Kochani Fani :))

OGŁOSZENIA :D

Prosze czytac,klikac, i komentowac :)) :DDD PS: jesli chodzi o spamy to mi nie przeszkadzaja ... ;))) A jesli beda to blogi ciekawe i godne uwagi to dodam je do moich zajefajnych blogaskòw ;DDD

NIE LUBICIE - NIE KOMENTUJCIE - proste u.u

mòwie juz ze mieszkam we Wloszech i nie jestem niewiadomo jak poprawna z polskiego wiec za bledy przepraszam.

Pytania zadajcie w komentarzach a ja będe wam próbowała wytłumaczyć w postach w których skomentowaliście:)

Kiedy pojawiają się nowi aktorzy, dodaje ich i w rozdziale i na stronie czyli w "bohaterowie" (znajdziecie na stronach) :D

DOBREJ ZABAWYY!!

poniedziałek, 26 czerwca 2017

ROZDZIAŁ 30 "ZAWAŁ TO NIE KAWAŁ"

~~Patrzecie co wyskrobałam! rozdział! Yay! Jakoś tak mnie naszło i, póki mam chwilke wolnego, postanowiłam coś napisać :)
~~ W międzyczasie otóż i krótka retrospekcja dla tych, którzy ledwo ledwo pamiętają co się wczesniej działo (czyli też dla mnie xd)

Violette dalej nie odzyskała pamięci. Po tym jak nawiedzili ją 1D, dziewczyny postanowiły zrobić babski wieczór by podpytać Vai kogo uważa za najfajniejszego z paczki. W międzyczasie  BTR ich podsłuchują. Logan, słysząc że Vai zaczyna mówić o Noah, wkurza się i upija w klubie A&O. Okazuje się jednak że gdyby posłuchał więcej to dowiedziałby się że pasemkowa lubi jego. James zaś, po tym jak został w klubie incognito by pilnować Sylwie, czuje się winny i robi jej śniadanie, ponieważ sądził że ona go w tym klubie zdradza a wcale tak nie było. W końcu Logan dowiaduje się że Vai własnie do niego zaczyna czuć mięte. W międzyczasie Carlos i Pati idą do Harolda po jakiś wywar na przywracanie pamięci … 

~~ Alleluja i do przodu!

Kendall watching you …
- Kochanie- usłyszałem szept nad swoim uchem po czym otworzyłem oko- dzień dobry- zobaczyłem rozpromienioną twarz Angel i momentalnie odmieniłem jej tym samym.
-Z chęcią codziennie będę się tak budził- odparłem szczerząc się w strone mej małej gwiazdki.
-Pod warunkiem że Violette nie będzie patrzeć- w drzwiach staneła Pati, która oparła się o drzwi.
-Sio!- krzyknęła Angel gdy brunetka tylko się wzdrygnęła i uciekła- drzwi!!- jak na zawołanie panna Pena wróciła, pośpiesznie zamknęła drzwi po czym odeszła. Znaczy mam taką nadzieje.
-Dobrze ją wytresowałaś- pokiwałem głową, zdziwiony tą całą sceną, próbując wstać z łóżka, jednak Angel tak się na mnie uwiesiła że było to wręcz niemożliwe- Słońce … musze …-
-Nic nie musisz- wyszeptała mi do ucha po czym … no … nic nie musiałem. Chwilke póżniej zszedłem na dół bardziej w skowronkach i też bardzie wyluzowany. Przy ladzie siedziała Pati, która wcinała ogórki. Przyglądała mi się z zaciekawieniem.
-Już? Wyżyłeś się?- spytała gdy usiadłem naprzeciwko niej.
-Cii bo jeszcze Vai usłyszy- szepnąłem gdy ta prychnęła.
-W porównaniu do tamtych krzyków i jęków to to powiedziałam na prawde cicho- wskazała na mnie ogórkiem gdy pokiwałem tylko głową- na szczęście gdzieś z rana wyszła więc …-
-Vai? Z rana?- spytałem niedowierzając.
-Wiesz że ma teraz kuku na muniu więc może jej się poprzestawiało- wzruszyła rękami- albo nie zawsze tyle spała- na te słowa parsknąłem śmiechem.
-A wiesz w ogóle gdzie poszła?- spytałem, chwytając za pomarańcze gdy Patka pokręciła tylko przecząco głową- jak to nie wiesz?- podniosłem brew- nie pytałaś?-
-No … wczoraj byliśmy z Carlosem u Harolda. Dał nam miksturę, która może pomóc Vai w odzyskiwaniu pamięci więc jej ją dzisiaj dałam- zatrzymała się na chwile po czym wyciągnęła ze słoika kolejnego ogórka- po tym poszła się przejść i jeszcze jej nie ma-
-Mhm- podrapałem się po głowie po czym zacząłem obierać pomarańcze- no to kazanie Logana mamy jak w banku-

Logan watching you …
-Violette!- krzyknąłem, wchodząc do domu- Violette?- rozglądnąłem się z uśmiechem- Vai, kupiłem kurczaczki! Z twoim ulubionym sosem!- Pomachałem kubełkiem lecz zastałem tylko Kendalla z Pat siedzących na kanapie- hej, widzieliście Vai?- ci tylko przecząco pokręcili głową- … co to znaczy że jej nie widzieliście?!- wrzasnąłem tak że Pat wylała na siebie ocet ze słoika po kiszonych ogórkach.
-To znaczy debilu że jej nie widzieliśmy i że masz mi wyprać bluzke!- krzyknęła na mnie brunetka, biorąc rozmach i chcąc we mnie rzucić słoikiem.
-Pat spokój!- chwycił ją za ręke blondyn i powstrzymał od miotania rzeczami- Logan do cholery jasnej, powtarzam ci to ostatni raz- wstał po czym położył słoik daleko od łap brunetki- ona ma amnezje a nie alzheimera czy jakąś chorobe zdziecinniałości. Ona wie gdzie mieszka i wie z kim ma gadać a z kim nie. Możesz się wreszcie uspokoić i przestać ją traktować jak pięciolatkę?-
-A czy wy wreszcie przestaniecie ją gubić?- prychnąłem gdy blondyn zmierzył mnie wzrokiem po czym sięgnął po słoik.
-Ej! Skoro ja nie mogłam mu go rozbić na łbie to ty też nie możesz!- krzyknęła Pat po czym chwyciła za słoik i zaczeła go tulić.
-Boże dopomóż- szepnąłem po czym opadłem na kanape i zacząłem jeść kurczaczki. Pat, by uniknąć kolejnych sprzeczek czy „niedociągnięć” zaprosiła wszystkich na mały maraton filmowy w willi.
-Proszę Kochanie, ogrzałem ci miejsce- wskazał na miejsce na kanapie Grzywacz gdy Czerwona z uśmiechem tam usiadła.
-Lizus- szepnął Kendall gdy James obdarował go pięknym pchnięciem z łokcia.
-Co z Vai?- spytałem Pati, która cały czas siedziała na telefonie.
-Nie odbiera- westchnęła głęboko- już piętnasty raz do niej dzwonie i za każdym razem włącza się poczta głosowa.
-Ode mnie tez nie odbiera- jęknąłem- może jej się coś stało-
-Nie panikuj Romeo- poklepał mnie po ramieniu James- może po prostu poszła się przejść- wzruszył rękami po czym włączył telewizor.
-To co oglądamy?- spytała Angel, ciągnąc mnie w strone kanapy i siłą usadawiając na wolny miejscu- może jakiś horror?-
-Horror to my już mamy w realu- zaśmiał się blondyn.
-A nie w Tesco?- spytał James siadając przy Czerwonej po czym przybił piątke z Kendallem, który parsknął śmiechem.
-Ej patrzcie! 1D w telewizji!- krzyknęła Angel, wskazując na TV.
-A cóż to za święto?- podniósł brew James włączając informacje o programie-„ Koncert charytatywny 1D dla sierot z Midway”. Ej czy to nie dla tych sierotek, u których byliśmy?-
-Ci to zerżną od nas wszystko- warknąłem pod nosem gdy Angel tylko pokiwała głową.
-Zrobie ci ziółka na uspokojenie- poklepała mnie po nodze po czym poszła do kuchni.
-Z dodatkiem środku nasennego!- krzyknął za nią blondyn po czym, widząc jak mroziłem go wzrokiem, wyciągnął telefon- too może nagram dla Vai koncert, tak żeby się powściekała jak będziemy jej pokazywać wszystkie nagrania-
-Ten koncert dedykujemy w pełni dzieciaczkom z sierocińca w Midway! Wszystkie pieniądze z biletów będą przekazane właśnie dla nich!- z telewizora dało się słychać Harryego.
-A więc zróbcie hałas i bawimy się!- skakał sobie po całej scenie Niall po czym zaroiło się od dymu.
-Ale najpierw przedstawimy wam naszego specjalnego gościa, który pomoże nam zagrać i zaśpiewać dla was nasze utwory!- wtrącił Louis po czym z dymu wyłoniła się … -brawa dla Violette Goldie!!- rozległy się brawa a z chmary dymu wyłoniła się pasemkowa z wielkim bananem na twarzy. Przez ramie miała przewieszonego GoHarda a jej ubranie było … jej. Ubrała się tak jak zwykle lubiła się ubierać. Taka prawdziwa Violette. A nas za to zamurowało. Niektórzy opluli telewizor, inni zaś upuścili szklanki, do których chcieli nalać ziółka a inni … zaczeli się śmiać.
-Osz ja cię nie pieprze. Violette ale będziesz miała ubaw jak to zobaczysz- pękał ze śmiechu Kendall, nagrywając całe to zdarzenie na komórke. Przy okazji nagrał nasze miny.
-Too ja już może przestane do niej wydzwaniać …- powiedziała ze spokojem Pat po czym opuściła telefon.
-No to jedziemy!- krzyknął Zayn po czym zaczeli śpiewać piosenke „One way Or another” a Violette zaczeła wywijać, grając na gitarze.
-Jakim cudem … co … dlaczego …- nie mogłem wydusić z siebie sensownego słowa. Dlaczego ona z nimi śpiewa. DLACZEGO!
-Pati mówiłaś coś o tym dziwnym wywarze od Harolda- wydusił z siebie Kendall, nie odrywając wzroku od telewizora- Czyżby coś sobie zaczeła przypominać? Ale jakim cudem skoro ona 1D nie lubi
-Ona lubiła tą piosenke- wtrąciła się Sylwia, która też nie mogła oderwać się od telewizora- ja nie mogę ale jaja- chyba nikt tu nie bierze tego na poważnie!
-To znaczy że wywar Harolda zaczął  działać! Przypomniała sobie chwyty!- klasnęła w ręce Pat po czym dało się słyszeć wiwaty.
-Czy was już kompletnie powaliło?!- krzyknąłem, wstając- czy nie widzicie co oni z nią robią?!- złapałem się za głowe.
-Masz Logiś, na zdrowie- koło mnie pojawiła się Angel po czym wręczyła mi kubek ziółek.
-Wlałaś tam środki nasenne, nie?- szepnął do niej Kendall.

Violette watching you …
(kilkanaście godzin wcześniej)

-Mm jakie dobre- uśmiechnęłam się, kończąc pić jakiś sok- co to jest?-
-Witaminki dla dziewczynki- poklepała mnie po ramieniu Pat z uśmiechem- żebyś rosła zdrowa i silna!-
-A nie jestem zdrowa i silna?- popatrzyłam po sobie po czym pokazała bicepsa.
-Na pewno silniejsza od Logana- kiwnęła głową na co ja się zaśmiałam.
-Pójde się przejść. Troche morskiego powietrza dobrze mi zrobi- kiwnęłam głową po czym udałam się na plaże. Co jak co ale mieszkanie blisko morza jest po prostu fenomenalne! Znalazłam cichy kącik pomiędzy wielkimi kamieniami i postanowiłam że tam zrobie sobie postój- aah uwielbiam ten zapach morza- wzięłam głęboki wdech.
-Violette!- usłyszałam nagle głos- Cześć!- rozglądnęłam się lecz nikogo nie zauważyłam. Wzruszyłam ramionami po czym wróciłam do wpatrywania się w morze.
-Tam jest kot!- tym razem usłyszałam jakiś krzyk. Zerwałam się na równe nogi i zaczełam się rozglądać dookoła. Jak Boga kocham nikogo nie było.
-Jaki kot?- szepnęła do siebie.
-Uważaj!- wrzask był tak silny że zatkałam sobie uszy- Nazwe ją Malinka …-
-Malinka?- mruknęłam do siebie.
-Dlaczego ją tak nazwałaś? Ale śliczny kotek. To Harry ją uratował. Harry, usiądź koło Violette. Dlaczego przyniosłaś kota do szkoły? Jakim cudem znasz tą piosenke? No co, fajna jest! Zagrać ci ją?- zaczełam słyszeć jakieś głosy, było ich pełno. Okazało się że to wszystko wydobywało się z mojej głowy. Upadłam na kolana i zasłoniłam sobie uszy. W sumie nic mi to nie dało. Zaczełam ich słyszeć coraz więcej i więcej ale nic z nich nie rozumiałam. Były nie po kolej, były pomieszane. Aż w końcu … ucichły. Otworzyłam oczy i rozglądnęłam się dookoła. Dalej nikogo nie było.

-Piosenka …- szepnęłam do siebie po czym cwano uśmiechnęłam- mam pomysł- po czym wyciągnęłam komórke i zadzwoniłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Everyday I'm Shufflin!! :D