Kochani Fani :))

OGŁOSZENIA :D

Prosze czytac,klikac, i komentowac :)) :DDD PS: jesli chodzi o spamy to mi nie przeszkadzaja ... ;))) A jesli beda to blogi ciekawe i godne uwagi to dodam je do moich zajefajnych blogaskòw ;DDD

NIE LUBICIE - NIE KOMENTUJCIE - proste u.u

mòwie juz ze mieszkam we Wloszech i nie jestem niewiadomo jak poprawna z polskiego wiec za bledy przepraszam.

Pytania zadajcie w komentarzach a ja będe wam próbowała wytłumaczyć w postach w których skomentowaliście:)

Kiedy pojawiają się nowi aktorzy, dodaje ich i w rozdziale i na stronie czyli w "bohaterowie" (znajdziecie na stronach) :D

DOBREJ ZABAWYY!!

wtorek, 16 lipca 2013

HAPPY BDAY JAMES !!

No siemka siemka siemka :D A więć po pierwsze too WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO JAAAMES ;D 
taa taa wiem, nawet jak bym się darła niewiadomo jak to on i tak mnie nie usłyszy xd ale sumienie mam czyste bo tak jakby mu życzenia złożyłam xd 
Przy okazji że pisze notke, podam wam kilka info xd :
~~ już dobiliśmy do 50 tyś *OO* to jest jeszcze lepsze niż urodziny Jamesa :D ... nie no dobra może nie xd są na tym samym poziomie xd z tej okazji pisze dla was taki rzdz "za kulisami" który pisze i pisze i pisze ... i końca nie widze xd musicie być cierpliwi bo ostatnio rzdz idą mi jak krew z nosa xd ale wstawie go!!! ... kiedyś xd ale na pewno zanim dobijemy do 60 tyś xD
~~ co do rozdziału ... jest w trakcie realizacji xd co z tego że 2 słowa napisane xd Boże potrzebuje motywacji żeby to wszystko ogarnąć xD spróbuje jakoś ją znależć xd jak na razie pozostaje wam czekanie i dopingowanie żebym to skończyła xd szczerze to nie wiem co będzie pierwsze ale pewnie rozdział xd

A więć bez dłuższego paplania życze miłego dnia i Wszystkiego naj Jamesowi!! :D ... błagam Halston daj mu coś oryginalnego na prezent ... kruliczek odpada!!! -.- ... gra też xD ja zazdrosna? nieeeeee ... xD tooo Naraa!! ;*

sobota, 6 lipca 2013

ROZDZIAŁ 76 CZ 2 „STARCIE TYTANÓW”

nie no jaka ja jestem leniwa xd jeden rzdz z 4 dni pisałam xD ale powiem wam że jutro kuzynka z ciocią jadą do Polski więc pewnie jest większa szansa że rzdz bd pojawiać się szybciej xD
~~ a tak apropo to dobijamy już do 50 tyś *O* jak dla mnie to wielki sukces :D 2 lata pracy, szło troche powoli ale jest! :D dziękuje wam wszystkim!!! :* i postaram sie ogarnąć jednorazówke bo wpadły mi nowe pomysły :D wieeelki buziak!! :D 
~~ jakby co wbijać i pytać  ;D   http://ask.fm/Sylwietta

Carlos watching you …
- no i wtedy udało mi się wygrać 1.000 dolców w totku!- klasnął w ręce Josh kiedy zebraliśmy się w salonie.
-nieżle!- kiwnął głową blondyn- kiedyś wygrałem 5 dolców w zdrapce … ale później wiatr mi to porwał- westchnął kiedy zaczeliśmy się śmiać.
-ale co najlepsze całe tysiąc dolców wydałem na moją kochaną siostrzyczke, kupując jej wycieczke do akwaparku na cały tydzień- wyszczerzył się tuląc do siebie moją perełke.
Byłem akurat w kuchni i przygotowywałem wszystkim gorącą czekolade nadsłuchując opowiadań Josha. Kurde!! przecież za jakieś 2 tygodnie będzie wigilia! Trzeba kupić prezenty! Eeh Carlos ale ty jesteś szybki … pokiwałem głową po czym zaniosłem im czekolady do pokoju.
-wiecie że za kilka tygodni będzie wigilia?- spytałem siadając obok Pati.
-faktycznie!- klasnął w ręce blondyn.
-trzeba rozkminić kto komu będzie dawał prezenty- poruszała brwiami Angel.
-ale najpierw trza poczekać na reszte- kiwneła głową Pat.
-ty ...- zacząłem kiedy przyszedł mi do głowy pomysł- Josh popatrz tam!- wskazałem na miejsce za nami.
-gdzie?!- odwrócił się i wtedy, korzystając z okazji że nie patrzył, pocałowałem namiętnie Pati.
-eahm … chyba jednak mi się pomyliło- odparłem machając ręką i patrząc na brunetke która się do mnie wyszczerzyła.
- eh Carlos Carlos- pokiwał głową blondyn patrząc na mnie. W tej samej chwili do domu wszedł James trzymający za ręke Sylwie. Widze że jednak się jakoś dogadali.
- no siema- odparł James siadając na kanapie z Sylwia, którą przytulił- nie zamkneliśmy bo reszta wariatów idzie- wskazał na drzwi przez które weszli Hendersonowie.
-już po zabawie?- spytał ze śmiechem Kendall.
-wiesz, wyszliśmy na pole i już mieliśmy iść do domu ale spotkaliśmy … zgadnijcie kogo- zaczeła Vai siadając oczywiście nie na kanapie tylko na jej oparciu.
-Dakote!- krzykneła Sylwia ale ta pokiwała głową.
-Gwen?- spytałem ale ta znów pokiwała głową.
-Sadie!- krzyknął blondyn na co Angel popatrzyła na niego dziwnie.
-dooobraa ...- szepneła Vai podniosząc brew- nieee ...-
-EnCiTy?- spytał James.
-blisko ...- szepneła Vai.
-Noah!- krzykneliśmy razem.
-jacy zgodni- zaśmiała się- i tak- kiwneła głową.
-uuuu czytałem o was- wtrącił się Josh- widać że jesteś typem łamacza serc- wskazał na pasiastą która popatrzyła na niego dziwnie. Ojojoj chyba nie wie że igra z ogniem ...- zmieniasz chłopaków jak zapałki po prostu. Ciekawe ile ten związek będzie trwał- pokręcił głową a Vai już chciała się zerwać i się rzucić na niego ale na szczęście Logan ją przytrzymał, sadzając ją na kolanach.
-ma spluwe?- szepnąłem do Logana. Ten tylko pokręcił głową na „nie” i wskazał na swoją kieszeń.
-a no i powinnaś popracowac nad swoimi emocjami i opanowac gniew- odparł kiedy ta zaczeła na niego warczeć.
-Vai nie warcz mi na brata- jękneła Pat.
-sam się o to prosił- mrukneła pasiasta
-eahm a tak w ogóle Josh, gdzie będziesz mieszkał?- spytała brunetka zmieniając temat gdyż Vai już wychodziła z siebie a Logan ledwo ją trzymał.
-myślałem żeby zatrzymać się u ciebie ...- zaczął.
-Joshuś, ja ledwo się mieszcze w tym mieszkaniu … mam jeden pokój i jedno łóżko a na balkonie na pewno nie będziesz spał- odparła Pat tuląc go.
-ty! Może wprowadzisz się do nas? Carlos ma duży pokój to możesz u niego zamieszkać- zaproponował nagle James z wielkim uśmiechem na twarzy, na pewno żeby mi dopiec. Wybauszyłem oczy i aż nóż mi się w kieszeni otworzył. Po minie Vai też widziałem że zadowolona to ona nie była.
-to nie taki zły pomysł- kiwnął głową Josh patrząc na mnie na co odparłem sztucznym uśmiechem.
-widzisz? Nawet Carlito się zgadza- wskazał na mnie grzywacz, kiedy już miałem ochote go udusić- ale się cieszy- kiwnął głową.
-Carlos! Stary! Dzięki ci!- klepnął mnie w ramie tuląc przy okazji Josh- na serio jesteś świetnym kumplem! Nie martw się będe grzeczny- wyszczerzył się- ide po walizki!- podniósł palec do góry po czym wybiegł z willi.
-mordowanie za 3 … 2 … 1 ...- zaczął odliczać Kendall.
-Jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaames!!- wydarliśmy się z Vai po czym jak z bicza strzelił pognaliśmy za Jamesem któremu ledwo udało się od nas uciec …


Pati watching you …
-jak dzieci, jak dzieci- pokiwałam głową gdy obkładałam Carlosa lodem gdyż wdał się w małą bójke i miał podbite oko.
-ał … ał- szepnął latynos kiedy delikatnie połóżyłam mu lód na oku.
-no przepraszam … kierunki mi się pomyliły- zaczeła bronić się Vai która za to miała rozciętą prawą brew.
-miałaś walić w niego a nie we mnie- wymruczał Carlos który co chwile tylko jęczał z bólu. Pocałowałam go delikatnie w policzek i przytuliłam.
-omało mi wszystkich zębów nie powybijaliście- mruknął James który był rozłożony na kanapie i ledwo gadał bo miał tak opuchnięte usta że masakra.
-w ogóle dobrze się czujecie ludzie?!- spytała Sylwia gdy obkładała swojego zmasakrowanego chłoptasia.
-sam się o to prosił- wskazała na niego pasiasta.
-usiądz spokojnie, odkaże ci rane- przykucnął przed nią Logan z wacikiem- i bez protestów- odparł kiedy zobaczył że Vai próbowała się wymigać- boisz się wody utlenionej?- podniósł cwano brew.
-Vai się boi małego szczypania?- wymruczał James.
-ohohohoho- zaczeli się śmiac razem z latynosem- ał ał ał ...-
-śmiejcie się bardziej debile … aał!- pisneła kiedy Logan zaczął ją odkażać- booli- jękneła robiąc smutną minke.
-ojoooj zaraz przestanie- cmoknął ją w usta po czym przytulił.
-Patuś słuchaj … nie że nie lubie twojego brata ale … skoro mamy udawać że nie jesteśmy razem, a on będzie jeszcze spał u mnie w pokoju … nie będe mógł się do ciebie nawet przytulić- posmutniał mój latynos.
-kochanie nie smuć się – przytuliłam go leciutko- powiem mu … jak będe gotowa ...-
-dobra … Carlosa to rozumiem czemu chciał zabić Jamesa. Ale Vai? Czemu?- spytała po chwili czerwona.
-a tak przy okazji- zaśmiała się a James wywrócił oczami- nie no nie zbyt przypadł mi do gustu Josh-
-z wzajemnośćią- odparł braciszek wchodząc do willi.
-idzie … magik od siedmiu boleści- mrukneła Vai.
-pani niewyżyta seksualnie- kiwnął głową a pasiasta aż warkneła- ok to jestem gotowy- wyszczerzył się przynosząc walizki- a wam co się stało?- spytał widząc naszych umierających chłopaków.
-wiesz, śmieszna historia- uśmiechnął się Carlos podnosząc się- schodziliśmy po schodach do metra gdy nagle zgasło światło-
-i sturlaliśmy się ze schodów- dokończył James.
- … tak- odparła po chwili Vai.
-głupszej wymówki nie słyszałem- zaśmiał się Kendall.
-eeh Carlos widze że siostra umie się tobą zająć- uśmiechnął się do niego Josh- dobra, to który to twój pokój? To zaniose walizki-
-chodz, pokaże ci- odparł Kendall wstając- on niech na razie nastawi swoją szczęke- zaśmiał się po czym zaprowadził go na góre.
- … długo zamierzasz tak go jeszcze okłamywać?- spytała Sylwia.
- … no- mruknełam wzdychając- wiesz … boje się jego reakcji-
-no weż! Carlos to chyba najsłodszy chłopak na świecie!- wtrąciła się nagle Vai- James to bardziej ode mnie dostał niż od niego!-
-ej ej … nie rób ze mnie pokrake który nawet uderzyć nie umie – zaczął bronić się Carlos.
-na serio Carlos musi być słodki skoro Vai to potwierdziła- wskazał na nią James.
-a ja to co?- spytał po chwili Logan.
-idz się teraz tłumacz- zaśmiała się czerwona.
- yyy ...- szepneła Vai po czym pocałowała namiętnie Logana.
- odpowiedz na wszystkie pytania- zaśmiał się Carlos po czym i ja pocałowałam go.
-my na razie nie kochanie bo muszą mi się jeszcze usta zrosnąć- zażartował James kiedy Sylwia podarowała mu słodkiego całuska w policzek.
- … ja tam bez problemu jestem- wtrąciła się Angel
-bo Kendall nie ma tak niewypażonego języka- kiwneła głową czerwona.
-dobra jestem!- zszedł na dół Josh kiedy szybko oderwałam się od Carlosa- tooo co robimy?!- klasnął w ręce.
-rannych trzeba ogarnąć- zaśmiał się Kendall.
-dawaj brat, wyczaruj coś żeby ich jakoś posklejać- zaśmiałam się.
-jakiś klej do tapet albo cuś- dodała Angel.
-kropelka!- krzykneła Vai
-albo coś na mózg- dodał Josh podnosząc brew.
-ostrzegam, nie będe cię później przed nią bronić- odparłam
-czyli co? Może zagramy w coś bezpiecznego … może karty?- zaproponował Kendall.
-oookeey- mrukneliśmy wszyscy po czym zaczeliśmy grać.

Violette watching you …
dzień później szliśmy do MCa gdzie umówiliśmy się z Noah i jego dziewczyną. Teraz zaczełamy myśleć czy w ogóle to był dobry pomysł … Josh wprowadził się do willi i śpi w pokoju Carlosa a James, zanim wyszłam, dostał jeszcze kilka razy. Nie żebym chciała zrobić na złość Pat ale po prostu nie przypadł mi do gustu jej brat. Za bardzo czepia się moich wad -.- jakby nie miał swoich …
- o czym myślisz?- wyrwał mnie z zamyślenia Logan.
-o Joshu, o tym spotkaniu, o pobitym Jamesie, o kurczaczkach, co będe jadła po tym spotkaniu i czy w ogóle coś zdołam po tym zjeść- odparłam.
-czyli ogólnie myślisz o jedzeniu- zaśmiał się łapiąc mnie za ręke.
-tak jakby- uśmiechnełąm się do niego i wtuliłam. On jest prze słodki, za każdym razem kiedy z nim jestem mimowolnie się uśmiecham. Tak na mnie działa ten słodziak <3- ale nie wyzabijacie się z Noah … nie?-
-my nie, pytanie jest czy ty nie zabijesz Kariny- popatrzył na mnie a ja westchnełam.
- … zobacze- mruknełam gdy przystaliśmy przy MCu.
-wiesz … troche się denerwuje- odparł Logan a ja podniosłam brew.
-czemu?-
-bo … boje się że moge zrobić się zazdrosny kiedy będzie na ciebie patrzył albo kiedy będziecie rozmawiać albo ...-
-boisz się że jeszcze coś do mnie czuje?- spytałam prosto z mostu.
- … tak- spuścił głowe.
-Looguś- przytuliłam go i pocałowałam w policzek- o to się nie bój- uśmiechnełam się do niego.
-kocham cię- szepnął i pocałował mnie w czoło- oho idą- puścił mnie gdy ich zauważył. Odwróciłam się i ogarnełam że faktycznie idą w naszą strone.
-siemka- uśmiechnął się do nas Noah.
-hej- odparł Logan.
-yołł- kiwnełam głową wpatrując się raz w niego raz w nią.
-to co, wchodzimy na wyżerke?- spytał Noah na co kiwneliśmy głową i weszliśmy do pomieszczenia. Jestem ciekawa jak to się skończy ...
wiem wiem krótki ale obiecuje że się poprawie!! :*

sobota, 29 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 76 cz 1 „STARCIE TYTANÓW”

no siemkaa :D i znowu dodaje rzdz po tygodniowej przerwie xD po prostu teraz kuzynka z ciocią wyciągają mnie co dzień nad morze a wieczorem nie dają popisać bo mówią że im przeszkadza stukanie w klawiature ... o 2 w nocy? serio im przeszkadza? xD wiięęęc rzdz troszeczke krótszy ale grunt że jest xD musze się wziąść w garść i pisać pisać pisać :D i jednorazówke też xD aaa więc zapraszam!! :)

Violette watching you …
od kilku chwil nie umiałam oderwać od niego wzroku tak samo jak i on. Patrzyliśmy na siebie jak dwa debile, jednak nasze wyrazy twarzy nie wróżyły nic dobrego … przymróżone oczy i ta chęć zemsty. Po dłuższej chwili postanowiłam z Loganem podejść do owego człowieczka który zaczął poczynać to samo co my. Po chwili staneliśmy twarzą w twarz. To było chore …
-Goldie- szepnął wpatrując się we mnie.
-Lafond- mruknełam nie odrywając od niego wzroku.
-Vai ...- szepnął do mnie Logan po czym poczułam jak wyciąga mi moją własnośc z kieszeni.
-zostaw!- warknełam kiedy chwycił mój pistolet i schował go sobie do kieszeni. Noah podniósł brew a blondyna, troche wystraszona, zrobiła krok w tył.
-nigdy nie umiałaś załatwić sprawy spokojnie- podkreślił słowo „spokojnie”.
-widocznie miałam już dość tego że ktoś gra na moich uczuciach- podniosłam brew.
-a moje to się nie liczą?- spytał.
-rozumiem że teraz to moja wina- założyłam ręke na ręke.
-niee wcale bo oczywiście to moja- kiwnął głową- wyjechałem na miesiąć w trase koncertową by troche jeszcze zarobić, nawet kupiłem ci auto na zdane prawko! A ty po prostu mnie olałaś i zaczełaś sobie bajerować z kimś innym!- wskazał na Logana.
-może brakowało jej chłopaka, co?- odparł cwaniacko brunet.
-poczekaj aż ty wyjedziesz w trasie ...-mruknął Noah.
-warujcie oby dwoje! Logan, Karina, sio! Musimy wyjaśnić kilka spraw- mruknełam wpatrując się w ciemnoskórego. Logan niepewnie spojrzał na mnie po czym przeszukał mnie jeszcze raz- nie debilu nie mam zapasowych spluw- wywróciłam oczami.
-wolałem się upewnić- kiwnął głową po czym poszedł gdzieś dalej z blondyną. Na polu walki zostalam ja i Noah …
-ze spluwą na spacer chodzisz?- odezwał się pierwszy ciemnoskóry.
-przeszkadza ci to?- spytałam zakładając ręke na ręke.
-wiesz, mogą cię zgarnąć za trzymanie spluwy w miejscach publicznych, nie wspominając już o nielegalnej broni- zaczął się wymądrzać. To co mnie wkurza najbardziej i w Loganie i w Noah: ich przemądrzałe gadki. W tej sprawie mogliby podać sobie ręce.
-przestaniesz czy mam ci odwinąć?- spytałam patrząc na niego grożnie.
-oho znowu zaczynasz-
-co znowu?-
-kiedy nie umiesz pogadac normalnie z człowiekiem to zaczynasz się stawiać-
-bądz już cicho- wywróciłam oczami.
-i nigdy nie chcesz przyznać się do popełnionego błędu-
-dobra już dosyć- syknełam- źle postąpiłam ok? Byłam samolóbna i nie myślałam jak możesz zareagować na to że dosłownie co krok kleiłam się do Logana! Po prostu zostawiłeś mnie tak na miesiąc a ja zgłupiałam!- rozstawiłam ręce.
-nie powiem kto nas wpakował w zespół- zrobił cwaną mine patrząc w moją strone.
-wiesz co? Następnym razem w ogóle się nie będe odzywać!- warknełam- skoro i tak ci nigdy nic nie pasowało!-
-dobra Vai, ta dyskusja do niczego nie prowadzi-
-też tak myśle-kiwnełam głową.
-a ta znów swoje-
-Noah wkurzasz mnie!-
-i nawzajem-
-grrr!!! dobra … dobra ...- zaczełam się powoli uspokajać- słuchaj … nie chce żebyśmy się rozstali w nienawiści ...-
-no ...- mruknął patrząc to na podłoge to na mnie.
-no- przedrzeżniłam go a on wywrócił oczami.
-czy mi się zdaje czy zrobiłaś się jeszcze bardziej nieznośna niż byłaś?- spytał a ja westchnełam
- tak, dobra Noah, zakopmy ten topór wojenny bo nie chce mieć ciebie na sumieniu jak Logan cie dopadnie-
- … Logan dobrze się sprawuje?- spytał patrząc na bruneta który rozmawiał sobie z blondyną.
- tak, nawet jest spoko- kiwnełam głową.
-mam nadzieje że się tobą dobrze zaopiekuje- uśmiechnął się do mnie a ja odmieniłam mu tym samym.
-Karinka … fajna jest?- spytałam szurając butem po podłodze.
-jest na prawda świetna- westchnął – i na prawde słodka i kochana-
-mhm … robisz ze mnie potwora- zaśmiałam się a on wraz ze mną- nie wiem dlaczego ale nie potrafie powiedzieć Loganowi co czuje do niego ...-
-słuchaj … zaczynamy nowe życie z nowymi osobami. Między nami wszystko skończone więc tobie zostaje Logan a mi Karinka-
- … przyjaciele?- wyciągnełam ręke na zgode a Noah aż się zdziwił- no co? Myślisz że ja się tylko kłócić umiem?- zaśmiałam się.
- tak- kiwnął głową po czym uścisnął moją dłoń- chodz tu ty mała mendo- zaśmiał się po czym mnie przytulił. I właśnie wtedy zrozumiałam że prądy wygasły. Nic nie poczułam, nic nie przeszło przez mój brzuch, żadne motylki czy tym podobne. Po prostu to nie był ten i czas zacząć wszystko od nowa …
-my też możemy?- usłyszałam głos Logana wskazując na Karinke.
-nie!- krzykneliśmy równo z Noah po czym wybuchliśmy śmiechem.


Sylwietta watching you ...
- na pewno tego chcesz?- dopytywał mnie Harold.
- na pewno, boże pytasz mi się już dwudziesty raz- westchnełam siedząc na jakimś krześle.
- pytam bo wiesz … z tego co mi opowiadałaś to może być niezły hardcore- kiwnął głową grzebiąc przy jednej maszynie.
-puszaj to wreszcie i nie gadaj- westchnełam gdy zamiast pomagać, zaczął mnie coraz bardziej straszyć.
-ok ok- kiwnął głową zakładając mi ustrojstwo na głowe- ta maszyna odtworzy wszystko to co robiłaś tamtej nocy i nie pamiętasz ze względu na alkohol. Chcesz od momentu gdy straciłaś świadomość czy od kiedy jesteście w pokoju?-
-w pokoju … nie mam czasu oglądać siebie jak się zbłażniam w A&O- westchnełam głośno- kurde … ja tam dzisiaj muszę wrócić-
-aaa więc zapraszam do oglądania wspomnień- odparł naciskajac jakiś przycisk na maszynie po czym zaczeło się …
~~~~ godzine później ~~~~
- Sylwia … Sylwia? Żyjesz?!- potrząsnął mną lekko gdy ściągnął mi maszyne z głowy.
-cukiereczku wszystko dobrze?- pogłaskała mnie po policzku Leshawna.
- … jezus maria- wydukałam patrząc przed siebie z wybauszonymi oczami.
-Sylwuś może szklanka soku albo wody?- spytała mnie a ja pokiwałam przecząco głową.
- … ide umyć zęby- mruknełam lecąc szybko do łazienki. Gdy tylko zamknełam się w łazience, oparłam się o umywalke i popatrzyłam w lustro- mamo … ale dziwke urodziłaś ...-wyszeptałam do siebie po czym szybko zaczełam myć zęby. Teraz już wiem dlaczego nie chciał żebym się o tym dowiedziała … boże czułam się jakbym grała w jakimś pornolu! No … nie da się opisac tego słowami. Po prostu jeden wielki … nie ważne. Kiedy skończyłam już szorowac zęby, wyszłam z łazienki łapiąc się za głowe.
- już dobrze?- spytała mnie Leshawna podchodząc do mnie. Pokiwałam przecząco głową a ona delikatnie mnie przytuliła- nie przejmuj się, każdy robi głupoty po pijaku- poklepała mnie po ramieniu a ja nabrałam powietrza w płuca.
- … muszę iść- szepnełam- dzięki wielkie za te … informacje- przełknełam śline po czym udałam się do drzwi. I jak po tym wszystkim mam spojrzeć w oczy Jamesowi? Przed tem było mi jakoś łatwiej bo nie zdawałam sobie sprawy z tego co robiłam a teraz jak już to wiem to czuje się jak taka dobrze płatna zdzira. Dobrze płatna bo to co tam wyprawiałam to na amatorszczyzne nie wygląda … rany boskie. Gdy tylko wyszłam z pomieszczenia, w oczy rzucil mi się wysoki brunet który miał na twarzy yy … maske? W pierwszej chwili zachciało mi się śmiać ale szybko ogarnełam że to James. Bez słowa przeszłam koło niego i wyszłam biegiem z budynku. Ooj teraz będzie bardzo ciężko cokolwiek do niego powiedzieć. Wparowałam do parku po czym znalazłam wolny murek i usiadłam na nim opierajac się o kolana. Musiałam to wszystko przemyśleć, ogarnąć … lecz im bardziej o tym myślałam tym bardziej cisneły mi się łzy do oczu. Po prostu nie poznałam siebie …
- Sylwuś ...- usłyszalam szept po czym zobaczyłam jak chłopak kucnął przy mnie łapiąc mnie za ręke. Nadal miał tą śmieszną maske na sobie.
- James … zdejmij tą maske do hokeja- zaśmiałam się cicho na co on zdjął ją trzepiąc grzywą. Kurde … na trzeźwo rzuciłabym się na to ciacho a co dopiero po pijaku. Teraz zaczełam rozumieć dlaczego on mnie tak pociąga ...- przestaniesz?-
-ale co?- uśmiechnął się. Następna rzecz którą w nim ubóstwiam: uśmiech.
- przestań … - szepnełam opierając się znów o kolana i patrząc w podłoge ale on nadal się uśmiechał- nie szczerz się no …! nie masz z czego się tak cieszyć … masz dziewczyne zdzire- mruknełam przymykając oczy.
- mam jakąś inną dziewczyne o której nie wiem?- poczułam jego ciepłe ręce które przejeżdzały po moich dłoniach. Nie odpowiedziałam gdyż pojedyncza łza spłyneła mi po policzku. Otworzyłam leciutko oko gdy zobaczyłam jak siada przy mnie i obejmuje mnie, czule masując po plecach- po co mnie jeszcze tulisz …? zachowałam się jak taka z ulicy … i jeszcze miałam pretensje do ciebie że się spiłam … w ogóle nie wiem jak możesz ze mną wytrzymywać ...- szepnełam wycierając sobie łzy. Ten jednak nic nie powiedział tylko tulił mnie dalej, całując mnie międzyczasie kilka razy w główke.
-kocham cię- szepnął po chwili a ja lekko się uśmiechnełam- i nigdy więcej tak o sobie nie mów- podniósł delikatnie mój podbródek tak że patrzyłam mu w oczy. Od razu zniżyłam wzrok gdyż i ja i on wiedzieliśmy co działo się w tą pamiętliwą noc- kochanie ja cię doskonale rozumiem, byłaś pijana i mało co docierało do ciebie-
-no i właśnie w tym problem … ja nie powinnam się tak spić … powinnam panować nad sobą a nie zachowywać się jak ostatnia niewyżyta dziwka!-
-przestań … już przestań- odparł znów obracaj mój podbródek tak że patrzyłam mu w oczy- każdy czasami ma takie odpały. To nie znaczy że przestałem cię kochać ub że jesteś jakąś dziwką-
-... ale ja nią jestem- wydukałam kiedy kolejne łzy spłyneły mi po policzku.
-oj no Sylwuś- przytulił mnie mocniej, sadzając mnie na swoich kolanach- cichutko kochanie …- odgarnął mi włosy z twarzy wycierajac łezke która spływała mi po policzku- moja mała bekso proszę nie płakać bo ci się makijarz rozmyje- uśmiechnął się a ja się zaśmiałam, tuląc się do niego mocniej.
- kocham cię ...- szepnełam do niego.
-też cię kocham … nawet jak smarkasz mi teraz w bluzke- odparł a ja nie wytrzymałam i zaczełam się śmiać- chusteczke?- zapytał podając mi jedną kiedy pilnie jej potrzebowałam. Kiwnełam głową i wysmarkałam sobie nos. No ale oczywiście nie dało się go normalnie smarkać, kiedy ten debil mnie rozśmieszał!
-już? Wszystko?- spytał kiedy poszłam wyrzucić chusteczke.
-trzepnął cię ktoś kiedyś?- zaśmiałam się stając przed nim.
-tak, ty. I to chyba nie razy- kiwnął głową a ja westchnełam- ale nie bolało- wstał tuląc mnie do siebie- hmmm … biore cię na plaże i koniec-
-co?- spytałam kiedy poczułam że bierze mnie na ręce- ej!-
-nie chce sprzeciwu!- uśmiechnął się do mnie po czym cmoknął delikatnie w usta.
-czulej- szepnełam jak dziecko kiedy on przystał i popatrzył na mnie z zacieszem.
-jaki dzidziuś- uśmiechnął się do mnie po czym pocałował namiętnie. Tak, nie ma to jak całować się na środku ulicy, nie zważając na przechodniów, na paparazzi, na nic. Czym ja się będe przejmować? Tym że nie umiem poczekać do plaży z całowaniem Jamesa? … to akurat nie moja wina xD jego rodzice mogli się mniej postarać …

mam nadzieje że jakoś ujdzie xd papatki! :*

czwartek, 20 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 75 „WHO ARE YOU?”

Witam was w tym upalnym dniu!! leje się ze mnie ale oook!! :D kilka infoo jak zwykle xD
~~ tak wiem rzdz nie było oood ... jak się nie myle to 6 czerwca xD nieżle xD ale byłam tak zalatana ze nie miałam kiedy! xD
~~ jest jednorazówka cz 3 jakby ktoś nie wiedział! :D 
~~ w sobote 22 czerwca wyjeżdzam do Włoch! :D tam wifi jest ale też i kuzynka i ciocia xD więc nie wiem kiedy bd dodawała rzdz ale spróbuje jak najszybciej! :D
aa więc w ten upalny wieczór zapraszam!! :D iii 48.ooo wejść! *OOOOOOO* Danke Danke Danke majne kochani faniii!! :*

Kendall watching you …
Siedziałem przy ladzie siorbiąc sobie soczek przez rurke. Zastanawiałem się nad tym wszystkim co się ostatnio działo w moim życiu, a raczej w naszym życiu. W sumie nie miałem czasu nawet się ponudzić ponieważ jak nie próby to dziewczyny, jak nie dziewczyny to Vai coś odbija. Zacząłem wspominać jak to się z nią poznaliśmy. Troszeczke nietypowy sposób ale jak by nie to to nigdy nie poznałbym Sadie, ona by mnie nie opuściła i nie poznałbym Angel …
-orientuj się Kendall!- usłyszałam krzyk po czym ten ktosiek zabrał mi sok który piłem- ha! Za wolny jesteś- zaśmiał się siadając przy mnie na stołku.
-Logan dobrze się czujesz?- zapytałem go ze śmiechem.
-wyśmienicie- wyszczerzył się i zaczął pić mój sok.
-ej!- wyrwałem mu go z rak- opamiętaj się! On jest mój!- udałem obrażonego na co on się tylko zaśmiał- co ta dziewczyna z tobą robi- pokiwałem głową.
-wariata- kiwnął głową po czym poczochrał mnie po głowie.
-Czochru czochru- usłyszałem Carlos który poszedł w ślady Logana.
-następny- zaśmiałem się- a wy co?-
-co? Dobrego humoru nie można mieć?- wszedł do kuchni James.
-ty się już nawet nie odzywaj hardcorowcu- popatrzyłem na niego na co on tylko uśmiechnął się cwano.
-zboczeniec- zaśmiał się Carlos.
-zazdrościcie po prostu- pomajtał brwiami grzywacz a my się zaśmialiśmy. Nagle rozległ się śmiech po czym drzwi wejściowe się otworzyły.
-hahahaha weż okrutna jesteś! Ten gościu chyba sobie wybił zęba jak wpadł na ten słup!- zaczeła Angel wchodząc do willi.
-sam się prosił! Trza było się na nas tak nie gapić- kiwneła głową pasiasta.
-hahahaha weżcie już przestańcie- śmiała się czerwona gdy ujżała James- o nie ...- szepnełą po czym wyszła z willi.
-a ta co?- zaśmiał się Logan.
-chwila- odparła Vai po czym wciągneła Sylwie za włosy xD
-ał ał ał … nie po to je kręciłam żebyś … ał!- pisneła.
-no no no zostaw ją, to nie maskotka- warknął James tuląc do siebie Sylwie.
-właśnie James- zaśmiała się Vai podchodząc do lady i kradnąc mi sok.
-ludzie- wzruszyłem rękami- weżcie se własny sok xD-
-ojooooj biednemu Kendallkowi nie dadzą się napić- pogłaskała mnie po głowie Angel.
-ej a gdzie Patuś? - spytał troche smutny Carlos.
-kiedy ty się nauczysz że Pat przychodzi później bo jest w innej szkole!- wytłumaczyła mu Vai.
-ekhem- odchrząknął Logan.
- no hej- pomachała mu Vai.
- no hej?- spytał podnosząc brew.
-a no fakt, zapomniałam że jesteśmy razem- zaśmiała się podchodząc do niego.
-co?- podniósł brew kiedy ta pocałowała go namiętnie. Ale tak że chyba z pół minuty nie mogli się od siebie oderwać.
-zostawmy państwa Henderson z ich sprawami i wróćmy do żywych- kiwnąłem głową obejmując Angel. Wtem rozległo się pukanie do drzwi.
-otworze!- krzyknął Carlos pędząc do drzwi i szybko je otwierając. Pewnie myślał żę zasta tam Pat a tu … troszeczke się mylił.
-hej- odparł szczerzący się wysoki brunet- eahm tu mieszkają Big Time Rush?-
-taa? A o co chodzi?- spytał podnosząc brew.
-oo to świetnie! To gdzie jest mój skarbek? Chciałbym się z nia przywitać- zaczął trzeć ręce.
-eahm … kto?-
-no Pati- uśmiechnął się do niego a Carlos wybauszył oczy. Oooj czuje wojne … - … jest?- spytał wsadzajac ręce do kieszeni kiwając się leciutko.
-eahm … wejdz- odparł latynos otwierając mu drzwi. Już czułem że coś się stanie bo jest za miły dla niego. Nawet nie wiem co to za gościu!
-eahm … siema?- podniosła brew Vai odrywając się od Logana. Carlos zaczął szperać po półkach co dało mi do myślenia że coś knuje …
-no cześć ludzie- wyszczerzył się brunet- jestem Josh i ...-
-aaaaaaa!!!- krzyknął Carlos trzymając wazon w ręku i biegnąc w strone Josha. Ten z takim samym krzykiem zaczął uciekać po całym domu.
- … widzicie to co ja?- spytała Angel podnosząc brew.
- tak … dwa debile się gonią- kiwnął głową Logan.
-stawiam 10 dolców na Carlosa- odparłem.
-stoi- kiwnełą głową Angel.
-co stoi?- wtrąciła się Vai a my się zaśmialiśmy.
-tobie tylko jedno w głowie- pokiwał głową Logan.
-ale co?- spytała Vai udając że nie wie o co chodzi.
-Carlooos!!!- usłyszeliśmy krzyk Pat która stała przy wejściu. Josh szybko się zatrzymał ale Carlito nie zdążył wyhamować i wpadł na niego wywalając się na podłoge.
-10 punktów za jeb!- klasneła w ręce Vai.
-a 0 za hamowanie- zaśmiała się Angel.
- Pati!- krzyknął Josh wstając po czym podbiegł do niej i przytulił. Widziałem jak latynos gotował się z wściełości patrząc na niego z żądą mordu- wyrosłaś mi przez te kilka miechów!-
-ty też- uśmiechneła się- ludzie, i Carlos- popatrzyła na niego- to jest Josh, mój brat- przeliterowała ostatnie słowo a Carlos aż zbladł.
-br … br … brat?- wyjąkał latynos a Vai wybuchła śmiechem.
-tak Carlos- kiwneła głową brunetka- Josh poznaj psychiatryk: Kendall, Angel, Logan, Vai, Sylwia, James i główny psychol Carlos- wskazała na niego a on odłożył waze i podszedł do nich.
-miło mi- uśmiechnął się latynos- sory że cię tak napadłem ale ...-
-pewnie myślał że mi chce coś zrobić eeh … świetny z niego przyjaciel- przytuliła go Pat.
- no tak. … chwila co?- spytał a brunetka zatkała mu buzie.
-uuu spadłeś Carlos- kiwnąłem głową
-spoko Carlos nic się nie stało. Przynajmniej wiem że tu jest bezpieczna- uśmiechnął się po czym zwrócił do nas- lubicie magie?- w tej chwili Vai zaczeła się dusić sokiem który ukradła znów ode mnie -.-
-ręce do góry Vai!- poklepał ją po plecach Logan.
-powiedziałem coś nie tak?- spytał Josh patrząc na scenke duszącej się Vai.
-niee niee … khy khy … po prostu … nie zbyt lubimy ten temat- wywineła się szybko pasemkowa.
-hmmm ...- zaczeła nagle hmmać Sylwia po czym uśmiechneła się zadziornie i pognała do wyjścia- paa!!- krzykneła zatrzaskując za sobą drzwi.
-ej ej ej czekaj!! stój! Gdzie idziesz?!- pobiegł za nią grzywacz.
-lecii- zaśmiała się Angel.
-a ta co, olśnienia dostała?- podniosła brew Vai.
- … ohohoho uwierz mi że tak- kiwneła głową Pat.
-na serio nie chce wiedzieć- odparł Logan.
-fajną macie tą wille- zaczął się po niej rozglądać Josh. Carlos tylko śledził go wzrokiem i od czasu do czasu patrzył na troche zdezorientowaną Pat- a to co? Klub cnoty i klub grzeszników?- stanął przed tablicą przyglądając jej się uważnie.
-eahm … too jest podział na ten co ehem ehem i nie ehem ehem- wytłumaczyła Pat.
-a kim są ci dwaj co nie ehem ehem?- spytał Josh podnosząc brew.
-Pati i Carlos- odparłem na spokojnie a Pat odetchneła z ulgą.
-taaak, oni są grzeczni jak aniołki- kiwneła głową Vai- za to ja rucham się dzień i noc!- poklepała po plecach Logana który zaczął się śmiać- co się śmiejesz? Nie tak jest? Ile razy mówiłeś „Vaiuś daj mi spokój, zmęczony jestem” a ja „ no błaaagam jeszcze raz!”- zaczeła się wczuwać coraz bardziej Vai kiedy Logan zrobił facepalma- co się wstydzisz? Nie moja wina ze jesteśmy niewyżyci- kiwneła głową gdy Angel wybuchła śmiechem- ty się nawet nie odzywaj- poruszała brwiami na co Angel jeszcze bardziej zaczeła się śmiać.
-eahm ...- wydukał Josh- okeeey ...-
- … chodz Logan na numerek- odparła Vai ciągnąc Logana za sobą.
-co ty Vai? Za mało było dzisiaj w nocy?- zaczął się wczuwać nawet Logan xD
-pff co to jest 8 godzin?- wzruszyła rękami Vai a Loganowi udało się zachować powage.
-masz racje … co za wstyd- kiwnął głową- idziemy nadrobić!- chwycił Vai w pasie po czym przerzucił przez ramie- to nara!- pomachał nam i wyszedł z willi razem z piszczącą pasiastą.
- … aha- mruknął Josh.
- nie martw się Josh, u nas to normalne- uspokajała go Angel

Sylwietta watching you …
-kochanie co znowu wymyśliłaś co?- szedł za mną James i pytał o to samo poraz piętnasty.
-nieważne James- jęknełam- musisz wszędzie za mną chodzić?-
-tak- wyszczerzył się do mnie i chwycił mnie za ręke- muszę się tobą opiekować- pocałował mnie w policzek a ja się zaśmiałam- chociaż umiesz sobie poradzić z facetami- kiwnął głową na co ja westchnełam puszczając jego ręke i gnałam szybciej do przodu- eej! Powiedziałem coś nie tak?!- rozłożył ręce.
-tak! Muszę się dowiedzieć co się tam działo!- krzyknełam odwracając się do niego przodem, dalej idąc.
-co?! Po co ci to wiedzieć?!- odkrzyknął mi przybliżając się do mnie.
-bo chce wiedzieć co robiłam! Skoro nic się takiego nie działo to moge chyba to wiedzieć nie?- rozłożyłam ręce nadal idąc.
-nie nie możesz- odparł stanowczo przybliżając się do mnie coraz bardziej.
-to mnie zmuś- podniosłam brew po czym zaczełam biedz przed siebie.
-Sylwia!- usłyszałam jego krzyk po czym domyśliłam się że zaczął za mną biedz. Przyspieszyłam kiedy zobaczyłam przed sobą budynek SGWG ale jednak moja kondycja była dość słaba więc dopadł mnie akurat przy wejściu. Chwycił za ramie, odwrócił do siebie i przycisnął mnie do muru- po co ci to?- spytał patrząc mi w oczy.
-chce wiedzieć … koniec- oddychałam cieżko ponieważ nieżle się zmachałam.
-na serio nie chcesz wiedzieć … jeszcze się przestraszysz- kiwnął głową a ja podniosłam brew.
-aż tak źle było?- jęknełam.
-słuchaj … nie byłaś sobą. Po prostu mozesz się troche ee .. przestraszyć swojego zachowania- skrzywił się troche.
-podejmuje ryzyko- kiwnełam głową a on westchnął.
-okey … droga wolna- uwolnił mnie- ale ostrzegałem-
-ojoooj- zaśmiałam się po czym pocałowałam go namiętnie. Teraz to chyba się od niego nie uwolnie bo jak zaczynam go całowac to odpływam.
-mm … Sylwia … idz jak masz iść- mruknął ze śmiechem kiedy się oderwałam.
-wyganiasz mnie? - podniosłam brew ze śmiech.
-tak, sio sio sio- zaśmiał się pchając mnie do wejścia.
-debil- wywaliłam na niego język po czym weszłam do środka.

Carlos watching you …
-dobra Pat, powiedz mi teraz o co chodzi- zaciągnąłem Pat do swojego pokoju po czym zamknąłem drzwi.
-błagam Carlos nie złośc się na mnie- jękneła błagająco.
-nie będe jeśli mi powiesz o co chodzi-
-słuchaj … eeh … jakby ci to powiedzięc ...-
-zrywasz ze mną?- wybauszyłem oczy modląc się żeby to nie było to.
-co? Niee! Carlos! Zgłupiałeś już do reszty? Ja cię kocham!- przytuliła mnie a ja odetchnąłem z ulgą- po takiej nocy ^^- zaśmiała się a ja delikatnie pocałowałem ją w usta- więcej – szepneła z uśmiechem.
-dam więcej jak powiesz o co chodzi- kiwnąłem głową tykając jej noska.
-słuchaj słoneczko … mój brat dowiedział się co zrobił mi mój poprzedni chłopak … Eric … boi się o mnie a ja obiecałam mu że będe miała chwile przerwy z chłopakami … a tu klops- westchne ła.
-no tak … sory że się we mnie zakochałaś- kiwnąłem głową.
-sam za mną latałeś- zaśmiała się klepiąc mnie w plecy.
-bo jesteś słodka- przytuliłem ją i pocałowałem w głowe- to co … mamy udawać że jesteśmy przyjaciółmi?-
-nom ...-
- … będzie ciężko ale musi się udać- uśmiechnąłem się do niej i pocałowałem namiętnie- ale wiesz że będziesz musiała mu to kiedyś powiedzieć?-
- kiedyś … -

Violette watching you …
- Logan … Logan! Możesz mnie puścić!- krzyknełam ze śmiechem kiedy od kilkunastu minut trzymał mnie w potrzasku przerzuconą przez ramie.
-a po co? Mi tak wygodnie- zaśmiał się i szedł dalej.
-nie mówie że mi nie ale ludzie się dziwnie na nas patrzą- zaśmiałam się machając do jakichś gości którzy nas mijali- co? Nigdy nie widziałeś Logana Hendersona?- krzyknełam kiedy Logan zaczął się śmiać- ty się dzisiaj tylko śmiejesz-
-bo to było komiczke!- zaczął się znowu śmiać- rozumiem że nie wystarczająco cię zadowoliłem?-
-przestań- teraz ja parschnełam śmiechem- to dla jaj było przecież!-
-serio? Myślałem że nie- zrobił cwaniacką mine.
-nie no puść mnie! Ja się boje gdzie mnie teraz zaciągniesz- zaśmiałam się
-pod krzaczek- odparł po czym postawił mnie na trawie koło drzewa i delikatnie przycisnął do niego patrząc mi w oczy.
-no i ?- zaśmiałam się patrząc na niego.
-mówiłem ci już że masz śliczne oczy?- uśmiechnął się.
-hmmm czekaj ...- zaczełam się zastanawiać- szczerze to nie pamiętam-
-co ty w ogóle pamiętasz- pokiwał głową.
-moje imie- zaśmiałam się.
-a mówiłem ci że masz piękne pełne usta?- wyszczerzysz się a ja strzeliłam buraka- to chyba nie-
-przestań nooo- schowałam twarz we wlosach- bawi cię to?-
-nawet nie wiesz jak bardzo- kiwnął głową odsłaniając moją twarz- lubie ci dokuczać ^^-
-z wzajemnością- poruszałam brwiami. Nie no czemu on tak na mnie słodko patrzy? On chce mnie wykończyć … poza tym ja nadal nie wiem kogo kocham … bo niby coś tam jeszcze do Noah czuje … ale Logan … kurde! Mam przepołowione serce! Muszę skreślić Noah bo on i tak już skreślił mnie!
-nad czym tak dumiesz?- spytał po chwili.
-co?- oderwał mnie od zamyślenia.
-no właśnie- zaśmiał się- nie myśl już tyle bo cię główka rozboli- pocałował mnie w czoło i przytulił. Poczułam zapach jego perfum … i zaczełam się dusić xD- coś nie tak?-
-przestań się psikać tymi świnstwami- zaśmiałam się.
-oj jak to James usłyszy- kiwnął głową.
-aha czyli że to nawet nie twoje? Nieżle- pocałowałam go delikatnie w usta ale oczywiście mnie nie puścił i delikatny całuś przemienił się w namiętny pocałunek. Henderson nawet nie próbuj się oderwać!
-do domu a nie na ulicy!- usłyszałam głos kiedy oderwaliśmy się od siebie.
-a ty gdzie zgubiłeś moją kuzynke, Maslow?- podniosłam brew.
-jest u SGWG. Ide po jakąś maske na twarz- kiwnął głową i poszedł.
-chyba raczej jakieś metalowe bokserki na jaja- mruknełam pod nosem ale jednak Logan to usłyszał bo wybuchł śmiechem- czemu ty tak dobrze słyszysz?-
-bo jestem wilkiem- poruszał brwiami a ja się zaśmiałam- o kurde ...- szepnełam gdy popatrzyłam za Logana.
-co jest?- spytał odwracając się.

- będzie zadyma ...- szepnełam.

i jak myślicie kto tam stał? pisać kochani!! ;* jak was kocham!! :D