Kochani Fani :))

OGŁOSZENIA :D

Prosze czytac,klikac, i komentowac :)) :DDD PS: jesli chodzi o spamy to mi nie przeszkadzaja ... ;))) A jesli beda to blogi ciekawe i godne uwagi to dodam je do moich zajefajnych blogaskòw ;DDD

NIE LUBICIE - NIE KOMENTUJCIE - proste u.u

mòwie juz ze mieszkam we Wloszech i nie jestem niewiadomo jak poprawna z polskiego wiec za bledy przepraszam.

Pytania zadajcie w komentarzach a ja będe wam próbowała wytłumaczyć w postach w których skomentowaliście:)

Kiedy pojawiają się nowi aktorzy, dodaje ich i w rozdziale i na stronie czyli w "bohaterowie" (znajdziecie na stronach) :D

DOBREJ ZABAWYY!!

wtorek, 3 czerwca 2014

ROZDZIAL 8 CZ 2 "NIESPODZIEWANY POWROT"

-ja wiem, ja wiem że miałam pisać co tydzień przynajmniej a teraz nie dodawałam prawie 3 tyg! Ale maturki się zwaliły, potem leń a potem wyjazd do Włoch. Teraz mam oficjalnie wakacje i jeśli choć troche ambicja pozwoli, rzdz będą częściej J a więc zapraszam! 

Kendall watching you …
Stałem jak słup soli, wpatrując się w przybysza, któremu przed chwilą otworzyłem drzwi. Na początku myślałem że to sen, a w sumie miałem nadzieje, ale jednak moje prośby nie zostały wysłuchane ...
-Kendall-  powtórzyła moje imie już chyba po raz setny- możemy porozmawiać?- spytała, gdy ja dalej miałem wyraz twarzy jakbym ducha zobaczył- chodz- westchneła, wpychając mnie do środka po czym wchodząc i zamykając drzwi.
-Kto przyszedł?- usłyszałem głos Logana.
-Poczekaj chwilke- odezwałem się wreszcie po czym poszedłem do nich- eahm jest taka sprawa ... możecie sobie iść?-
-Wyganiasz nas?- podniosła brew Amelia.
-Tak, won- odparłem stanowczo gdy reszta popatrzyła na mnie dziwnie.
-Mowy nie ma-pokiwała głową.
-To jest też i mój dom- sprecyzował Logan.
-I w sumie ja też tu mieszkam- dodał Josh.
-Czyli rozumiem że mamy rozmawiać przy was- podeszła do mnie Sadie z założonymi rękami. Nastała grobowa cisza gdy wszyscy skierowali oczy na nią.  Z całej grupy chyba tylko Logan ją znał, i właśnie dlatego on najbardziej niedowierzanie patrzył na nią.
-Jeśli to twoja kochanka to nie przeszkadzam- podniosła się   Amelia po czym, chwytając Josh, poszła  z nim do góry. Ze zdziwioną miną popatrzyłem na Logana, który nawet nie raczył się ruszyć.
-Należy mi się chociaż jedna komedia!- krzyknął gdy westchnąłem i popatrzyłem w strone Sadie.
-Mniejsza z tym- machneła ręką- chciałam z tobą wszystko wyjaśnić- zwróciła się do mnie.
-Co wyjaśnić?- podniosłem brew- zostawiłaś mnie na lodzie, co tu dużo wyjaśniać-
-To że ten list wcale nie był ode mnie- wtrącila się szybko- został napisany przez Justina, który chciał byś się ode mnie odwalił po tym jak dałeś mi pieniądze ...- spuściła głowe gdy wybauszyłem oczy- tylko podpis był mój ...-
-To prawda- wtrącił się  Logan, który trzymał w ręku ten list i przyglądał się mu dokladnie. Nie chce nawet wiedzieć skąd go ma i czemu.
-Czekaj ...- zacząłem myślec po czym złapałem się jedną ręką za głowe- czyli ... co?-
-Kocham cię Kendall- odparła mi prosto z mostu gdy kompletnie zgłupiałem.
-Jestem!- usłyszałem głos Angel i już wiedziałem że nie będzie ciekawie- mam nadzieje że moja siostra nie zrąbała ci do końca gło ...- to był właśnie moment, w którym zauważyłam Sadie. Moment, który nie powinien nigdy nadejść ...-wy-
-Robi się coraz ciekawiej- kiwnął głową Logan, przypatrując się akcji. Dzewczyny staneły koło siebie, przypatrując się nawzajem, nie mając pojęcia kim ta druga osoba jest.
-Eahm Kendall, czy ja o czymś nie wiem?- spytała po chwili Angel, gdy ja w myślach tylko błagałem by się nie wyzabijaly.
-To jest ... taka ... stara znajoma ...- zacząłem kręcić by załagodzić sytuacje.
-Sadie- podała jej ręke gdy ja zrobiłem facepalma bo wiedziałem że mówilem Angel o niej a ona na pewno nieciekawie zareaguje.
-Sadie?- powtórzyła bezgłośnie gdy ja próbowałem ją uspokoić, machając rękami.
-Tak ... przyszłam do Kendalla by wytłumaczyć mu całą tą sytuacje co kiedyś się wydarzyła i powiedzieć że go kocham. A ty?- powiedziała jej wszyściusieńko a ja byłem tak załamany że miałem ochote zwiać do pokoju.
-Heh zabawne ale jestem jego dziewczyną- odparła  z uśmiechem Angel gdy Sadie zrobiła zakłopotaną mine. No i masz babo placek ... Moja była skomentowała to cichym ‘oooł’ po czym Angel napadła na nią z pięściami! Nie czekałem ani chwili dłużej, chwyciłem szybko za Angel i próbowałem odciągnąć ją od Sadie. Kto by pomyślał że aż tak to przeżyje ...
-Siema! Nara!- jak wszedł tak poszedł do góry James, nie patrząc nawet co się dzieje tu na dole. Popatrzyłem na Logana, który tylko wzruszył rękami, nie wiedząc o co chodzi.
-Nie wiedziałam że ...- zaczeła Sadie, troche w szoku po tym co zaszło.
-Że moge sobie ułożyć życie po tym wszystkim? A co przepraszam bardzo, po tym co mi zrobiłaś miałem czekać na ciebie z otwartymi ramionami?- prawie że krzyknąłem z tej całej złości.
-Czyli rozumiem że dalej byś wybrał mnie?- spytała Angel gdy ja zatrzymałem się i popatrzyłem na obie dziewczyny. Szczerze? Widok Sadie wrócił dawne wspomnienia przez co miałem troche kłopot z wybraniem. Po chwili, gdy tak patrzyłem to na jedną to na drugą, wiedziałem że spokojnie tego dnia ni przeżyje- wahasz się?- szepnela Angel do mnie gdy ja machnąłem rękami mając już tego wszystkiego dosyć po czym skierowałem się do mojego pokoju.
-Mam tego dosyć! Czemu nie moge mieć normalnego związku bez poblemów!- krzyknąłem.
-I ja ...- szepnal Logan, wzdychając.
-I ja- kiwnął głową Carlos, przystając przy dzwiach balkonowych.
-A ty skąd się tu ...- zacząłem gdy jednak ktoś mi przerwał.
-I ja! Chociaż nie jestem w temacie- na schodach pojawił się James, na którego prawie że wlazłem.  Zastanawiające było to że trzymal w ręku walizke.
-Wyprowadzasz się?- spytałem, przyglądając się mu.
-Tak, musze wkońcu wmówić Sylwii by oddała tego lamparta do zoo- kiwnął głową brunet gdy Sadie otworzyła usta ze zdziwienia.
- ... poważnie?- niedowierzała dalej.
-Bardzo. A tak apropo, chcesz lamarta śnieżnego? – spytał z nadzieją brunet- Moge ci go odsprzedać za 10 dolców ... w sume to nawet za darmo ...- Sadie podniosła brew dalej zakłopotana- dopłace ci ale go sobie weż!-
-Uspokój się- poklepałem go po ramieniu- dasz sobie rade, tylko spokojnie-
-Czyli że sie wyprowadzasz ...- zaczeła Angel gdy on kiwnął głową- Zajmuje twój pokój- odparła dumnie po czym poszła do góry, międzyczasie lekko odpychając mnie gdy przechodziła koło mnie.
-Też ci się radze wyprowadzić- kiwnął głowa brunet po czym wyszedł z domu. Sadie dalej stała w salonie , błądząc wzrokiem po podłodze.
-Przepraszam ...- zaczeła- myślałam że nie masz dalej nikogo i dlatego ...-
-Nie tłumacz się- uspokoiłem ją- musze po prostu to wszystko przemyśleć- odparłem ze spokojem po czym poszedłem do mojego pokoju.

James watching you  ...
Gdy zostawiłem już te bande wariatów, udałem się do Sylwii. Czy ona wie że sie do niej wprowadzam? Nie.  Czy Vegas będzie szczęśliwy jak mnie zobaczy? Nie. Czy już do końca zgłupiałem? Nie. Proste odpowiedzi na proste pytania. A dlatego proste bo miałem plan ... Zaparkowałem pod domem czerwonej po czym chwyciłem za walizki i wszedłem na ogród, ponieważ dojżałem tam Sylwie, bawiącą się z Radgoolem i ... z Vegasem. Nie, spoko. Każdy jest przyzwyczajony do widoku bawiącego się lamparta na podwórku. Zwinnym krokiem podszedłem do niej gdy ta, widząc moją walizke, podniosła brew zdziwiona.
-A ty dokąd?- podniosła brew.
-Do ciebie- wyszczerzyłem się gdy ta dalej nie zrozumiała mojej intencji.
-Myślałam że puki jest u mnie Vegas to ty będziesz się trzymał od tego domu z daleka-
-A właśnie, Vegas zostaje?-
-Jak na razie nigdzie się nie wybiera-
-To będzie na odwrót- sprostowałem po czym wszedłem z walizką do mieszkania. Chyba nigdy nie zapomne widoku jej miny, gdy ogarneła że mimo obecności Vegasa, ja wolałem się do niej wprowadzić ...



niedziela, 11 maja 2014

ROZDZIAŁ 8 cz 1 "NIESPODZIEWANY POWRÓT"

~~ Witam was z kolejnym soczystym rozdziałem! Po wczorajszej eurowizji zwątpiłam w świat i tchneło mnie do pisania! Oczywiście nie dam żadnej postaci w stylu baba z brodą ani nic, bez paniki xd 
~~ a tak odchodząc z tematu bloga, które z piosenek najbardziej wam się podobały? Mi wpadły w uchy piosenki Grecji, Szwajcarii i Francji :) A wam?

James watching you ...
Kszątałem się po kuchni, bezszelestnie sprzątając i układając rzeczy na swoje miejsce. Słońce już dawno zaszło, przez co, z tego co zauważyłem, tylko tam gdzie byłem, czyli w kuchni, było zaświecone światło. Ciekawy co robi moja druga połówka, zajrzałem do jej pokoju: spała sobie słodko na łóżku, a w tym asystkował jej Vegas, który wtulił się w nią. Ciekaw jestem jak będzie z nim spała gdy podrośnie ... nie, chwila James! Ma nie być tego ‘gdy podrośnie’. Trzeba go oddać jak najszybciej! Gdzie? No cóż ... gdziekolwiek! Westchnąłem po czym wróciłem do kuchni. Otwarłem lodówke i wyciągnąłem sobie sok i gdy się odwróciłem omało nie dostałem zawału. Na stoliku siedział sobie ten mały gnój i wpatrywał się we mnie tymi małymi kocimi oczami.
-co ty tu robisz Vegas? Idz do pani spać- wyganiałem go, jednak kocisko ani drgneło- głuchy jesteś? Z tego co wiem to rodzina tygrysiastych ma dobry słuch- ani myślał się ruszyć! Wywróciłem oczami po czym delikatnie położyłem ręke na jego łbie. W tej chwili zaczął się do mnie łąsić, przytulać. Byłem tak w szoku że aż zacząłem go głąskać! I gadać jak potłuczony ... – no cio Vegasku? No cio. Taaakie małe kocisko. Taakie słodkie kocisko. Jesteś głodny? Vegasiu jest głodny? Damy papu taak- chwyciłem miche po czym położyłem mu ją na stole, wlewając mleko.
-to to się dzieje gdy ja śpie- usłyszałam za sobą głos po czym omało nie rozlałem mleka na podłoge. Odwóciłem się powoli i ujżałem Sylwie, która stała wpatrując się w moje poczynania.
-eahm- wydukałem z siebie gdy ta się zaśmiała- no co? Chciałem go nakarmić!-
-jasne- pokiwała głową i pogłaskała małe zwierze- czyli rozumiem że zostaje?- popatrzyła na mnie z przekonaniem że się zgodze.
-to że mu daje papu to nie znaczy że jestem za tym by tu został- odparłem gdy ona westchneła. Pociągnąłem ja do siebie i szepnąłem jej do ucha- chyba że mnie przekonasz ...-
-ooj nie nie nie, nie ma mowy!- próbowała się uwolnić- ja ci już coś mówiłam- powiedziała mi, przybierając poważną postawe gdy ja tylko pokiwałem głową i zacząłem ją ciągnąć do sypialni- James stoj! James!- krzykneła, gdy ja jej nie słuchałem i dalej ciągnąłem do pokoju. W tej chwili poczułem jak coś łapie mnie za noge i mnie w nią drapie. Przystanąłem i popatrzyłem w dół. Zobaczyłem jak to małe kocisko wbija pazury w moją noge, warcząc i gryząc mnie do tego.
-a ja ci mleko dawałem!- krzyknąłem, próbując odczepic młodego od mojej nogi- Sylwia, zróbże coś!-
-spokojnie chłopcy- westchneła po czym wzieła na ręce małego drapieżnika, który będąc u niej dalej do mnie sapał- po prostu wie że pani się nie tyka-
-tak? To życze miłego życia razem. Ja z nim w zgodzie nigdy nie będe żył- odparłem zły po czym poszedłem do jej pokoju i położyłem się na łózku wkurzony, obrócony twarzą do ściany. Po kilku minutach bezsensownego leżenia i gapienia się w ściane, poczułem jak ktoś kładzie się na łóżku. Dalej nic się nie ruszałem i tylko czekałem co ten ktoś zrobi. Nagle czyjaś ręką zaczeła jeżdzić po mojej nagiej klacie.
-Misiu ...- szepneła ale ja dalej się nie odzywałem- prosze cię- kontynuowała ale ja dalej nic. Domyślałem się że podparła się o ręke i wtuliła w moje włosy- Misiaku- szepneła mi prosto do ucha, jednak dalej nie dawałem za wygraną. Usłyszałem jak wzdycha po czym kładzie się koło mnie dalej jeżdząc mi ręką po klacie- tęsknie za Vai ...- nie wiem czy zrobiła to specjalnie by wzbudzić we mnie współczucie ale udało jej się. Powoli odwróciłem się w jej strone i delikatnie przytuliłem ją do siebie.
-znajdziemy ją- uspokajałem ją- nie ma takiego miejsca gdzie jej nie znajdziemy- odparłem głaszcząc ją po włosach. Przybliżyłem się do niej chcąc ją pocałować jednak po chwli się zatrzymałem- a ten tu musi na wszystko patrzeć?- spytałem gdy zauważyłem przede mną małego urwisa.
-nie przejmuj się nim- zaśmiała się czerwona gdy zmierzyłem go wzrokiem i znów chciałem ją pocałować. A to było jeszcze lepsze ... już miałem dotknąć jej ust, gdy poczułem jego łape na moim czole- no chyba sobie żartujesz- odparłem gdy Sylwia już na dobre zaczeła się śmiać.
-Vegas zostaw Jamesa, nic mi nie zrobi- powiedziała mu gdy drapieżnik zostawił mnie w spokoju i niechętnie oddalił się od nas, tak że wreszcie mogłem ją pocałować. Jeśli on kiedyś faktycznie wejdzie do naszej rodziny, to ja chyba się z niej wypisze.

Violette watching you ...
-jedna butelka wina, druga butelka wina, trzecia ... hmmm pasuje to posprzątać- szepnełam, rozglądając się po moim pokoju, gdzie leżały wyrozwalane po podłodze butelki.
-no pasowałoby- kiwnął głową Marco, kukając zza drzwi.
-wiesz już coś?-
-eahm ...- wydukał, wchodząc do pokoju- wiem to że nie powinnaś tego robić-
-a oprócz tego?-
-że powinnaś wrócić do swoich-
-jestem wśród swoich-
-Violette ...- zaczął, przybliżając się do mnie gdy wyciągnełam pistolet i zaczełam celować w niego.
-co znależliście ... mów!-
-zaczyna się ...- szepnął, podnosząc ręce do góry- za niecały tydzień będą tutaj w Midway, ponieważ mają dobić targu z ludźmi Riccarda-
-to on ma jeszcze jakiś ludzi?- odparłam zdziwiona, spuszczając broń.
-najwidoczniej- wzruszył ramionami gdy prychnełam.
-zbierz mi dokładnie wszystkie informacje na temat tego spotkania jak najszybciej. Mam zamiar wprosić się na przyjęcie- wyszczerzyłam się zadziornie gdy Marco popatrzył na mnie z ciut przerażoną miną.

Kendall watching you ...
-tu byliśmy-
-tu też-
-skreślaj tu-
-tutaj pójdziemy jutro-
-a dzisiaj może tu pójdziemy?-
-może być- takie dzwięki dochodziły do moich uszu, gdy robiłem sobie sok z pomarańczy w kuchni. Na wprost miałem te dwie trzymające się razem zmory, które coś kreśliły na mapie. Z ciekawości, po ukończeniu roboty, wziąłem sok po czym udałem się do nich.
-eahm- zacząłem gdy ich wzrok zwrócił się na mnie- co robicie?-
-zakreślamy miejsca gdzie już byliśmy- odparła mi Amelia gdy podniosłem zdziwiony brew.
-wy jej nawet nie lubicie! Dalej nie wiem po co wy ją szukacie?- odparłem nie rozumiejąc ich zamiarów.
-jeśli ona nam przepadnie to kogo będziemy obgadywać?- spytał mnie Josh.
-jest tyle miliardów ludzi na świecie!- popatrzyłem na nich dziwnie gdy oni znacząco wymienili się wzrokiem.
-czyli że nie chcesz żebyśmy jej szukali a niedaj Boże znależli?- spytała Amelia.
-nie o to chodzi! Tylko ... ooh- wzruszyłem ramionami- róbcie co chcecie- machnąłem ręką po czym usłyszałem jak ktoś schodzi ze schodów. Ujżałem Logana który ostatnio tylko włuczy się po tym domu i szuka szczęścia.
-te! Mózgowiec! Wymyśliłeś już coś wreszcie?- krzykneła do niego Amelia gdy ten tylko skarcił ją wzrokiem.
-wymyśliłem że musimy sami jej szukać bo policja nam nie pomoże, a nawet wręcz przeciwnie- odparł, siadając na kanapie.
-oo widzisz Logan zaczyna myśleć- kiwnął głową Josh- szkoda że my wymyśliliśmy to już z tydzień temu jak nie więcej!-
-dajcie mu spokój, chłopak jest zagubiony- szepnąłem do nich gdy tylko wywrócili oczami i wrócili do mapy. Chwała ci że w tej samej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi ... zniknąłem szybko im z oczu i pobiegłem do drzwi by otworzyć, ale gdy je otworzyłem omało nie zaliczyłem gleby ...
-hej ... Kendall ...-
- ... Sadie?-


I jaki będzie koniec tego? Do kolejnego rozdziału! :D 

czwartek, 1 maja 2014

ROZDZIAŁ 7 "PRZEGRANA?"

~~ no Myszy! Chcąc czy nie chcąc rozwalacie system xd Tylko jedno wam w głowie :P

~~ W każdym bądz razie zapraszam na soczysty rozdział :D 


Pati watching you ...
-mówiłam, że wam się nie uda- odparłam, gdy zniesmaczeni Josh i Amelia weszli do willi
-zamiast tak mówić to przyszłabyś nam pomóc- mruknął Josh, wkurzony za to że ich plan się nie powiódł. Jaki plan? A no taki by włamać się do Harolda i skubnąc im jakieś przydatne eliksiry, jednak kamery i alarm były o wiele sprytniejsze od nich.
-mam nadzieje że niewychodowaliście sobie nowej kończyny- przeanalizowałam ich wzrokiem, gdy Amelia zaczeła się oglądać w lusterku. W tej samej chwili do salonu wszedł Kendall, który z rozpędu złapał mnie za ręke i dosłownie sciągnął z kanapy, powtarzając cały czas moje imie- co się dzieje!- szepnełam, gdy ten wyprowadził mnie za drzwi.
-mam takie jedno wielkie małe pytani- zaczął gdy podniosłam brew, słysząc co on mówi- nie czas na poprawność językową! Mam do ciebie sprawe-
-no słucham-
-co ty wyrabiasz z tym Zaynem, co?- mruknął przez zaciśnięte zęby, gdy zdziwiłam się jego pytaniem.
-ale o co chodzi?-
-o co chodzi?- krzyknął po czym uciszył się szybko, rozglądając się dookoła- Carlos już zaczyna wariować bo myśli że chcesz go zostawić!-
-ale czemu tak myśli?- spytałam zdziwiona- czemu on mi nie ufa?!-
-bo widział jak Zayn cię chciał pocałowac a ty się odsunełaś, i on cały czas myśli że wiedziałeś że on tam był i nie chciałaś mu zrobić przykrości!-
- ... on mnie widział?- odparłam robiąc wielkie oczy. Szczerze to nie miałam pojęcia że ktos nas obserwuje, a zwłaszcza Carlos.
-o matko- załamał się już kompletnie blondyn- weżcie to sobie wytłumaczcie bo ja z wami zwariuje- mruknął po czym wszedł do środka. Ani myślałam zostawić to tak jak jest. Musiałam to wszystko wytłumaczyć. Z Zayna był dobry kolega, może i mi się troche podobał ale ... czemu tu zawsze musi być ale ...

Carlos watching you ...
Wyszedłem na pole by troche się przejśc i pomyśleć nad moją beznadziejną sytuacją. W sumie nic jeszcze nie jest pewne, jednak ja z góry wszystko przekreślam. Dla mnie już jedną nogą jestem na straceniu. Aż dziwne że wcześniej potrafiłem tak strasznie o nią walczyć a teraz po prostu stoje tak bezczynnie i patrze jak Zayn odbija mi mą ukochaną. Gdy tak szedłem koło plaży, zauważyłem właśnie tego, którego się obawiałem. Przystałem na chwile i patrzylem co on robi. Kupował jakieś kwiaty od pobliskiego kwiaciarza, i to całkiem spory bukiecik.
-szlag- warknąłem- kupuje u tego samego co ja-aż tupnąłem ze złości- czyli rozumiem że teraz to ja mam być tym złym?- szepnąłem do siebie po czym nadal wpatrywałem się w niego uważnie. W pewnej chwili, odwócił się i mnie zauważył. No w końcu kiedyś musiało to nastąpić ...
-hej, Pena!- krzyknął do mnie, przechodząc przez ulice.
-hej Malik- burknąłem, niezbyt zadowolony z jego obecności.
-ta, też się ciesze że cię widze- uśmiechnął się gdy wywróciłem oczami- ładne?- spytał, wskazując na kwiaty.
-dla Harryego czy Liama?- spytałem z uśmiechem gdy ten się zaśmiał.
-dla dziewczyny- kiwnął głową, przeglądając je- twojej dziewczyny- podniósł wzrok gdy z mojej twarzy zniknął momentalnie uśmiech.
-nie musisz się fatygować, przekaże jej to- ciągnąłem temat, próbując nie pokazywać że mam ochote go udusić.
-ależ nie trzeba- machnął ręką- wręcze jej osobiście te kwiaty-
-w takim razie udław się nimi- moja dobroć w każdej chwili malała, widząc jak cieszy się tym że mój związek się rozpadał.
-ty pierwszy- podsunął mi kwiaty do twarzy gdy, już mocno wściekły, chwyciłem je i rzuciłem na bok- podnieś mi teraz te kwiaty!- z cwaniackim uśmiechem wszedłem na nie i potraktowałem jak wycierczke. Bogu Ducha winne kwiaty ale miałem już tego dość- oj zły piesek, Pati cię niewytresowała-
-nie pozwole ci odebrać osobe, za którą tyle walczyłem!- wskazałem na niego wściekły. Nie miałem zamiaru tak szybko mu to odpuścic.
-uuu Carlosik się wkurzył- szepnął ze śmiechem gdy poczułem że coś we mnie wybucha. W tej chwili podniosłem ręke i z całą moją wściekłością chciałem go uderzyć, jednak on zwinnie uniknął ciosu po czym kopnął mnie na maske zaparkowanego auta. Migiem stanąłem na nogi po czym zaczeliśmy się tam bić, gdy Zayn cały czas miał zamiar wyprowadzić mnie na ulice, jednak wolałem nieryzykować. Uparty jednak Malik wyprowadził mnie w końcu na ulice. Tam zaczeły się przepychanki i wywracanie na stojących w korku autach. To co tam wyrabialiśmy było chore, ale to co stało się pózniej przebiło wszystko ...
-no Pena! Stawaj do walki!- krzyknął mi, stojąc na samym środku ulicy, gdy próbowałem się pozbierać po ostatnim ciosie.
-Malik złaż z ulicy!- krzyknąłem, jednak ten mnie nie posłuchał i jeszcze bardziej wysunął się na ulicy- Zayn!- zdążylem wrzasnąc gdy auto nadjeżdzające z lewej strony potrąciło go, po czym jakby nigdy nic odjechało. Przerażony podbiegłem do niego i za noge szybko ściągnąłem go z jezdni na chodnik. Migiem sprawdziłem mu puls ... żył. Co by w takiej chwili zrobił Eric, gdybym to ja znalazł się na miejscu Zayna? Na pewno zostawił na pastwe losu i to na środku ulicy- Nie jestem Ericiem i nie zachowam się jak on- szepnąłem do siebie, po czym szybko wyciągnąłem komórke z kieszeni-Halo?! Przyślijcie karetke! Jest człowiek potrącony przez auto!-

Pati watching you ...
Pospiesznie otworzyłam drzwi do szpitala, biegnąc do recepcji.
-przepraszam bardzo, gdzie leży Zayn Malik? Niedawno został przywieziony-spytałam, sapiąc.
-prosto i w prawo, są tam szklane szyby więc pani będzie widzieć- odparła mi gdy zerwałam się pędem i pobiegłam według tego co mi powiedziała. Gdy dobiegłam na miejsce, zastałam tam latynosa wpatrującego się w leżącego na łózku Zayna, przez szklaną szybe. Był tu ... jednak gdy mnie zobaczył spuścił głowe i mruknął.
-nie będę się tłumaczył- szepnął- ja i tak jestem już na pozycji przegranej-
-co ty ...-
-idz do Zayna ... potrzebuje cię- odparł po czym powoli zaczął iść w przeciwną strone.Zdezorientowana weszłam do Sali gdzie leżał ciemnoskóry. Miał troche opuchniętą twarz, jednak wydawało się że nie posiada większych obrażeń.
-pacjent jeszcze się nie przebudził- staneła za mną jedna z pielęgniarek- zawołamy panią jak się obudzi- tym zdanie dała mi do zrozumienia żeby się wynosiła z Sali więc ja posłusznie wyszłam. Gdy tylko pielęgniarka zatrzasneła za mną drzwi, oczy zwróciłam ku Carlosowi, który był już na drugim końcu korytarza.
-Carlos!- krzyknełam, widząc że staje w miejscu- Carlos stój!- zaczełam biedz w jego strone gdy ten się obrucił.
-eeh po co- wzruszył ramionami po czym spuścił głowe.
-jak to po co?-
-Nie widzisz co się dzieje?- spytał, gdy po raz pierwszy nie załapałam o co mu chodzi- role się odwracają, świat się mści, przeznaczenie znowu wchodzi w gre!-
- Carlos, w tej chwili masz zacząć mówić po ludzku bo inaczej skończysz jak Zayn-
-patrz- odwrócił mnie i wskazał na sale- nie przypomina ci coś tego?- szepnął mi gdy ja jednak nie miałam pojęcia o czym mówi- eeh ... tu leżałem gdy Eric mnie postrzelił ...- po tych słowach zamarłam- nie widzisz że teraz przeznaczenie się mści za to że odbiłem Ericowi dziewczyne?
-nie jesteś Ericiem- odwróciłam się do niego- jeśli tak by było, to nie stałbyś tu-
-policja w sumie ma mnie przesłuchac w sprawie wypadku ...-
-nie o to chodzi! Ty byś nawet nie zadzwonił po karetke, gdybyś był na prawde nim. Różnisz się od niego, i to bardzo-przybliżyłam się do niego gdy on jednak nie dawał za wygraną.
-ale przeznaczenie ...- zaczął, jednak miałam już dość tej jego bezsensownej paplaniny. W tej samej chwili chwyciłam go za bluzke i pocałowałam namiętnie w usta.
- ty jesteś moim przeznaczeniem- szepnełam, gdy zmieszany latynos nie wiedział co się dzieje- ciebie kocham i nic to nie zmieni. Masz nie zawracać sobie głowy Zaynem ani teraz ani nigdy-



wtorek, 22 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ 6 cz 2 "WSZYSTKO DO GÓRY NOGAMI"

~~ szi siema! :D huehuehue! Aaa oto nowy rozdział jak obiecałam :D Mam nadzieje że nie zapomniałam jeszcze jak to się tego bloga pisało :P
~~ na moim drugim blogu też dodałam dzisiaj nowy rzdz :D (Wow Sylwia zaszalałaś WoW xd) 
~~ Ostatnio oglądałam Maraton TP od godz 13-tej w niedziele do 10-tej w sobote i w sumie nie spałam całą noc xd Po tym wpadłam na taki sb pomysł: może po tym wszystkim dać nowy sezon TP gdzie będa BTR? Co o tym sądzicie? Odp w komciach :D
~~ c'mon! :D 

Kendall watching you ...
Siedziałem sobie na tarasie, wpatrując się w bezchmurne niebo. Jak na styczeń było nawet ciepło, więc można było spokojnie wyjśc na dwór w lekkim sweterku lub bluzie. Siedziałem i myślałem nad ostatnimi dniami, w których działo się dośc sporo rzeczy. Od kiedy poznalismy Vai, cały świat wywrócił nam się do góry nogami. Po prostu działo się aż za dużo jak dla mnie. Od czasu do czasu wychylałem się z leżaka, wypatrujac powrotu Jamesa, który już dłuższy czas przesiadywał u czerwonej, nie dając znaku życia. Jednak on nie pojawiał się przy bramie, więc zatracałem się znów w swoich myślach. Nagle usłyszałem jakiś szmer, jakby ktoś wchodził do domu, więc bez zastanowienia wychyliłem się bardziej z leżaka, co spowodowało że rzecz się zachwiała a ja znalazłem się na podłodze.
-jest ktoś w domu?!- usłyszałem wołanie po czym ujżałem latynosa, wychylającego się z drzwi tarasowych- cóż to za brak czułości?-
-tak to jest gdy dziewczyna zajmuje się rozrabiającą bliżniaczką- odparłem mu, powoli podnosząc się z ziemi, jednak zaplątałem się w ten przeklęty leżak tak że znów upadłem, robiąc sobie jeszcze większą krzywde.
-Daj, pomoge ci. Bo jeszcze nam leżak połamiesz- zaproponował ze śmiechem Carlos po czym próbował mnie z tego wyplątać.
- ta ta biedny leżak- zaśmiałem się -a co tam u Pati?- spytałem, kiedy krzesło powoli zwalniało moje nogi z morderczego uścisku. Carlos przemilczał pytanie. Gdy postawił leżak po czym i mnie na nogi, bez słowa wszedł do domu.
-ej dzięki!- krzyknąłem za nim, gdy ten tylko machnął ręką wchodząc do kuchni-eeeh ludzie, jak się piepszy to wszystko naraz- pokiwałem głową, podążając za nim- chodzi o Zayna?-
-teraz wiem że wszystko obraca się przeciwko mnie- warknął, kładąc ręce na ladzie- widziałem jak chciał ją pocałować, jednak ona się odsuneła-
-to w czym problem?- nie zrozumiałem wtedy o co mu chodziło.
-rzecz w tym że ona na pewno wiedziała że ich widze. Ja wiem że jeśli by mnie tam nie było, sprawy potoczyłyby się inaczej!-
-Carlos, ty chyba zwariowałeś!- oburzyłem się nagle, słysząc jakie glupoty mi tu wygaduje- Pati cię kocha! Jakim prawem miałaby cię zostawić?! Jesteś nienormalny!-
-świat się na mnie mści za to że odebrałem dziewczyne Ericowi!-
-chyba raczej dziękuje ci za to że wyzwoliłeś ją od szaleńca!-
-taa? To niech sobie wsadzi takie podziękowania!-
-a teraz całus i koniec darcia- usłyszeliśmy głos Amelii, gdy oby dwoje mieliśmy już położone ręce na ladzie i patrzyliśmy sobie w oczy wkurzeni. Czy ja wiem czy to tak romantycznie wyglądało ...
-odbiło wam już do reszty?- spytał Josh, zjawiając się przy niej- poszlibyście do Logana powspierać go zamiast drzeć się na siebie jak stare gacie- zaczął nas powoli uspokajać, gdy latynos machnął ręką, niechcący trącając szklanke i wylewając sok po czym wyszedł na taras.

James watching you ...
Leżałem sobie z czerwoną na kanapie i wpatrywałem się w sufit. Zastanawiałem się czy to co się przed chwilą wydarzyło było prawdą czy po prostu głupim snem ... Spojrzałem w dół: na kolanach mojej rybki dostrzegłem mniejszą rybke, która za kilka miesięcy stanie się wielką spasioną rybą, chcącą nas pożreć. I nie miałem na myśli ani Radgoola ani Malinki. A jednak to nie był sen ...
-James ...- usłyszałem szept po czym obróciłem głowe w strone dziewczyny-jesteś bardzo zły?-
-Sylwuś ...- zacząłem, łapiąc powietrze- masz drapieżnika na kolanach- popatrzyłem na nią- kiedy to urośnie to nas zje! Nie mówiąc już o tym że wcześniej wsadzą nas do kicia a jego zabiorą znów do zoo- wytłumczyłem jej gdy znów zapadła cisza.
-chce by Vai była z nami- szepneła po czym wtuliła się we mnie.
-umiesz zmieniać temat- pogłaskałem ją po głowie gdy ona zaczeła głaskać kociaka za uchem.
-nie oddam go- mrukneła gdy już nie miałem siły się jej stawiać. Wiedziałem jakie mogą być tego konsekwencje, jednak ... czego się nie robi dla swojej dziewczyny.
-eeh chciałbym mieć normalne życie- ...

Angel watching you ...
Słoneczko prażyło nas po twarzy, gdy poszliśmy się przejśc nad morze z Loganem. Szkoda że atmosfera w willi nie była tak pogodna jak pogoda na zewnątrz. Może i wszystkich wkurzała ta mała wariatka, jednak nikt nie potrafił bez niej normalnie funkcjonować. Najbardziej było mi żal Logana ... tułał się jak wrak, przestał jeść, pić, rozmawiać. Musiałam go wyciągnąc na świeże powietrze, bo inaczej by mi w tym domu zgnił.
-jak się dziś czujesz?- spytałam, trącając go co chwile w ręke łokciem, ten zaś westchnał.
-tak samo jak wczoraj ... i przedwczoraj ... i przedprzedwczoraj ....- zaczął wymieniać , patrząc się w morze- to wszystko straciło sens ...-
-wiesz co Logan? Zaczynam się zastanawiać czy masz cokolwiek z mężczyzny w sobie czy tylko jesteś mięczakiem- wypaliłam z grubej rury gdy on niezrozumiale popatrzył w moją strone-skoro ją kochasz to czemu jej nie szukasz?!-
-a skąd ja mam wiedzieć gdzie ona jest?! Wiesz jakie Midway jest duże?! –próbowal się bronić brunet, jednak ja wiedziałam swoje.
-nie jest wcale tak duże jak myślisz! To ty sobie ubzdurałeś że jej nie znajdziesz i tylko pelętasz się po willi jak cień i wzdychasz jaki to jesteś biedny i jak ona cię strasznie nienawidzi!-
-eahm przepraszam bardzo, czy ty zabrałaś mnie tu by mnie pocieszać czy żeby się na mnie wydrzeć?- zmienił szybko temat, gdy wywróciłam oczami i poszłam przed siebie- bo jak na razie to wytykasz mi tylko że nic nie robie!-
-a robisz?- odwróciłam się gwałtownie, gdy zamilkł- ... no właśnie- po czym odwróciłam się na pięcie i poszłam przed siebie. Wiem że mój plan był zupełnie inny i nie miałam zamiaru sie na niego drzeć ani przygnębiać jeszcze bardziej, ale nie moge patrzeć jak on bezczynnie łazi i nic nie robi! Nawet Amelia z Joshem zaczeli jej szukac po całym mieście. Amelia i Josh! Dwoje ludzi którzy nienawidzą Vai, szuka jej po mieście! A jej własny chłopak siedzi bezczynnie w domu i użala się nad sobą! To już przechodzi ludzkie pojęcie ... Nie oglądając się za siebie szłam w strone willi chłopaków. Gdy już byłam na miejscu, weszłam do niej i przywitałam się z Kendallem i Carlosem, którzy czatowali sobie w salonie.
-i jak ci idzie ...- zaczął blondyn, gdy nie dałam mu skończyć.
-daj spokoj, siły już nie ma do niego- mruknełam, siadając mu na kolanach.
-powiedziałem zaledwie dwa słowa- pojawił się w drzwiach Logan.
-widocznie o dwa słowa za dużo- ciągnął Kendall, gdy brunet zamknął drzwi i podszedł do nas. W tej samej chwili drzwi znów sie otwarły a przez nie wszedł grzywacz z czerwoną, mającą wielką torbe przepasaną przez ramie-o prosze, kto tu wreszcie zawitał- odparł widząc ich- nie żeby co, ale wypatruje cię od kilku godzin-
-ta, przez to omało nie został połknięty przez leżak- zaśmiał się latynos, gdy James jednak wydawał się być w zupełnie innym świecie- oj Kend, chyba jednak jeszcze nie wrócił-
-hmm?- ocknął się grzywacz- przepraszam ale zastanawiam się jak powiedzieć wam jedną rzecz- odparł gdy popatrzyliśmy po sobie.
-auta są całe?- spytał nagle Logan gdy James pokiwał głową.
-eahm wiecie że nasza rodzinka jest piepsznięta nie?- zaczął James-a więc ...- mruknął, odsuwając torbe- niech tak zostanie- gdy ujżeliśmy co było w środku, oniemieliśmy.
-Logan to żywy chodzący trup, Angel gania za rozbrykaną siostrą, Carlos kisi ogórki dla dziewczyny, Pati przewiduje przyszłośc, Vai jest szefem mafii, James i Sylwia opiekują się małym śnieżnym lampartem a ja się wcale na to nie pisałem- zasłonił głowe ręką gdy czerwona uśmiechneła się niewinnie a Logan, z tego co słyszałam, chyba zaczął odmawiać rożaniec.
-dacie mi chwilke? Ide poszukać dobrego psychiatryka- odparł Carlos, wychodząc na taras.
-Sylwia ... coś ty najlepszego zrobiła- szepnełam do niej, gdy czerwona przygryzając warge, głaskała swoją nową zdobycz.

Violette watching you ...
-kto tam?-
-Marco ... moge wejśc?-
-kąpie się-
-to przyjde póżniej ...-
-niee wchodz. Jestem zasłonięta pianą- usłyszałam jak otwierają się drzwi a w nich ujżałam kukającego bruneta, ktory po chwili znalazł się już w pokoju- co tam masz dla mnie?-
-lista ludzi którzy zostali w mafii, potym jak schwytali Riccarda- rzucił na biurko papiery i usiadł na krześle koło wanny.
-czemu tu zostali?-
-nie mieli innego wyboru. Albo się ukrywac tu albo iśc do paki- kiwnął głową, gdy zaczełam się bawić pianą- Pytają się co mają robić, skoro mają teraz szefa ... szefową- poprawił się szybko.
-na początek niech znajdą mi siedzibe mafii rosyjskiej-odparłam bez zastanowienia- wiem że nasz szef użerał się z nimi odkąd pamiętam-
-Vai nie musisz tego ...-
-ja nie musze, ja chce- wytłumaczyłam mu- w końcu jestem kryminaliską- uśmiechnelam się zadziornie gdy on pokiwał głową wstając.
-ty się lepiej zastanów co robisz- szepnął, stając przy drzwiach.
-przysługe ludzkości- powiedziałam mu to wyrażnie, gdy ten niezrozumiale podniósł brew.
-żebyś się tylko nie przeliczyła- tymi słowami zakończyła się nasza rozmowa, po czym przez reszte dnia nie zamieniliśmy ani słowa.


piątek, 18 kwietnia 2014

Podsumowanie 1 i 2 części


~~ yoooł sakatoooo z pięknym rozpierdolem i serdeczną tarczą prosto od Roja zapraszam na małe podsumowanko całych tych dwóch części które zdołałam napisac przez te 3 lata :D

TOTAL DRAMA (REAL) HISTORY feat BIG TIME RUSH
Mineło już kilka miesięcy od kiedy Violette poznała BTR w nietypowy sposób. Od tego momentu dziewczyna spędza z nimi każdą wolną chwile, troche zapominając o swoim chłopaku, Noah, który koncertuje po świecie. Tymczasem zaprzyjażnia się najpierw z Kendallem, który, po tym jak spotyka Sadie, prosi ją ładnie by nie przeszkadzała mu w związku swoim nadpobudliwym charakterkiem. Potem zaczyna kumplować się z Jamesem, który jednak zaczyna powoli coś do niej czuć. Międzyczasie zapoznaje Pati z chłopakami. Od razu wpada w oko Carlosowi, który jednak ma nikłe szanse u niej, ponieważ ona ma chłopaka, Erica, który jest bratem Trewora, czyli byłego Vai. Eric za to jest cholernie zazdrosny o nią więc zaczyna nienawidzieć latynosa. Międzyczasie Vai powoli zaczyna kumplować się z Loganem, z którym robi powalający kawał, przez którego James omal by ich nie rozszarpał. Po tym zdażeniu, Logana zaczeło coraz bardziej ciągnąć do Vai, jednak próbował tego nie pokazywać. Kiedy jednak brunet i grzywacz spostrzegli jak Vai całuje Noah, poczuli się zazdrośni … po tym za to odbył się kryminał: Carlos został pobity przez Erica, który szukał zemsty na nim, za to że chodził cały czas za Pati. Międzyczasie zamknął Logana i Vai w łazience i postrzelił Carlosa w noge. Jednak Kendall, Noah, James, Sadie i Pati, ciągnąca za sobą Carlosa, uciekli autem i kierowali się na policje. Logan za to odkrył że Vai pochodzi z mafii i ma swoją ukochaną spluwe Veigi, którą zawsze nosi ze sobą. Udało im się ucieć autem Vai po czym uratowali reszte, przed zderzeniem z Ericiem. Policja zabrała i jego i jego brata a Carlos został bohaterem i razem z Vai i Loganem trafili do szpitala. Tam Vai wytłumaczyła Loganowi o jej przeszłości, oraz omało nie zatopiła z nim szpitalu, a Pati opiekowała się Carlosem. Kiedy Carlos był jeszcze w szpitalu, a były wtedy urodziny Vai, Kendall zaproponował zrobić impreze. Do Vai za to przyjechała kuzynka, Sylwietta, którą przedstawiła chłopakom. Ona, jako wielka fanka BTR, zemdlała na widok swojego idola Jamesa. Jednak jemu też najwidoczniej wpadła w oko. Kiedy Carlos wrócił, zaczeły się przygotowania i wtedy Pati i Carlos zostali parą. Impreza wyszła świetnie a flirt między Loganem a Vai robił się coraz większy, doprowadzając do … małych problemów … przez niezdarnośc lekarza, Violette dostała papiery gdzie było napisane że jest w ciązy przez co musieli ją zamknąc w klatce by nie wyrwała bebechów Loganowi, ponieważ po ostatniej impreze na której nic nie pamiętałą, umyslała sobie że on mógł ją do tego stanu doprowadzić. Kiedy okazało się to nieprawdą, przeprosin nie było końca. Jednak też Sylwia i James będą mieli kłopoty przez paparazzi. Za to biednemu Kendallowi znowu się wszystko rozsypało, ponieważ jego dziewczyna wróciła znów do Australii … Kiedy kompania była zajęta pocieszaniem blondyna, Logan i James kłocili się między sobą ponieważ żaden nie chciał wyznać tego co czuje. Tą ożartą dyskusje przerwał szokujący artykuł w gazecie, przez którego omal Logan znów nie zginął z rąk Violette a James prawie że na kolanach chciał przepraszać Sylwie. W tym czasie gdy Vai nie potrafiła się do Logana odezwać, zaczeła mieć problemy ze swoimi uczuciami. Poznali Moonie, wielką fanke Vai, z którą pojechali do KFC. Gdy jeszcze nie ucichła afera z gazetą, jeśli chodzi o sprawe SxJ, James, dla lakierów w promocji, zostawił Sylwie koło fontanny, przez co jej antyfanki wrzuciły ją do niej. Postanowiła wtem wrócic do Polski, jednak na lotnisku odegrało się wielkie love story dzięki czemu została dziewczyną Jamesa. W tym samym czasie napotkali starą kumpele dziewczyn, Angel, która uciekła z domu. Postanowiły że zamieszka u chłopaków, ponieważ znała się z Loganem, a raczej kiedys też byli razem. Niestety Kendall traktuje ją jak kolejną osobe która chce złamać mu serce, przez co Angel w końcu ucieka. Na szczęście Logan z Vai odprowadzają ją do domu. Kiedy nadchodzi Halloween wydażają się niespodziewane rzeczy: Vai zamienia się w lamparta a Logan w wilka. Historia ich przemiany jest długa. Vai chce dopaśc mafia, więc chowa się u chłopaków pod nadzorem Angel i Kendalla którzy wyznają wkońcu że coś do siebie czują. Mafia porywa Vai kiedy Logan znika. Oby dwoje nie potrafią się znów zamienić w ludzi. Z opresji na szczęście ratuje ją Logan, wtedy też dowiaduje się o jego mocy. Niestety Noah, który dowiedział się o tym wszystkim, zrywa z nia. W międzyczasie grupa robi imprezke dla Kendalla i Angel na której Vai i Logana upijają się. Sylwia i James, by dac im nauczke, wsadzają ich nagich do wanny. Vai mści się, taranując całą łazienke Jamesowi, który później wrzuca ją do zimnego morza. Pasiasta choruje a nią zajmuje się Logan. Kiedy zdrowieje, czeka na nią kolejna niespodzianka: do willi chłopaki zapraszają 1D. Wielki szok dla niej, ponieważ miała nieciekawą przeszłość z Harrym, jednak udaje jej się zaprzyjażnić z Louisem. W tym samym dniu Sylwia przeżywa swój pierwszy raz, gdyż James wpakowal jej się do kabiny prysznicowej kiedy się myła. Gdy Violette się o tym dowiaduje, bardzo się wścieka i kiedy kuzynka kupuje tabletki na dzień po, wyrzuca je do śmieci ponieważ jest temu przeciwna i skoro sobie nagrabiła to musi to jakoś przeżyć. W międzyczasie do domu chłopaków wparowuje matka Angel, chcąc zabrać córke do domu, ponieważ ta uciekła z Polski samolotem. Do tego doprowadziła jej siostra bliżniaczka Amelia. W końcu udaje im się ją namówić by zostawiła swoją córke w rękach Kendalla. W tym samym czasie wszyscy dowiadują się że Sylwietta jest popularną Dj-ką Luxurią z maską kota, która koncertuje w klubie Alfa&Omega. Violette przy okazji dowiaduje się że Noah znalazł sobie nową dziewczyne, Karine. Bardzo to przeżywa: bierze Monstertrucka i ucieka nim, do tego upijając się. Z totalnej depresji próbuje wyciągnąc ją brunet, który za wszelką cene chce jej pomóc. Wtedy też poraz drugi się całują. Świadkiem tego był James, który pomógł Loganowi przytachać Vai do domu. By poprawić humor Vai, Sylwia zaprasza ją na koncert Luxurii. Poraz pierwszy Vai ubiera sukienke. Na nim Sylwia ukazuje kim naprawde jest Luxuria. Po koncercie Logan odwozi Vai do domu i tam niechcący znów się całują. Następnego dnia, 6 grudnia, grupa jedzie do sierocinca by uszczęśliwić małe dzieci. Każdy z nich przygotował inne atrakcje dla dzieciaków. Tam też Logan, za namową dzieci, znów całuje Vai. Zaprasza ją wtedy na randke na którą się zgadza. Następnego dnia spotykają się i decydują na spacer, który kończy się tym że Vai ląduje w więzieniu. Okazuje się że miała w swojej mafii wroga, który tylko czychał aż jej się wywinie noga. Tym razem zeznawał przeciwko niej. Riccardo Ascani który był w mafii razem z Violette, zabił ich szefa by przejąć stery i zniszczyć Vai, którą szef bardzo lubił. Chciał za wszelką cene by wylądowała w kiciu i zwalił na nią wszystkie wykroczenia. Jednak z opresji wyrwały ją Karina i Pati, oraz Marco, dawny przyjaciel z mafii Vai, który pokazał dowody jej niewinności. Po tym zdażeniu pasemkowa dziękuje wszystkim po czym jedzie nad morze, gdzie czekał na nią Logan, z którym wtedy decyduje się być. Na koniec dnia urządzają przyjęcie niespodzianke dla Pati, która obchodziła wtedy swoje osiemnaste urodziny. Po imprezie Logan i Vai, trzeżwa, wrócili do jej domu, natomiast Sylwia, pijąc za dużo, miała niezłą nocke z Jamesem, którą póżniej Harold pokazał na maszynie która ukazuje zapomniane wydarzenia. Do domu chłopaków wprowadza się też brat Pati, Josh, który jednak nic nie wie o jej związku. Natomiast Vai przeżywa starcie tytanów, czyli stacie między jej bylym a jej terażniejszym chłopakiem. Na szczęście kończy się to zgodą i szejkiem, który jednak nie ma zbyt dobrego finału. Do McDOnalda przychodzi pijany ojciec Vai, który zaczyna grozić Loganowi, a ta przystawia mu spluwe do głowy. Jednak Karina broni ją, uderzając policjanta, który, widząc ją ze spluwą, chciał ją zabrać na komende. Obie znalazły się za kratkami, jednak z odsieczą przyszła mama pasiastej, zakazując jej kurczaczków i szejków. Po tym chłopaki męczą ją by wyznała miłośc Loganowi, aż wreszcie w sklepie przez głośniki wyznaje mu to co na prawde do niego czuje. Na końcu też Josh dowiaduje się o związku Pati, po tym jak Sylwia, chcąc uchronić ich tajemnice, całuje go, a James prawie by z nią zerwał.

MAFIJNA KREW WARIATÓW

Druga część zaczyna się od tego że Eithan i Berry przyznają się Vai do tego że to oni powiedzieli Noah o jej wszystkich sekretach, jednak to Logan kazał im to powiedzieć. Wkurzona tym faktem, złości się na Logana, który za wszelką cene próbuje ją jakoś udobruchać. Dziwnym trafem Vai zaprzyjażnia się z Kariną a Logan z Noah. W KFC, przy komicznej bójce, wreszcie się godzą. Do domu chłopaków zaś przyplątuje się Amelia która, mieszkając niedaleko, przychodzi do nich i gra im na nerwach. Zaprzyjażnia się z Joshem, ponieważ oby dwoje lubią naśmiewac się z Vai. Amelia wsypuje Sylwie, mówiąc że jej mama, gdy były małe, wyjechała z nią do Wloch ponieważ Vai żle na nią wpływała, i teraz nie wie że mieszka z nią. Vai robi jej wielkie wejście smoka po czym wściekła wraca do garażu chłopaków, chcąc przejechać Monstertruckiem, który jednak jest przykłoty łańcuchem. Dzięki Amelii, Vai udało się uprowadzić motor Logana i przejechać się nim. Jednakże wieczór wróciła cała poobijana prowadząc motor. Następnego dnia w telewizji pokazali ją, jak jechała z innymi motorami, którzy w tym samym momencie okradli bank. Prawie wszyscy uwierzyli w to że Vai okradła bank, a najbardziej Logan. Gdy jednak, dzięki pomocy niektórych z grupy oraz Amelii i Josha, udało się uniewinnić Vai. Pasiasta jednak straciła rozum, gdy zobaczyła że ci najbliżsi mieli ją za złodzieja. Wyszła z więzienia po czym wróciła do mafii i została ich przywódcą. W tym samym czasie wiele wydarzyło się w mieszkaniu chłopaków, nie mówiąc już o tym że Sylwia przytachała z zoo małego śnieżnego lamparda ... 

PS: nie wiem jak wam ale mi to znów wszystko namieszało w głowie xd zapomniałam dac  wiele wydarzeń no ale podsumowania nie byłoby końca xd jak coś to wszystkie rozdziały są :P wystarczy popatrzeć w lewo i kliknąć na "TD(R)H roz. od 01 do 22" lub " TD(R)H rzdz od 23 do 78" (matko jedyna ile tego jest) i odświeżyć sb pamięc xd 

~~ a tu macie info!:
~rozdziały będą podawane od 5 do 7 dni ;) chyba że matura pozbawi mnie pisania to pewnie będa dodawane pózniej.
~każdy kto czyta niech chociaż doda ćwiartke komentarza bo to na serio motywuje! :D
~powiedziec wam coś ciekawego? jestem prawie chora i łamie mnie w plecach a za 6 dni mam koncert! \m/ ile razy już tu pisałam że jestem chora? xd
~a więc zapraszam na dalszą część moich smętów! a rozdział już wkrótce :)