak długo- mruknął Cody. Okazało się że przetrwali tylko Alejandro i Trent, którzy rozglądali się wystraszeni dookoła. Połowa dziewczyn naskoczyła na nich z Sektoru A a druga połowa naparła od strony Długiej. Byli bez szans.
-I DZIEWCZYNY WYGRYWAJĄ PO RAZ PIERWSZY! BRAWO!- z głośników wydobył się głos Chrisa. Gdy wszyscy pojawili się w odpowiednich miejscach, chłopcy od razu znaleźli wzrokiem Dave’a.
-Czy mógłbyś nie strzelać na oślep?- warknął na niego Duncan- czy ty wiesz że przez Ciebie przegraliśmy?- krzyknął zły Grzywacz gdy Dave przystawił mu Negeva do twarzy.
-Jeszcze słowo a będziesz nas oglądał z loży przegranych- warknął brunet gdy Duncan był wyraźnie zdziwiony jego reakcją.
-Dave! Jeśli go wyeliminujesz to drużyna Dziewczyn wygra! A raczej nie chciałbyś żeby Sky znowu wygrała, nie?- próbował załagodzić sytuacje Al, gdy Dave prychnął po czym opuścił lufe.
~~~~~~~~~~~~~~~
Duncan: żeby było jasne: nie bałem się tego konusa! Zaskoczył mnie po prostu swoim zachowaniem! Byłby z niego niezły gangster gdyby miał chociaż troche samokontroli (zakłada ręke na ręke)
~~~~~~~~~~~~~~~ 
Runda szósta i siódma wyglądały podobnie. Dziewczyny prowadziły wariatów z Negevami do jakiegoś zakątka, rzucali granaty dumne lub odbłyskowe, Sky zaczynała wołać Dave’a dzięki czemu ten się wściekał i ładował serie strzałów na oślep. Najczęściej kończyło się tym ze eliminował większość swoich zawodników a niedobitkami zajmowały się terrorystki ze snajperkami. W końcu dziewczyny dogoniły chłopaków i było 4:4.

U dziewczyn. Terrorystki.
-Wooohoo! Tak trzymać drogie panie!- krzyknęła MacArthur gdy dziewczyny przybijały piątki.
-Ekstra!- krzyknęła Vai- dajemy czadu!-
-Ej, czy my się gdzieś …- zaczęła kadetka.
-My? Co ty! Eahm … ide wybierać broń!- krzyknęła szybko Vai, znów naciągając na siebie kominiarkę.
-Nie martw się Sky, Dave jest po prostu debilem- machnęła ręką Nicole- Sky?- rozglądnęła się dookoła- gdzie jest Sky?-
-O nie, teraz ona została na ławeczce!- spanikowała Zoey- co my teraz zrobimy? Rozgromią nas!-
-Macie myśleć pozytywnie!- krzyknęła MacArthur- i tak miałyśmy zmienić taktykę-
-Tylko na jaką?- spytała Gwen.
-DZIEWCZYNY, SKORO MACIE JUŻ 4 RUNDY WYGRANE, WAM TEŻ WŁĄCZAM PRZYJACIELSKI OGIEŃ! HAHA! BAWCIE SIĘ DOBRZE!- dało się słychać z głośników.
-O szlag- zaklęła pod nosem Vai- kto teraz ma bo … aa ja mam- przyglądnęła się swojemu ekranowi- kto chętny do osłaniania mnie?- dziewczyny popatrzyły po sobie.
-Eeh może to krzyczenie zadziała też na Codyego- zaproponowała Nicole, drapiąc się po głowie.
-Zawsze można spróbować- wzruszyła ramionami kadetka.

Runda dziewiąta. Pasemkowa z sukcesem podłożyła bombe i teraz walecznie broniła jej razem z połową swojej drużyny. Przez to że Sky nie było, dziewczyny musiały zastosować inną taktyke: trzy z nich  wyposażyły się w Negevy obstawiając Sektor A, gdy Courtney i Bridgette eliminowały chłopaków zachodząc ich od tyłu. Ta runda skończyła się zwycięstwem Dziewczyn.
-Jak my to zrobiłyśmy?!- krzyknęła po chwili zdziwiona Jasmine.
-Nieważne jak! Ważne że dałyśmy im rade!- ucieszyła się Courtney- chłopaki nie mają z nami szans!-
-ZAUWAŻYŁEM!- odpowiedział jej głos Chrisa wydobywający się z głośnika- SKORO JEST 5 DO 4 DLA DZIEWCZYN TO CHŁOPCY, TYM RAZEM, PORYMUJĄ! WIĘC „HEJ TO JA CHRIS WZYWAM WAS, RYMOWANIA NADSZEDŁ CZAS!”- na te słowa Chłopcy westchnęli- CZTERY RYMY PLUS POWINNO SIĘ W NICH ZNALEŹĆ NAZWA WASZEJ BRONI! WIIIIĘC .. DO DZIEŁA!-
Kamera przenosi się na pole bitwy, gdzie Alejandro przemawia dumnie do załogi.
Alejandro: CSa dzisiaj wymyślił Chris,
Biore AWP i gnam co sił,
Sektorów jest dwa a dziesięć jest nas,
Nadszedł na ich klęskę czas! (wskazuje na drugą połowe by szła na Sektor A gdy on ze swoimi udaje się na B)
Noah: To przestała być gra, a zaczęła się wojna,
Famasa wybieram i strzelam za dwojga,
Osłaniam Cię Al, strzelaj sobie do woli,
Bo antyterrorysta z nimi się nie pierd***
(przeładowuje broń)
Chris: (przez megafon) OHOHOH NOAH MA BOJOWE NASTAWIENIE! CZY DZIEWCZYNY PRZEŻYJĄ TO OBLĘŻENIE?
Lightning: Szi-beng, szi-bang!
Trafiona, o tak!
Mój P90 działa,
Więc spadówa mała! (wiwatuje gdy widzi że trafił Lindsay, która zniknęła)
Dave: dawać mi je! Niech Negeva poczują!
Nie uciekniecie od niego, pociski nadlatują!! (wskakuje na kontener i strzela jak opętany)
Buhahahha hej Sky! No wychodź! Ja czekam!
Czyżbyś bała się podejść? Nalegam, nalegam! Hahahahhaha! (śmieje się jak psychol i dalej strzela jak opętany Rambo)
 Cody: (dołącza do niego) Hej Nicole! Też tu jestem!
Z moim Negevem czekam jeszcze!
Jestem cierpliwy lecz nie za bardzo,
Wychodź bo jak nie to pożałujesz, babo! (razem zaczynają strzelać po całym sektorze A)
Shawn: (siedzi w Sektorze B i słyszy strzały) Z Sektoru A słyszę całą artylerie,
Cody się tam nieźle bawi z Dave’m,
Mój mały Five-Seven się na nic nie zda,
Przy ich karabinach to lepiej uciekać!
Duncan: (kuca obok niego) Ci dwaj to nieźli wariaci,
Mój SCAR-20  tu sobie nie poradzi
Do nich najlepiej się będzie nie zbliżać,
Zajmijmy się Sektorem zanim zaczną zdziwiać! (przyjmuje bojową postawę po czym celuje i strzela)
Trent: (schyla się gwałtownie gdyż któraś z dziewczyn zaczęła w niego strzelać)
To nie są wariaci lecz terroryści!
Wyrzućmy ich zanim koszmar się ziści!
Mój Aug nie wiem czy przyda się,
Kto wymyślił tą durną gre! (jęknął po czym znów się schylił)
Tyler: (skitrany w Sektorze B za kontenerem) ludzie, ludzie, co się dzieje!
Nie wyrabiam swoim MP9!
Widze że chłopaki nieźle sobie radzą,
Może dziewczyny spokój mi dadzą? (wychyla się po czym widzi jak do Codyego i Dave’a dołącza Mike)
Mike: (przeczesuje ręką włosy) Ciao dziewczynki, to znowu ja!
Negeva w swych rękach znowu mam!
Zapamiętajcie sobie moje imie, signore,
I że przegraliście z Lucą Corleone! (po czym oddaje serie celnych strzałów bronią).
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zoey: słyszeliście to? Jaki Luca Corleone?! To jest przecież mój Mike a nie … (myśli) Czyżby miał jakąś nową osobowość? Jakim cudem!
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Gdy chłopcy byli pewni że tym razem wszystko pójdzie im gładko, w Sektorze A nagle nadleciały granaty błyskowe, które zaślepiły antyterrorystów.
-Cody! Cody to ja!- krzyknęła Nicole- tak, wyjechałam i cię zostawiłam!- odparła gdy Cody, ledwo widząc na oczy, wpadł w szał, strzelając w strone dziewczyn. Jednakże Dave poszedł w jego ślady z tym że strzelał w drugą strone, przez co znów wyeliminował prawie cały swój zespół.
-Wiem że to było ciężkie ale zrobiłaś to dla drużyny- poklepała blondyne po ramieniu kadetka- na nich!-
-Rzucać koktajlami Mołotowa!- krzyknęła Pasemkowa po czym morze koktaili zalało dwóch ostatnich straceńców. 6:4 dla dziewczyn.

U chłopaków. Antyterroryści.
-Dave! Co ja ci mówiłem o strzelaniu na oślep!- wkurzony Latynos nakrzyczał na bruneta.
-Czego chcesz ode mnie? Cody też strzelał!- bronił się.
-Ale Cody strzelał do przodu a ty zacząłeś w naszą strone! Wszystko jest na ekranie! Patrz na lewą dolną część. Tu pokazuje kto kogo wyeliminował i większość antyterrorystów została wyeliminowana przez Ciebie!-
-Grr mogliście tam nie stać!- krzyknął do nich Dave gdy Duncan, wkurzony, strzelił bronią do niego dzięki czemu wyeliminował go z gry.
-Wybaczcie ale tak będzie najlepiej- bronił się Grzywacz gdy reszta chcąc nie chcąc zgodziła się z nim- aah, słyszycie tą cisze?-

U dziewczyn. Terrorystki.
-Co? A gdzie ten psychol się podział?- spytała po chwili zdziwiona Heather, widząc że jego podobizna zniknęła z ekranu.
-Wyeliminowali go?- spytała zdziwiona Bridgette.
-To moja wina- spuściła głowe smutna Sky gdy kadetka poklepała ją po plecach.
-Zrobiłaś to co należało! Nasza drużyna jest ci wdzięczna! A teraz raz raz! Trzeba ich rozgromić!- huknęła MacArthur po czym dziewczyny podzieliły się i poleciały do ataku. Niestety przy Sektorze B prawie wszystkie zostały wybite w pień.
-Cody!- krzyknęła Nicole, która została jako jedyna w Sektorze B, chowając się za kontenerami- proszę cię! Pogadajmy!-
-Nie mamy o czym gadać!- strzelał do niej z Negeva jednak nie trafiał.
-Mamy! Cody!- pisnęła, gdy poczuła że ją trafił- To co powiedziałam to nie było na serio! Chciałam cię sprowokować i tyle!-
-Kłamiesz!- krzyknął, trzymając cały czas przyciśnięty spust. Nagle Gwen pojawiła się za chłopakiem po czym zastrzeliła go jednym strzałem.
-Nicole, nie wiesz że z nimi lepiej teraz o takich rzeczach nie gadać?- podeszła do niej Gotka, patrząc na nią smutno- wiem że ci ciężko ale lepiej jak pogadacie gdy nie będą mieli broni w ręku-

Kolejna runda skończyła się wygraną chłopaków czyli wynik był 6:5.
Trent i Gwen bacznie obserwują sektor A, rozglądając się dookoła.  Zbliżali się do siebie jednak tyłem przez co, gdy wpadli na siebie plecami, przestraszeni odwrócili się mierząc  w siebie nawzajem.
-Gwen?- spytał zdziwiony chłopak, próbując rozpoznać ją spod kominiarki.
-Trent?- odruchowo opuściła broń, widząc chłopaka- to ty?-
-To ja- uśmiechnął się do niej czule jednak ta szybko znów w niego wycelowała po czym rzuciła w niego zdjęciem.
-Tłumacz się- warknęła gdy chłopak schylił się po zdjęcie. Po chwili wybuchnął śmiechem.
-Serio?- pokiwał głową- mam nadzieje że nie uwierzyłaś w te bzdury- popatrzył na nią prawie że z politowaniem gdy ta powoli znów zaczęła opuszczać spluwę.
-A więc jednak Vai miała racje- w jej głosie było słychać ulge gdy chłopak się uśmiechnął i najwidoczniej przymierzał się by ją pocałować. Nagle jednak zniknął a przed Gwen pojawiła się Heather.
-To jest wojna, Gwen! Nie zapominaj!- syknęła gdy Gotka zmarszczyła brew.

Loża przegranych.
Trent upada na twarz, pojawiając się w loży.
-Ał- masuje się po głowie. Nagle koło niego pojawia się Mike.
-Yyyh! Co … co się dzieje?!- rozgląda się spanikowany- co ja tu robie?-
-Grasz w CSa. Tak jakoś od dwóch godzin- sprecyzował Trent, patrząc na niego dziwnie.
-Co? A co z Zoey?- patrzy na monitor- czy jest cała?-
-Jeśli jesteś tutaj to ma szanse być cała- odparł mu chłopak wstając gdy Mike wybałuszył oczy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~  
Mike: okey, to robi się … dziwne. Nie mam pojecia jak mam nad nowym zapanować! (łapie się za głowe).
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
W tej rundzie dziewczyny dogoniły chłopaków przez co znów był remis. Kolejną runde udało się wygrać chłopakom, dzięki rozbudzeniu się Duncana i jego celnych strzałach lecz w kolejnym starciu znów polegli, rozgromieni przez kadetke. 7:7. Ostatnia runda. Dziewczyny chciały znów wykorzystać granaty dymne oraz odbłyskowe by oślepić Dave’a bo wiedziały że ten dostanie znów szału, zwłaszcza jak usłyszy Sky. Chłopaki jednak odgadli ich zamiary przez co najpierw wyeliminowali Sky po czym, widząc nadlatujące granaty, strzelili do Dave’a.
-Grr przechytrzyli nas!- krzyknęła kadetka do krótkofalówki.
-To było do przewidzenia. Który raz już ten trik stosujemy?- spytała Gwen.
-Po co mieliśmy stosować inny, skoro ten działał?- podeszła do MacArthur Vai.
-Na serio ja cię skądś znam- zaczęła się zastanawiać kadetka gdy pasiasta tylko odchrząknęła po czym zmieniła głos na niższy.
-Yy dalej mnie z kimś mylisz- machnęła ręką po czym skupiła się na swoim ekranie- o nie! Zostałyśmy we trzy!- gdy tylko to wypowiedziała, z krótkofalówki wydobył się krzyk- we dwie!- jęknęła- a chłopaków jest połowa!-
-Nie możemy się poddać!- warknęła kadetka po czym przyjęła bojową postawe- schowam się za autem, ty wypatruj ich z Podestu-
-A  bomba?- spytała Pasiasta.
-Nie mamy na to czasu! Bomba leży gdzieś w Sektorze A a pójście po nią to samobójstwo!- machnęła do niej po czym dziewczyny zajęły pozycje w Sektorze B. Powoli chłopcy zaczęli wchodzić od strony drzwi. Oczywiście na pierwszy ogień wyszedł Tyler, jako wabik, jednak został prawie od razu wyeliminowany. Dziewczyny czuły na sobie presje wiedząc że jeśli nie podołają to przegrają wyzwanie.

Loża przegranych.
Drużyny wiwatowały i kibicowały swoim jak tylko mogły.
-Od Górnego Trupa idzie! Uważajcie!- krzyczała do telewizora Lindsay- uwagaa!!-
-One i tak cię nie słyszą!- sprowadziła ją na ziemie Zoey.
-Na prawde? Ooh to po co ja się tyle okrzyczałam- jęknęła.
-Dajecie dziewczyny- trzymał mocno kciuki Sky po czym odwróciła się w strone szyby, która dzieliła ich od chłopaków. Od razu zobaczyła przyklejonego do niej Dave’a, sapiącego na nią jak zezłoszczony parowóz.
-Tak!- zawiwatowała Heather po czym ucieszona popatrzyła na strone chłopaków, w której pojawił się Alejandro.
-Arr karramba! Wykorzystała moją kryjówkę!- krzyknął wkurzony.
-Górny Trup, Górny Trup!!- krzyczała Gwen- Violette uważaj! Taak!- ucieszyła się, widząc jak Mike dołączył do loży przegranych.
-Nie wiem czy wiesz Gwen ale one i tak cię nie słyszą- poklepała ją po ramieniu blondyna- tak, ja tez się o tym teraz dowiedziałam- kiwnęła głową gdy Gotka popatrzyła na nią z politowaniem.

Sektor B. W grze zostały Violette, MacArthur oraz …
-Duncan?- szepnęła Pasemkowa, patrząc na ekran-  no to może solówa?- rozglądnęła się dookoła lecz nie było go widać. Postanowiła zaryzykować- Ej Grzywacz! Wyłaź! Czekamyy!-  szybko schowała się za kontenerami lecz jednak nic się nie stało. Duncan stał schowany za ścianą przy Drzwiach i czekał na odpowiedni moment by zaatakować.
-Ej oprychu! My się już chyba znamy, nie?- krzyknęła do niego MacArthur- więc wyłaź ładnie bo znowu cię tam posadze!- na te słowa Duncan dostał olśnienia.
-Posadzisz, tak?- cwano podniósł brew- razem z Goldie?- spytał gdy Pasemkowa wybałuszyła oczy- tą wariatką z celi obok?- zaśmiał się.
-Dokładnie!- przytaknęła mu MacArthur gdy Vai, nie wytrzymując, wstała.
-Stul dziób Duncan!- warknęła na niego.
-Co ty się tak wkurzasz co? Goldie?- wychylił się z cwanym uśmiechem.
-Goldie? Ty jesteś Goldie?- popatrzyła na nią zdziwiona kadetka- dlatego cię kojarzyłam!-
-Niee!- krzyknęła gdy poczuła jak strzała ją przeszywa. Upadła na podłoge po czym pojawiła się w loży przegranych. Przez to że kadetka na chwile straciła czujność, Duncan wyeliminował też ją.
-ANTYTERRORYŚCI WYGRYWAJĄ! BRAWA DLA BEKS!- rozległ się krzyk z głośników. Pasemkowa pojawiła się w loży przegranych lecz w pozycji leżącej. Mrucząc coś pod nosem zasłoniła sobie głowe. Nagle uczestnicy zostali przetransportowani przed wielką mape a ich stroje zniknęły. Vai dalej jednak nie chciała się podnieść z ziemi.
-Szi-bam! Wygraliśmy z babami! O tak!- wiwatował Lightning jednak nie każdy podzielał jego entuzjazm. Ci, którzy już wcześniej znali Pasemkową, wpatrywali się w nią zdziwieni.
-Ej Goldie! Jakie spotkanie!- kadetka podeszła do leżącej dziewczyny i na siłe podniosła ją do góry- nie miałam pojęcia że cię wypuścili! Myślałam że dalej siedzisz z Duncanem!- wskazała na Grzywacza, który tylko się wyszczerzył. Pasemkowa zaś zmierzyła go wzrokiem. Do Grupy dołączył Chris z Chefem.
-Chris, czy nie lepiej prze …-
-Ci ci ci- uciszył Chefa, prowadzący widząc że kroi się coś ciekawego.
-Byłaś w kiciu z Duncanem?- spytał po chwili zdziwiony Trent.
-I do tego ma dalej zawiasy no i jest pod stałą kontrolą kuratora- sprecyzowała MacArthur gdy Vai wybałuszyła oczy.
-Czy ty jesteś normalna! Dlaczego mi to robisz?!- krzyknęła Pasemkowa.
-Oh, myślałam ze tu wszyscy o tym wiedzą- broniła się kadetka.
-Już wiedzą!- jęknęła załamana.
-Czyli wylądowałaś w kiciu?- wtrącił się Noah- i dobrze ci tak!-
-Ej weźcie w końcu nam wytłumaczcie o co chodzi- wtrącił się Tyler- od tego wybuchu macie ze sobą taką spine …-
-Właśnie, od wybuchu- warknął Noah- który spowodowała ona!- wskazał na nią gdy Pasemkowa przyjęła bojową postawe.
-To nie byłam ja! To była Katie! Ona kilka razy sabotowała wasz występ aż w końcu wysadziła cały stadion!-
-Nikt jej nie widział a po wybuchu to Ciebie znaleziono z przyciskiem do bomby w rękach!- odgryzł jej się Noah.
-Bo się szarpałyśmy i ooooh czemu ty mi nie wierzysz! Kochałeś mnie a nie wierzyłeś w moją wersje wydarzeń!- łypnęła na niego gniewnie.
-Jakim cudem nikt o tym nic nie mówił- spytała zdziwiona Zoey.
-Bo sprawa została zatuszowana by nie rujnować nikomu reputacji- wtrącił się Chris- a Vai przesiedziała ładny rok w więzieniu. A dzięki mnie jest teraz tutaj, z nami- pokiwał głową prowadzący.
-Pff po tym wszystkim to na pewno już nie będzie- odparła jej Heather gdy Pasemkowa westchnęła.
-Nie wierze … i przez tyle czasu nie chciałeś nam o tym powiedzieć?- spytał go oszołomiony Trent.
-Rozumiem ze wierzysz jemu!- wtrąciła się zła Gwen.
-A ty o tym wszystkim wiedziałaś?- spytał zdziwiony.
-Szłam kiedyś odwiedzić Duncana i przypadkowo zobaczyłam ją w celi i …-
-Dlaczego szłaś odwiedzić Duncana?- wtrąciła się Courtney gdy Gotka westchnęła.
-A dlaczego ty mnie nie odwiedzałaś, hę?- dodał Grzywacz, patrząc na Courtney.
-Haaalo! Odcinek dalej trwa! A jakoś nie widze żebyście się przejęły przegraną- próbował zwrócić ich uwage prowadzący jednak, widząc że to nic nie daje, chwycił za megafon- DZIEWCZYNY, MACIE DZISIAJ ELIMINACJE! SZYKOWAC SIĘ DO NIEJ!!-
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Violette: dzięki MacArthur. Mogę się już pożegnać z programem, z Noah, z kimkolwiek (zaczęła wymachiwać rękami przed kamerą) ja wiem że to uknułeś Chris! Ciesz się że mam kuratora na karku nie mogę cię dopaść!-
~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wieczór. Eliminacje.
Dziewczyny siedziały przy okrągłym stole, wyczekując na eliminacje. Violette siedziała podenerwowana, czując że dziewczyny mogły zagłosować przeciwko niej.
-Ah ten zapach strachu- wciągnął głęboko powietrze- kocham go. Dobrze dziewczęta, dzisiaj troche się działo i zauważyłem że to nie wpłynęło pozytywnie na jedną z was- odparł z uśmiechem gdy Vai prawie zjechała z krzesła, chcąc schować się przed wszystkimi- ale do rzeczy. Koszyk piknikowy dostają … Bridg … Courtney … Zoey … nasze pogromczynie chłopaków czyli Sky i Nicole … Jasmine … Lindsay … i Gwen- Vai, widząc to, rozszerzyła oczy ze strachu- Heather i Violette …  Violette i Heather … jedna wkurza wszystkich, jak zwykle, a druga wysadza Bogu ducha winne stadiony …-
-To nie ja! Ile razy mam to powtarzać!- wybuchła Pasemkowa.
-Dobra dobra. Nie wiem dlaczego ale większość chyba łyknęła twoją bajeczke wiec Heather, odpadasz!- krzyknął gdy Vai złapała kosz.
-Co?- krzykneła zdziwiona.
-Mówiłam ci że jeśli przegramy to odpadniesz, nie?- popatrzyła na nią cwano Courtney.
-Grrr beze mnie zginiecie!- warknęła.
-Z Tobą też jakoś nam rewelacyjnie nie szło- zauważyła Gwen.
-Chcecie zobaczyć coś fajnego?- spytał prowadzący po czym kliknał przycisk przez co krzesło z Heather wystrzeliło do góry- haha nigdy mi się to nie znudzi!  Czy wyjaśni się sprawa z Violette czy reszta po prostu odsunie się od niej? Czy Mike faktycznie ma nową osobowość? Czy drużyna Beks opanuje Dave’a? To wszystko i jeszcze więcej w następnym odcinku Totalnej … Porażki … Wojny Płci!-

~~ Jak wrażenia? Zaskoczeni przeszłością Vai? (Nawet tu jej nie daje spokoju! xd)
~~ Odcinek pisało mi się wybornie! Może dlatego że sama uwielbiam grać w CSa :D Może nie jestem jakimś tam mistrzem ale plus minus ogarniam bronie (szkoła Izaka i Roja :D)


NAWIEDZONE DZIEWCZYNY: 
Bridgette, Courtney, Gwen, Heather, Jasmine, Lindsay, Nicole, Sky, Violette, Zoey.

BECZĄCE CHŁOPAKI:
Alejandro, Cody, Dave, Duncan, Geoff, Mike, Noah, Shawn, Trent, Tyler.