Kochani Fani :))

OGŁOSZENIA :D

Prosze czytac,klikac, i komentowac :)) :DDD PS: jesli chodzi o spamy to mi nie przeszkadzaja ... ;))) A jesli beda to blogi ciekawe i godne uwagi to dodam je do moich zajefajnych blogaskòw ;DDD

NIE LUBICIE - NIE KOMENTUJCIE - proste u.u

mòwie juz ze mieszkam we Wloszech i nie jestem niewiadomo jak poprawna z polskiego wiec za bledy przepraszam.

Pytania zadajcie w komentarzach a ja będe wam próbowała wytłumaczyć w postach w których skomentowaliście:)

Kiedy pojawiają się nowi aktorzy, dodaje ich i w rozdziale i na stronie czyli w "bohaterowie" (znajdziecie na stronach) :D

DOBREJ ZABAWYY!!

czwartek, 9 maja 2013

ROZDZIAŁ 72 CZ 4 „IF ONLY YOU ...”



Witaaam moi słodziacyy :D tak wiem ostatnio dodaje rzdz prawie co tydzień a nie co 4-5 dni xd no aleee czasu brakuje xd poza tym widziałam że ostatnio mam mniej komci :( wiem: maj-matury-nadrabianie xD tez tak mam xd znaczy nadrabianie xD 
~~ byłam dzisiaj w galerii i moją uwage przykuła pewna bluzka ... :

nie wiem czy widac napis ale jest tam "Luxurious" i wiecie chyba z czym mi się to kojarzy xd Luxuria :D 
~~dobra teraz czaaas na słodziachny rzdz :D i chyba wszyscy na to czekali xd czy fajnie to napisałam? odp w komciach ;D :*

Violette watching you …
Nieważne że dopiero co skończył się proces … nieważne że dopiero byłam o krok od więzienia … nieważne że przejechałam na czerwonym świetle … ważne było znaleźć Logana który umyślał sobie że pojedzie w jedno miejsce a ja pojade za nim. Po co? Hmmm … w sumie nie byłoby zbytnio romantyczne jakby zaczął mi się tłumaczyć w sądzie. Poza tym od razu wiedziałam gdzie pojechał. Ominełam szybko skrzyżowanie po czym zobaczyłam morze. Uśmiechnełam się lekko po czym zaczełam się rozglądać. Po kilku minutach zobaczyłam że jakieś auto stoi zaparkowane przy plaży- Peugeout ...- szepnełam do siebie po czym westchnełam. Powoli zaparkowałam za nim i popatrzyłam w prawo. Mój zmysł mnie nie mylił … na skałach przy morzu stała postać która wpatrywała się w rozbijające się o brzeg fale. Serducho zaczeło mi walić jak opętane ale … muszę to wszystko wyjaśnić. Bez chwili zastanowienia wyszłam z auta i delikatnie zamknełam drzwi by przypadkiem mnie nie usłyszał. Gdy zobaczyłam że jednak jest głuchszy niż myślałam, postanowiłam go jeszcze porządnie wystraszyć … tak wiem nie umiem po prostu normalnie podejść do czlowieka xD powoli weszłam na skały i zaczełam się do niego skradać … jednak ten u góry pewnie widział co chce mu zrobić więc zesłał na mnie dodatkową porcje pecha. W mig noga ześlizgnęła mi się ze skały po czym zaklinowałam się między dwoma skałami wydając przy tym cichy pisk. No cóż nie aż taki cichy skoro Logan odwrócił się po tym jak go usłyszał.
-na serio normalnie ludzi nie umiesz zawołać?- uśmiechnął się patrząc na mnie z rękami w kieszeniach.
-no pomóż mi a nie stoisz jak ciele- zaśmiałam się a on podniósł brew- no jeju … chciałam cię wystraszyć ale nie dane mi to było- westchnełam kiedy powoli wygramoliłam się sama- dzięki za pomoc- podeszłam do niego.
-a nie ma za co- stanął przede mną.
-nie nie to było za to że mi „pomogłeś” wygramolić się ze skały- wziełam w cudzysłów słowo „wygramolić”- ale i też bardzo dziękuje za to że udało ci się ze mną wytrzymać no i … uwolnić mnie ...- spuściłam głowe po czym zaczełam coś stopą rysować po skale.
-akurat podziękowania idą do Pati- odparł.
-ale ...- podniosłam głowe- gdyby nie ty to … chociaż ona jest medium- zaczełam myśleć na głos gdy on przytakiwał- ej ej to nie znaczy że nie mam ci za co dziękować- wskazałam na niego- poza tym … masz mi coś do powiedzenia?- spytałam chowając ręce do tyłu i lekko się kiwając. Wiem że tym pytaniem trafiłam w samo sedno. Chłopak troche się zlęk jednak próbował szybko ogarnąć myśli i jakoś je złożyć w jedną całość- słuchaj spokojnie, mi możesz wszystko powiedziec- uspokajałam go.
-eeh chyba to co najważniejsze już ci powiedziałem- odparł patrząc mi w oczy.
-... to że mnie kochasz?- spytałam podnosząc brew. Tak stawiłam go w troche niezręcznej sytuacji.
-no ...to ...- kiwnął głową- po prostu … boje się że … to się nie uda … wiem że dogadujemy się dobrze i … no i Noah .. .ale ...- zaczął mu się plątać język- nie wiem czy chcesz ...- dodał spuszczając głową.
-gdybym nie chciała nie odwzajemniałabym pocałunków tylko podarowałabym ci plaskacza- zaśmiałam się a on podniósł głowe.
- … czyli?- spytał z nadzieją w oczach.
-słuchaj … jest tak że ...- zaczełam opierając się plecami o jedną z większych skał- w głowie mam mętlik, w żołądku mam mętlik … a nie po prostu jestem głodna xD i w ogóle po tym wszystkim moje uczucia są mieszane … nie wiem jeszcze kogo kocham … lecz wiem że cię lubie ...bardziej niż lubie ...- uśmiechnełam się do niego gdy on powoli przybliżył się do mnie, kładąc ręce na mojej talii. Przeszedł mnie dreszczyk … nie chwila … dreszcze urządziły sobie wyścigi na moim ciele -.-
-ja cię kocham … jeśli ty tego samego nie czujesz to poczekam- odparł opierając swoje czoło o moje.
-nie chce znów tyle zwlekać … i nie chce żebyś czekał … jak to mówią „do zakochania jeden krok” więc w sumie dużo mi nie zostało- zaśmiałam się przejeżdzając mu ręką po włosach.
-zostaw, nażelowane są- zaśmiał się chwytając moją ręke i wplotując się w nią- … spróbujemy?- po tych słowach poczułam jakbym … dobra dajmy jakieś inne porównanie xD jakby w moim brzuchu wypuścili stado motyli …
-chcesz być z dziewczyną która ...-
- … która była w mafii, jest lampardem, jest agresywna i ma spluwe. Tak chce z nią być- kiwnął pewnie głową a ja uśmiechnełam się do niego.
-no cóż … może 17-ty będzie szczęśliwy kto wie- zaśmiałam się a Logan najwidoczniej uznał to jako tak, w sumie to tak było, gdyż nie zastanawiając się ani chwili wtopił swoje usta w moje. Wreszcie udało nam się pocałować tak jakby na legalu xD teraz wszystkie prądy zaczeły przejeżdzać po moim ciele. Czułam się tak niesamowicie przy nim a jego pocałunki były takie delikatne że szczerze, jakbym miała wybrac między kurczaczkami a jego pocałunkami, wybrałabym pocałunki … ile tam staliśmy i zasysaliśmy sobie twarze? Nie wiem .. .ale nogi mnie rozbolały xD- Log … Logi … nogi mnie bolą xD- zaśmiałam się kiedy brunet przestał mnie całować.
-ojoj ale się szybko księżniczka męczy- zaśmiał się a ja się wykrzywiłam.
-pierwsze minuty bycia razem a już mnie wkurzasz- zaśmiałam się a on wziął mnie na ręce-ej! A jak się wywalisz? Popatrz jakie te skały są krzywe!-
-jak skały mogą być krzywe?- zasmiał się podnosząc brew.
-a skąd masz tyle siły?-
-pakowało się z chłopakami- kiwnął głową po czym pomajtał brwiami uwodzicielsko.
-błaaagam nie zabajerujesz mnie takimi tanimi bajerkami- prychnełam wywracając oczami nawet jeśli w moim brzuchu nadal goniły huragany, taifuny i bóg wie co jeszcze xD
-hmmm a ja myśle inaczej- uśmiechnął się cwano po czym usiadł na skale, sadzając mnie na swych kolanach- wygodnie?- spytał obejmując mnie w pasie.
-znakomicie- zaśmiałam się po czym przytuliłam do niego- ej Log nie wierze … nie jestem w pace- odparłam uradowana.
-bo miałaś dobrych prawników- kiwnął głową.
-Logaaan ...- poluzowałam troche uścisk po czym popatrzyłam mu w oczy- ile ty już się we mnie bujasz?- spytałam podnosząc brew. Widziałam że sam był zaskoczony moim pytaniem.
-hmmm szczerze?- zaczął myśleć- od tego kawału-
-wow ...- szepnełam- wtedy to było nie do pomyślenia że my coś ten teges-
-nie zapomne miny Jamesa i Kendalla- zaczął się śmiać.
-i tych potłuczonych szklanek ...- dodalam.
-nie no o tym bym chciał akurat zapomnieć- kiwnął głową a ja się zaśmiałam.
-czylii w sumiee … prawie 4 miesiące tak?- spytałam.
-dokładnie- uśmiechnął się po czym pocałował mnie w policzek- Vaiuś ^^-
-ooooooooo x3- zaczełam się rozpływać po czym zakryłam twarz- debilu! Mam buraka!-
-ja do ciebie Vaiuś a ty z debilem wyjeżdżasz  odparł ze śmiechem- podziel się burakiem- przytulił mnie a ja się zaśmiałam.
-nie to mój burak! Ja się nie dziele! … Logan!- odkryłam twarz kiedy przypomniałam sobie o jednej rzeczy.
-co się stało?- spytał patrząc na mnie.
-dzisiaj impra dla Pati!- krzyknełam- a ja nie mam prezentu- zrobiłam facepalma.
-hmmm … jest 15 … imprezka zaczyna się o 19 … zdążymy- kiwnął głową.
-ja nawet nie wiem co kupić- wzruszyłam rękami.
-coś się wymyśli. Kupimy jej jakiś wspólny prezent- odparł przeglądając coś we fonie.
- hmmm ...- oparłam się o jego głowe i zaczełam myśleć.
- … wygodnie?- zaśmiał się nadal wlepiając swoje ślepia w komurke.
- twoje ostrogi mi się wbijają w ryj ...- szepnełam a on się zaśmiał- a poza tym jest fajnie- przytuliłam go znowu i zaczełam mu kukać do fona- co robisss? ^^-
- szukam jakiegoś fajniego zdjęcia na tapete ale żadnego nie znajduje-
-chwila ...- szepnełam zabierając mu komurke z ręki- skąd ty masz tyle moich zdjęć?- spytałam zdziwiona.
-wiesz że masz zdjęcia z TP na necie?-
- … pierwsze słysze- odparłam zdziwiona.
- no to teraz wiesz- kiwnął głową całując mnie delikatnie w ramie.
-boże jakie stare te zdjęcia- zaczełam się śmiać przeglądając je, przy okazji kładąc głowe na jego- hmmm … może pasuje troche odświerzyć magazyn?- podniosłam cwaniacko brew.
-nowe zdjęcia?- uśmiechnął się
-a jak- wyszczerzyłam się po czym zaczeła się sesja fotograficzna. Kiedy zrobiło się już póżno i brakowało niecałe 2 godziny do party, postanowiliśmy się zbierać lecz najpierw wstąpiliśmy do sklepu by kupić coś na urodziny Pat. Po krótkich zakupach dotarliśmy wreszcie do mojego domu. Na szczęście nikogo w domu nie było więc spokojnie otworzyłam drzwi i weszłam do domu- Radgoool jesteem!- krzyknełam gdy psiak z Malinką nadleciał.
-a Malinki nie wołasz?- zaśmiał się Logan głaszcząc psiaka i biorą na ręce kociaka.
-niee bo Malinka jest niedoblaa- zaczełam gadać jak dziecko i tykać ją po łebku- kto zwalił ostatnio kwiatka ktoo?-
-Radgool- odpał Logan udając Malinke a ja się zaśmiałam.
-nie zwalaj winy na psa- pokiwałam głową- dobra … hmmm … 17:45. muszę się wyzbierać, mam mało czasu- odparłam po czym poszłam do mojego pokoju.
-posprzątałaś w końcu ten pokój?- spytał Log wchodząc do niego- … to chyba znaczyło że nie- zaśmiał się kiedy zobaczył cały bajzel.
-byłam w pace kiedy miałam posprzątać?- krzyknełam grzebiąc coś w szafce.
-dobra teraz masz wytłumaczenie- zaśmiał się po czym poczułam jak delikatnie obejmuje mnie od tyłu i kładzie głowe na moim ramieniu- Vaiuuuuś ^^-
-hmmm? -spytałam opierając się o niego.
-ubierzesz tą seksowną sukienke co ostatnio?- szepnął a ja parschnełam śmiechem.
-no chyba cię nie powiem co- zaśmiałam się grzebiąc nadal w szafie.
-jakbyś mnie raz posłuchała to by się nic nie stało- odparł po czym zaczął mnie łaskotać.
-Logan no!- uwolniłam się z jego uścisku po czym zamknełam się w szafie- ha!- usłyszałam nagle dziwny zgrzyt po czym tak jakby coś się przesuwało …
-ha!- usłyszałam Logana po czym chciałam otworzyć drzwiczki od szafy jednak …- czemu nie moge wyjść?!-
-ups ...- szepnął Logan ze śmiechem.
-Logaaan nooo!! wypuśc mnie!! ja się boje ciemnościi!!!- pisnełam
-była w mafii..- zaczął otwierając mi drzwi- umie posługiwać się spluwą- wyciągnął mnie z szafy przy okazji wyciągając mi VeiGi ze spodni- zjadłaby wszystki dookoła- zaczął się bawić pistoletem kiedy próbowała mu go odebrać- a boi się ciemności- zaśmiał się kiedy chwyciłam za spluwe.
-nie prowokuj mnie- odparłam podnosząc brew.
-kocham cię- szepnął a ja popatrzyłam na niego rozmyślając co mu powiedzieć.
- … co ja mam ci teraz odpowiedziec? Hmmm … ja ciebie pewnie też będe kiedyś kochać ha!- zasmiałam się.
- no mam nadzieje- zaśmiał się po czym wtopił swoje usta w moje. Szczerze? Jak mi tego brakowało … nawet zapomniałam jak to jest kiedy jest się przez kogoś tak kochanym x3

Sylwietta watching you …
-dobra to jest, to jest to jest ...- zaczełam przeglądać czy wszystko się zgadza.
-kochanie wszystko jest ok, chodz usiądz ze mną to pogawędzimy- prosił mnie James siedzący na kanapie.
-czekaj kotku muszę sprawdzić czy na pewno wszystko jest- odparłam stojąc tyłem do niego i licząc wszystkie alkohole i ogólnie towar.
-Sylwiątkooo- mruknął po czym chwycił mnie w talii, zaciągnął na kanape i usadowił na kolanach- mi się nie odmawia- szepnął mi do ucha po czym delikatnie pocałował w policzek.
-no dobrze dobrze panie Maslow- zaśmiałam się po czym przytuliłam go.
-zostawić cię na 2 minuty samą z Jamesem i o co się wyprawia- zaśmiał się Kendall patrząc na nas.
-nic nie widziałeś- odparłam po czym schowałam się za czupryną bruneta.
-widaać cię- zanuciła Angel ze śmiechem.
-znowu Hendersonowie się spożniają- odparł Kend patrząc na zegarek.
-ty właśnie! A wiadomo czy coś no wiecie ...- zaczął James kiedy do środka weszła Vai a za nią Logan. Jakoś dziwnie radośni byli, wręcz się zaczeli śmiać- a tym co tak wesoło?- podniósł brew do góry.
-pewnie się nawdychali jakiegoś gazu- zaśmiałam się próbując wstać z kolan Jamesa, jednak ten nie dał za wygraną i nie chciał mnie puścić- James no puść- popatrzyłam na niego kiedy pociągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował.
- no siemacie wariaci- zaśmiała się Angel patrząc na nich.
-a ty czemu nie w sukience?- spytał Kend patrząc na nią.
-no właśnie też ją prosiłem o sukienke- odparł Logan wkładajac ręce do kieszeni.
-odwalcie się ode mnie i od tych sukienek … oo żarcie ^^- wyszczerzyła się na widok ciastek które były przygotowane na imprezke. Oczywiście 18-tka Pat miała odbyć się w A&O.
-zostaw małpo!- krzyknełam zrywając się z kolan Jamesa i torując jej droge.
- … głodna jestem- szepneła smutna.
-Logan nie karmiłeś tego zwierzęcia w domu?- spytałam patrząc na niego.
- … hmm?- ocknął się nagle brunet.
- a ty co zamyśliłeś się?- zaśmiałam się.
-ta bo stoje do niego tyłem i ma piękny widok na mój tyłek- jękneła Vai zakrywając się bardziej bluzką i odwracając się do niego przodem.
-ej ej właśnie!- wtrąciła się Angel- chce wiedzieć czy ...- wskazała na Log i Vai. Ci popatrzyli na siebie po czym się zaśmiali.
- … i jak mamy to odebrać?- spytał po chwili James. Na odpowiedz nie musiał długo czekać gdyż Logan pociągnął do siebie Vai za ręke po czym pocałował ją … pocałował! Na serio tym razem wszyscy byliśmy w takim szoku że wreszcie im się udało dogadać że masakra xD
-no kurde nareszcie- zaśmiał się Kend.
-patrz teraz ich mina jest inna niż tamtym razem- zaśmiała się Vai tuląc się do Logana.
-i nie upuścił szklanki- kiwnął głową Logan.
-nie nie tutaj nie upuszczajcie bo będziecie płacić- odparłam grożąc im palcem- ty mała gnido- pociągnełam do siebie Vai i przytuliłam- no nie ma co! Big Time Rush jest od dzisiaj oficjalnie zajęte przez nas!-
-hurraa- jękneła Vai bez żadnego entuzjazmu po czym się zaśmiała- sory ale mam 3 nieprzespane noce za sobą więc siły nie mam na nic-
-idą tu!- krzykneła nagle Angel patrząc na komurke.
-kto?- spytała Vai nieogarnięta.
-marsjanie by cię zabrać na Marsa- wywróciłam oczami i pociągnełam ją za sobą.
-nareszcie- zaśmiała się po czym udaliśmy się do wejścia by powitać naszą solenizantke ...

Awe xd nareszcie xd ile to juz było zapowiadane? od listopada xD 7 miechów? woow xD dzięki że ze mną tyle wytrzymaliście i wytrzymujecie xd buziaki dla wszystkich :**
PS: szykujcie się na KCA :D 

piątek, 3 maja 2013

ROZDZIAŁ 72 CZ 3 „IF ONLY YOU ...”


Siemka siemka siemkaaa ;D wreszcie udało mi się napisać xD Alleluja xD teraz znów jestem zalatana bo mama do mnie przyjechała i mnie ciąga wszedzie xD ale udało mi się napisać Wooohoo!! xD 
~~ przypominam o głosowaniu na zdj na KCA które znajdziecie na stronach na blogu ;D
~~ a więęc zapraszam do czytaniaa ^^ 
Violette watching you …
szłam przez ciemny korytarz … prowadzona przez obstawe którą miałam naokoło … ręce przykute kajdankami … super -.- idąc na tą rozprawe zaczeło mi się przypominać mnóstwo przeżyć ...pierwsze co mi się skojarzyło to ta obstawa: taką samą miałam jak byłam w szpitalu i szlam na badania, tylko że obstawą były pielęgniarki nie policjanci … później te kajdanki … jak Amelia przykuła mnie i Logana … wtedy omało nie złamałam znów nosa i nie straciłam życia skacząć do basenu. I jeszcze ta spluwa która uwierała mnie w spodniach … na szczęście dali mi spodnie więzienne które są bardzo szerokie więc nawet jej nie widać. Skojarzyło mi się to z tym jak Logan schował mi VeiGi w szafie i wrzucił sobie klucz ze swojego pokoju do bokserek. Uśmiechnełam się lekko … po prostu nie da się nie śmiać przy tych wspomnieniach <3 jednak, gdy weszłam na sale, uśmiech od razu zniknął mi z twarzy. Policjant wskazał mi miejsce gdzie też usiadłam wygodnie. Ręce miałam blisko spodni, tak żeby na wszelki wypadek być w pogotowiu. Kiedy Pati mówi że coś przeczuwa to musi być prawdą … powoli podniosłąm głowe i popatrzyłam przed siebie :zobaczyłam moich przyjaciół siedzących w ławkach: Angel, Kendalla, Jamesa, Sylwie i Carlosa. Chwila … a gdzie reszta? Podniosłam brew po czym do środka weszli następni policjanci którzy prowadzili jakiegoś gościa. Zaczełam mu się przyglądać ponieważ wyglądał mi dość znajomo … kiedy usiadł blisko mnie, wybauszyłam oczy.
-Riccardo?- szepnełam patrząc na niego a ów gościu tylko się wyszczerzył.
-noo witam witam panno Goldie- zasmiał się złowrogo- panienka tez na rozprawie?-
- … ty mnie w to bagno wpakowałeś tak?- warknełam.
- sprawiedliwość musi być kochana- posłał mi całusa a ja wykrzywiłam się i odwróciłam wzrok – dostanie ci się kryminalistko, zobaczysz- pokiwał głową pewny siebie.
- czemu Logan cię wtedy nie zabił- mruknełam przez zaciśnięte zęby.
- uuu to wtedy oby dwoje byście tu siedzieli-
-akurat. Ciekawe kto by nas podał skoro ty byś się już smarzył w piekle!- powiedziałam to troche głośniej na co policjant mnie uciszył- sorka noo ...- mruknełam spuszczając głowe gdy włosy zasłoniły moją twarz.
-jesteśmy panie sędzio!- do sali wparowała nagle Pati ubrana w garniak. Do tego jeszcze ta poważna mina … za nią jeszcze podryptały dwie osoby- przepraszam za spóżnienie ale szukałam składu- wskazała na blondynke która usiadła koło niej oraz bruneta który usiadł zaraz za nimi.
- tego twojego amora to znam- wskazał na bruneta szczerząc się Riccardo- a ta blondi to …?-
- kurde ...- szepnełam przez zaciśnięte zęby- … dziewczyna mojego byłego- wpatrywałam się w nią jak kretynka która pierwszy raz widzi na oczy człowieka … że niby cłe?!
-dobrze! A więc rozpoczynamy posiedzenie!- jebnął kilka razy młotkiem tak że aż się wystraszylam- dzisiejszy proces odbędzie się przeciwko oskarżone Violette Goldie za pomoc w mafii Włoskiej oraz za wielokrotne zabójstwo-
-jakie zabójstwo?! W moim życiu najwyżej zabiłam kilka mrówek, to tyle!- zaczełam się bronić kiedy sąd uciszył mnie waląc młotkiem- rozumiem, moje zdanie się nie liczy- wywróciłam oczami po czym zamilkłam.
-niech jej sąd nie wierzy, to jest zły człowiek- zaczął Ric wskazując na mnie.
-ja ci kurde dam zły! Sam jesteś zły nędzna poczwaro!- zerwał się nagle Logan a ja ze zdziwieniem wpatrywałam się w niego. No nieżle skoro poniosło go juź na początku rozprawy.
-prosze nie używać niestosownych słów, to jest sąd a nie karczma- odparł sędzia.
-przepraszam wysoki sądzie- szepnął brunet powoli siadając. Aż mi się go zrobiło szkoda ponieważ miał taką przybitą minke że serce się krajało. Kiedy spojrzał w moją strone, delikatnie uśmiechnełam się do niego.
-o widzi pan panie sędzio?! Teraz się porozumiewują między sobą- wskazał na mnie i na Logiego.
-zamilcz popierdolony człowieku- powiedziałam ze stoickim spokojem- tutaj moge tak na ciebie mówić bo wiem że mi nic nie zrobisz-
-panno Goldie- popatrzył na mnie spod byka sąd.
-wkurza mnie!- wskazałam na Riccarda.
-Riccardo Ascani, bo tak się nazywa ów nikczemnik- zaczeła Pat wskazując na niego- swoją prace w mafii zaczął w wieku 16 lat jako asystent i pomocnik. Pięć lat później zabił szefa mafii i sam nim został, dlaczego? Ponieważ przeszkadzało mu że szef bardziej upodobał sobie Vai niż jego-
-tym potwierdziłaś że Vai była w mafii- kiwnął głową Ric.
-bo była, kto mówi że nie- wzruszyła rękami a ja przestałam czaić o co im chodziło.
- Pat ... chcesz mnie wyciągnąć z kicia czy tam wpakować?- spytałam podnosząc brew.
-zaczekaj- uspokajała mnie- ale nikt nie wie jak ona tam trafiła. Na pewno nie z własnej woli- oparła się o biurko sędziego patrząc na oskarżyciela.
-eahm … nie pozwalasz sobie na zbyt wiele?- popatrzył na nią dziwnie sędzia.
-a co nie moge się opierać?- spytała.
-nie, oparłaś się o mój palec- jęknął a ona szybko wstała.
-bardzo przepraszam wysoki sądzie ale wróćmy do tematu- szybko zmieniła temat i zaczeła przechadzać po sali- Vai nie z własnej woli weszła do mafii … ktoś ją zmusił- popatrzyła na Rica a on wywrócił oczami.
-czy nie jesteś za młoda na prawnika?- ocknął się nagle sędzia.
-ale pan jest szybki- wywrociła oczami- dzisiaj właśnie mam urodziny a koleżanka ma 21 lat i studiuje prawo więc ona, jako bardziej doświadczona, pomaga mi w tej rozprawie-
-i wszystko jasne- szepnełam- prawnika sobie znalazł ...- wywróciłam oczami.
-Vai coś mruczy przed nosem!- poskarżył się Ric.
-oj zamknij się- warknełam.
-a więc ludzie słuchać!- klasneła przed twarzą Rica, Pat- ten gościu, razem z innymi pomagierami, napadli na autokar, którym jechała oskarżona, po czym zagrozili jej że jeśli im nie pomoże, zabiją ją-
-chwila … jaki mieli interes by ją schwytać?- spytał ciekaw sędzia. Kurde i tego pytania się obawiałam …
-ponieważ ...- jękneła Pat.
-ponieważ Violette miała pewne żródła które nie moge wyjawnić a były mafii włoskiej bardzo potrzebne- dokończyła Karinka przeglądając jakieś kartki.
-żródła? A jakie to żródła?- spytał znów sędzia.
-noo przyznaj się- popatrzył na mnie cwano Ric- wraaau ^^- machnął ręką jak kot i zaczął się śmiać. Wkurzyłam się tak bardzo że warknełam na całą sale sądową. Chyba wystraszyłam ich bo sędziemu aż młotek wypadł z ręki. Popatrzyłam na Pat która nie wiedziała co robić. Kiwnełam głową po czym spuściłam ją.
-a więc … Violette ma moc … lamparta ...- odparła po chwili Pat. Szczerze? Nawet ja bym w takie cos nie uwierzyła.
-lampartem? Hahahahaha! Na serio dobry kawał- zaczął się śmiać sędzia.
-prosze się nie śmiać, mamy świadka- wtrąciła się blondyna,
-a raczej człowieka który pomagał jej w tym problemie. Harold!- krzykneła Pat po czym do sali wszedł Harold. … genialne!
-witam i kłaniam się nisko wysoki sądzie. Jestem Harold i tak potwierdzam to że Violette Goldie jest lampartem. Sam próbowałem okiełznać jej moc. Tu są wyniki badań oraz płyny które pije by ustabilizować moc- podszedł do niego po czym dał mu papiery. Nie no kocham ich … w tej chwili chciałabym wstać i wyściskać ich wszystkich … jednak jedna rzecz nie dawała mi spokoju. Kiedy obrócilam się do Riccarda, on się uśmiechał … UŚMIECHAŁ! … ma asa w rękawie, jestem tego pewna …
-mhm … Mhm ... mmmmmmhmmmm ...- zaczął pomrukiwać sędzia- ciekawe … bardzo ciekawe ...-
- … teraz mi pan wierzy?- spytałam go
-no cóż … dowody są … i to pisemne … no i jeszcze z budynku SGWG … więc ci wierze- kiwnął głową kiedy odetchnełam z ulgą.
- ha ha! Widzisz Riccardo?! Moja kuzynka jest dobra!- krzykneła Sylwia wstając.
-właśnie! Podskoczysz nam?!- wstała zaraz za nią Angel.
-tak podskocze wam- odparł wyluzowany Ric podnosząc się- tutaj mam niektóre papiery podpisane przez ...- położył je na biurku sędziego- Violette Goldie- pokazał mu podpis.
- … co?- spytałam podnosząc brew.
- prawda Vai że podpisywałaś papiery kiedy cię, jak to ujeła Pani Prawnik Pati Pena, „porwałem”- zaakcentował ostatnie słowo na co Pat wywróciła oczami.
- no podpisywałam papiery ale ...- zaczełam lecz on nie dał mi skończyć.
-mam nadzieje że sędzia dobrze to słyszał ponieważ potwierdziła iż podpisała papiery- zwrócił się do niego a ja podniosłam brew- niech sąd glośno przeczyta- uśmiechnął się cwano.
-” Ja niżej podpisana Violette Goldie oświadczam że przystępuje do mafii świadomie i dobrowolnie oraz pomoge im w każdym wypadku”- zaczął czytać sędzia a ja zrobiłam wielkie oczy.
-nie chwila, ja tego nie podpisywałam!- krzyknełam wstając.
-jak to nie? Przecież jest twój podpis- odparł Ric wskazując coś palcem na papierze
-Vai!- szepneła Pat po czym podbiegła do mnie- kurde co to ma być? Stawiasz nas w trudnej sytuacji- jękneła gdy blondyna zaczeła przerzucać jakieś papiery.
-ja na serio tego nie podpisywałam … pewnie podrobił mój podpis-
-nawet jak podrobił to się tego zbytnio nie da udowodnić- podeszła do nas Karina.
- … po co ją tu wziełaś?- syknełam do Pati.
-dałabyś se siana … słuchaj ...- zatrzymała się na chwile Pat- … mam pomysł- szepneła po czym wyciągneła telefon- moge gdzieś zadzwonić wysoki sądzie?-
- … ale masz na to minute- odparł sąd.
-dzwonisz po wsparcie?- spytał cwaniacko Ric podnosząc brew.
-grabisz sobie- wskazała na niego brunetka po czym wróciła na miejsce. Teraz to jestem, jakby to powiedzieć,w czarnej dupie … jeśli Pat czegoś nie wykombinuje od zaraz grozi mi więzienie. Przerażona patrzyłam na moich przyjaciół w sali … każdy trzymał kciuki za Pati …
-marnie to widze Goldie- szepnął do mnie Ascani a ja mialam ochote go rozszarpać lecz musiałam się ogarnąć przed sądem. Wiedzialam że w tym wypadku jestem bezsilna … niby jak mam udowodnić że to nie mój podpis? Teraz to już się wkopałam …
-eeh jak tak dalej pójdzie panno Goldie to czeka panią długa odsiadka w więzieniu- popatrzył w moją strone sędzia a mi od razu pojawiły się łzy w oczach. Nie mogłam uwierzyć że jednak moge nie wygrać tej rozprawy … jedyną moją nadzieją była Pati, która akurat wydzwaniała do kogoś. Teraz to dopiero byłam w bagnie …
-chwila panie sędzio! Niech sędzia jeszcze nie kończy procesu!- krzykneła nagle brunetka wstając.
-no ale jak dla mnie to nie ma co do obgadywania … jest podpis tego że świadomie przystąpiła do mafii i ...- zaczął sędzia.
-ja tego nie podpisywałam!- wstałam oburzona.
-a możesz to jakoś udowodnić?- spytał cwano Ric.
-no … nie ...- siadłam spuszczając głowe- ale wiem że podrobiłeś podpis ...- popatrzyłam na niego spod byka jednak on się uśmiechnął.
-złociutka ty się już nie męcz … i tak wszystko skończone- szepnął mi na ucho po czym usiadł wygodnie. Westchnełam po czym po moich policzkach popłyneły łzy … bylam bezsilna.
-chwila!! stop!!- do sali wpadł jakiś chłopak niewiele starszy ode mnie, trzymający jakieś papiery w ręce.
-zaraz kim pan jest? Nikt pana nie nauczył dobrych manier?- spytał sędzia troche oburzony.
-przepraszam wysoki sądzie ale mam dowody na to że Violette Goldie jest niewinna- odparł podchodząc do sędziego- jestem Marco Calabresi i tak samo jak oskarżona zostałem porwany przez mafie i to przez tego samego człowieka. Tutaj mam papiery które podpisał nasz szef zabity przez Riccarda- odparł na jednym oddechu po czym skierował swój wzrok na oskarżyciela. Tamten zaś wymienił mu złowrogim wzrokiem- tu jest podpis naszego szefa Guido Marra,są pieczątki z mafii oraz podpisy innych którzy byli po stronie szefa, niech sąd przeczyta- wskazal na świstek.
-hmmm … „ Ja Guido Marra oświadczam iż Violette Goldie została złapana przez Riccarda Ascani wbrew własnej woli. Każda rzecz przyniesiona przez niego jest fałszywa ...”- zaczął czytać pod nosem sąd.
-skąd to masz bydlaku?- warknął do Marca.
-zanim go zabiłeś, dał mi te świstki i nakazał mi żebym je dał sędziemu jak tobie odbije i będziesz chciał ją już do końca wykończyć- odparł cwano Marco gdy sąd nadal był zaczytany. I w tej chwili zaczeło się robić bardzo nieciekawie … w jednej sekundzie Riccardo podniósł się i wyciągnął z kieszeni w spluwe po czym zaczął strzelać w strone Marca. W ostatniej chwili udało mu się schylić tak samo jak reszcie. Ten za to zaczął strzelać jak opentany a policjanci zbytnio nie wiedzieli co robić bo … nie mieli spluwy … on to wszystko dokładnie zaplanował.
-nie daruje ci tego psie!- warknął po czym wycelował we mnie. Szybko wystraszona schowałam się pod stół kiedy on zaczął strzelać.
-ty baranie! Zostaw ją!- usłyszalam głos Logana po czym zobaczyłam jak Ric odwraca się w ich strone i zaczyna do nich strzelać. Nikt nie umiał go powstrzymać bo nikt nie miał broni! Nie wiem jak on to zrobił, po prostu ukradł policjantom broń tak że nikt tego nie zauważył.
-nie daruje ci tego- warknełam po czym chwyciłam jakoś moją broń z kieszeni, chociaż trudno było ją dostać jak się ma przykute ręce. Migiem wstałam po czym uderzylam go spluwą w głowe z całej siły tak że broń wypadła mu z ręki a on sam upadł na ziemie. Szybko polożyłam mu noge na brzuchu po czym wycelowałąm w niego- … z bronią do moich przyjaciół?- warknelam patrząc na niego gdy zza stolików powoli reszta zaczeła się wyłaniać- gadaj palancie prawde ...- mruknełam coraz bardziej przyciskając mu brzuch.
- … skąd ona ma spluwe?- usłyszałam szept Logana po czym zobaczyłam jak Pat drapie się po głowie i patrzy gdzieś indziej- no szczylu … nie masz już szans na ucieczke- przykucnełam przy nim po czym przystawiłam mu spluwe do głowy.
-ggrrr …. -warknął a ja odpłaciłam mu się tym samym tylko że warknełam o wiele głośniej- kurde! Dobra! To nie prawda! Chciałem cię wreszcie raz na zawsze mieć z głowy! Ciebie i tego szczyla od siedmiu boleści!- krzyknął i wskazal na Marca- i tak to fałszywka i sam podrobiłem twój podpis … ale i tak cię zniszcze Goldie- warknął.
-na pewno nie dzisiaj- odparłam po czym wstałam gdy policjanci chwycili go i przykuli kajdankami. Przy okazji zgarnelam też jego spluwe.
-widzi pan?! Ona jest niewinna!- krzyknela Pat podchodząc do mnie- … daj mi te spluwy dziecko, jesteś za młoda na takie zabawy- wyciągneła w moją strone ręke-
-... to ja byłam w mafii nie ty- przymróżyłam oczy po czym położyłam sędziemu spluwy na biurku- ale moja do zwrotu po rozprawie- kiwnełam głową.
- no cóż … to mówi samo za siebie … zostałaś zaciągnięta do mafii bez twojej zgody i zostałaś wykorzystana przez Riccarda … chyba nic innego mi nie zostało niż uniewinnić cię a tamtego wsadzić za kratki na baardzo długie lata- kiwnął głową sędzia.
-czyli … udało nam się?- wyszczerzyła się Pati po czym wszyscy popatrzyliśmy z nadzieją na sędziego.
- … na to wygląda. Sprawa Violette Goldie jest zamknięta!- uderzył młotkiem po czym rozprawa się skończyła …
*****************************************************
-wariaciiiiii!!!- krzyknełam rzucając się na Pati gdy czekali na mnie już poza salą.
-wariatko!!- zaśmiała się Pat i odwzajemniła uścisk- nie rób nam tak więcej dobra?-
-nie będe, obiecuje!- zaczełam ją prawie dusić xD
-Vai!! powietrza!- krzykneła Pat po czym ją puściłam.
-sorki- przygryzłam warge po czym wytuliłam też kuzynke, Jamesa, Angel, Kendalla i Carlosa po czym podeszłam do Kariny- wiesz … dzięki ...- szepnełam spuszczając wzrok- nie myślałam że ty możesz mi pomóc ...-
-czemu nie?- uśmiechneła się promiennie- trzeba pomagać- po czym przytuliła mnie. Szczerze? Nie jest taka zla …
-Pat, czemu nie powiedziałaś reszcie że on ma spluwe i będzie strzelał?- zwróciłam się po chwili do niej.
-bo wtedy byś nas nie uratowała a on nie powiedziałby prawdy- poklepała mnie po plecach.
-genialne- wyszczerzylam się po czym znowu ją przytuliłam -ej chwila … kogoś mi tu brakuje ...- szepnełam po czym zaczełam się rozglądać.
-jaki ogar- zaśmiała się Sylwia.
-gdzie ten debil?- uśmiechnełam się.
-nie wiem … po rozprawie wziął auto i gdzieś pojechał- odparła Pati.
- … ty wiesz gdzie on jest- podniosłam cwano brew.
- ooooooooooo ^^- pisneła po chwili Pat.
-nie mów mi nie mów mi!- zatrzymywałam ją- nie chce wiedzieć co się później stanie!-
-to leć do niego no!- krzykneła do mnie Pat.
-dobra! Biore auto i jade! Chyba nawet wiem gdzie może przesiadywać ...- kiwnełam głową po czym pobiegłam do auta.

To Be Continued .... 

sobota, 27 kwietnia 2013

ROZDZIAŁ 72 CZ 2 „IF ONLY YOU ...”

witam was po tej długiej przerwie w pisaniu! sorka ale na serio już nie wyrabiałam xd poprawy, nie poprawy, długo w szkole, sprawdziany, kartkówki sretetete i jeszcze alergolog do tego xD ale udało mi się wreszcie napisać coś przypominający rzdz xD troche smętny ale w następnym będzie się działo ^^ ale zanim do niego przejdziemy jeszcze kilka info:
~~ dzisiaj zaczyna się 2 cz głosowania mojego KCA: wystarczy zjechac pod koniec  gdzie jest napisz " 2 CZĘŚĆ GŁOSOWANIA"  po czym jest tam wszystko wytłumaczone ;)
~~ no i oczywiście nie zapomnijcie o akcji która rozpoczyna się o 20:00 na TT!! BTRComeToPoland!! 
~~ ludzie juz wiosna! a raczej wreszcie xD wiec bon't worry be happy!! :D 


Violette watching you …
to niemożliwe … to mi się śni … musi mi się śnić …! Rozglądałam się po celi i próbowałam wybudzić się z tego koszmaru który mnie nawiedza kolejny raz … ale jednak rzeczywistość nie jest tak kolorowa jak się wydaje … i nigdy nie jest taka jak się pragnie … usiadłam na podłodze opierając się o kraty po czył położyłam głowe na kolanach. Bałam się … cholernie się bałam … a jeśli nie uda im się mnie wyciągnąć z kicia i będe pozbawiona wolności przez kilka może kikanaście lat … a może dożywocie … co to za życie w celi? Jeszcze po tym czego się dowiedziałam … mogłam się tego domyśleć, w sumie to tak jakby wiedziałam o tym wcześniej ale nie umiałam tego dopuścić do głowy … byłam ślepa … a teraz gdy wszystko zaczeło się układać znów wpakowałam się w kłopoty … wkurzyłam się … z całej siły walnełam tyłem głowy o kraty … co chciałam tym udowodnić? To że jestem bezsilna i chciałabym żeby to wszystko było tylko złym snem …
-prosze za mną- usłyszałam głosy po czym ujżałam jakieś cienie na ścianie. Koło mnie nie było żadnej innej celi … byłam odizolowana od reszty więżniów. Kiedy zza zakrętu wyszły dwie osoby, próbowałam odgadnąć kim one są ponieważ światła w pomieszczeniu nie były zapalone, oprócz jednej małej lampki na korytarzu.
-Violette ...- usłyszałem ten cichy szept po czym migiem zrobiło mi się ciepło … bez chwili wachania podniosłam się i pobiegłam na drugą strone celi po czym chwyciłam kraty. Policjant stanął troche dalej od nas jednak bacznie mnie obserwował- Vai … wyciągne cię stąd, obiecuje- szepnął do mnie wpatrująć się w moje oczy. Niby było ciemno lecz jego piękne brązowe tęczówki były bardzo widoczne.
-Logan … ja … nie mam pojęcia czemu tu jestem … nic nie zrobiłam … nic nie ukradłam, nikogo nie zabiłam, przysięgam!- krzyknełam kiedy po moim policzku spłyneła pojedyncza łza.
-wierze ci słońce- powiedział biorąc moją łapke i całując mnie w nią. Poczułam się tak bezpiecznie przy nim … chciałam go przytulić jednak przez kraty to było w sumie niemożliwe …. on był taki kochany … biegł za radiowozem … widziałam go … traktuje mnie jak małego skarba którym na pewno nie jestem …
-ja chce wyjść ...- szepnełam po czym spłyneła mi łezka po policzku.
-nie płacz ...- odparł wycierając mi łezke i jeżdząc palcem po moim policzku- obiecuje że będzie dobrze. Postaram się o to. Dzwoniłem już do Pati, będzie za chwile-
-a wiesz chociaż za co siedze?- spytałam powoli uspokajając się.
-nie wiem … jak tylko wpadłem na posterunek to pobiegłem do ciebie ...- zapatrzył się w moje oczy a ja poczułam jak przeszywa mnie wzrokiem. Nie wiem nawet kiedy i jakim cudem udało mu się złączyć nasze usta w namiętnym pocałunku. Przez chwile zapomniałam że jestem w więzieniu, że czeka mnie proces, że mam przechlapane … wszystko dzięki niemu i jego czułym pocałunkom Co ja moge do niego czuć? Nie wiem … mam cholernie zmieszane uczucia …
-w prawo!- usłyszałam nagle krzyk po czym tupot stóp. Oderwaliśmy się od siebie po tym jak z zakrętu pojawiła się Pat z Sylwią i Carlosem.
-Vai!- krzykneli kiedy mnie zobaczyli po czym podbiegli do krat.
-dziewczyny, gadajcie o co chodzi- szepnełam kiedy poczułam że serce podchodzi mi do gardła … wiedziałam że Pat o wszystkim wie …
-Panno Goldie, została pani aresztowana za współudział w mafii oraz za pomoc jednostce w czynieniu zła i likwidowaniu niewinnych ludzi. Jutro odbędzie się rozprawa przeciwko tobie: jeśli sąd uzna cię winną, możesz zostać skazana od 10 do 20 lat pozbawienia wolności bądz, w najgorszym wypadku, jeśli uznają że wszyscy ludzie którzy zgineli z rąk mafii ponieśli śmierć przez ciebie, dostaniesz kare dożywocia lub w jeszcze gorszym wypadku, który mam nadzieje nie wejdzie do ładu, kare śmierci- skończyła mówić Pat patrząc na mnie. To co usłyszałam wstrząsneło mną … zakryłam rękami usta po czym oparłam się o kraty plecami, płacząc niemiłosiernie. Niemożliwe … w co ja się wkopałam …usiadłam na podłodze po czym moja twarz zalała się łzami- ale kochana masz szczęście, ponieważ ja zostaje twoim prawnikiem!- podniosła palec.
-ale musi być też pomocnik prawnika- wtrącił się Carlos.
-umiesz podnieśc na duchu- podniosła brew Sylwia patrząc na latynosa.
-ja moge stanąć w jej obronie … jako świadek- powiedział pewny siebie Log patrząc na nich. Jak ja ich kocham za to … teraz dopiero zauważyłam jakich mam dobrych przyjaciół <3 byłam im wdzięczna za to że chcą mi pomóc.
-nie mazgaj się młoda, wyciągniemy cię stąd!- klasneła w ręce Pat, kiedy położyłam głowe na kolanach i powoli wycierałam łzy które zaczeły mi płynąć po policzkach.
-dziękuje wam ...- szepnełam wycierająć powoli łzy które strumieniami leciały mi z oczu.
-prosze wyjść, koniec odwiedzin!- krzyknął nagle policjant ciągnąc ich za sobą.
-ejejej! Wiem gdzie mieszkasz- warkneła do niego Pat.
-trzymaj się młoda, damy rade- popatrzyła na mnie czerwona po czym udała się za Pat i Carlosem, którzy byli ciągnięci dalej. W ich ślady poszedł Logan, jednak przy wyjściu odwrócił się w moją strone po czym lekko uśmiechnął. Nie umiałam się oprzeć jego uśmiechowi … nawet jeśli czułam się fatalnie a to wszystko mnie doszczęstnie przytłaczało, odmieniłam mu bladym uśmiechem po czym powoli zaczełam wycierać oczy. Jednak on nie dał za wygraną, chciał mnie pocieszyć za wszelką cene … uśmiechnął się jeszcze bardziej po czym powiedział bezgłośnie „ i love you” i niestety został wyrzucony przez policjanta. Popłakałam się … ale jednak ze szczęścia. Poczułam że on zrobi wszystko żeby mnie uwolnić … kochał mnie … i reszta też to zrobi … moja gromada wariatów <3 położyłam się na podłodze po czym wtuliłam się w siebie. Jutro czeka mnie ciężki dzień … okaże się czy w ogóle jest sens żyć.

Logan watching you …
-że jak to k***a ją podał?!-
-normalnie! Kiedy go złapali on ją wydał i nastulał im jakichś głupstw!- krzykneła do mnie Pati.
-normalnie jak ja go dorwe to mu nogi z dupy powyrywam!- krzyknąłem wściekły podciągając rękawy.
-chłopie spokojnie!- chwycił mnie za koszule latynos- bo jeszcze ciebie wsadzą do kicia!-
-to niech wsadzą! Będe przynajmniej blisko niej … jak pomyśle że będzie musiała siedzieć w więzieniu przez kilka lat przez jakiegoś dupka to mam ochote go posiekać na kawałki!- warknąłem siadając przy ladzie.
-Logan nie waż się nic robić bo tylko pogorszysz sprawe- pokiwała palcem Sylwia- a tak w ogóle gdzie wszyscy?-
-a nie wiem … pewnie poszli się przejść- odparł Carlos siadając przy mnie- … wiesz że jeśli zostałaby uniewinniona ...-
-a na pewno zostanie i ja się o to postaram- powiedziała pewnie Pat.
-to będziesz musiał się wytłumaczyć z tego co jej powiedziałeś- kiwnął głową latynos.
-Pat musisz rozpowiadać wszystko co się dzieje między nami?- westchnąłem
-sami byli ciekawi- broniła się Pat.
-ta bo to strasznie ciekawe ...- wywróciłem oczami po czym wstałem i klapnąłem na kanape. Czuje się źle … bardzo źle … ja tu sobie wygodnie leże na kanapie a ona siedzi na tej zimnej podłodze, w tej ciemnej ponurej celi …
-tak Logan- kiwneła głową Pat patrząc na mnie.
-ale co tak?- spytałem podnosząc brew.
-wiem co chcesz zrobić i wiem że ci się to uda- uśmiechneła się puszczając mi oczko.
-znowu czytasz w myślach?- popatrzyłem na nią troche przestraszony wstając z łózka.
-nie- wywróciła oczami- jestem medium więc wiem co zrobisz oooh co ja ci się tu będe tłumaczyć, leć!- chwyciła mnie za ręke po czym popchała do drzwi.
-być wypędzonym z własnego domu- zaśmiałem się gdy nagle zamkneła mi drzwi przed nosem- super …- mruknąłem po czym wsiadłem do auta i pojechałem najpierw do domu Vai nakarmić zwierzęta. Nie pytajcie jak wszedłem … po czym udałem się na posterunek wbiegając do niego. Wiedziałem że to będzie twardy orzech do zgryzienia lecz nie myślałem się poddawać. Pat mówiła że się uda to się uda! Już przy wejściu zatrzymał mnie policjant.
-o co chodzi? Szuka pan tu czegoś?- spytał przypatrując się mi- … pan Henderson- odparł uśmiechając się. Widocznie to był ten sam co wpuścił mnie poprzednim razem- przyszedł pan do koleżanki? Yy Panienki Goldie?-
-tak … chciałbym właśnie prosić o przysługe ...- popatrzyłem na niego błagalnie po czym wytłumaczyłem mu wszystko. Najpierw się wahał, jednak po długim błaganiu zgodził się. Po cichu dostaliśmy się do pomieszczenia gdzie znajdowała się pasemkowa po czym Blake , tak się nazywał policjant, zaświecił małe światełko w celi. Od razu zobaczyłem Vai która leżała na plecach na podłodze, opierając nogi o ściane. Gdy tylko mnie zobaczyłą, zerwała się tak szybko że musiała się złapać krat ponieważ zakręciło jej się w głowie. Blake szybko otworzył cele po czym zwrócił się do mnie.
-tylko cicho ma być bo nie wolno mi tak postępować- kiwnąłem głową po czym powoli wszedłem do celi. Usłyszałem jak zatrzaskują się za mną drzwi więzienne. Powoli podniosłem wzrok na nią. Nadal stała trzymając się krat i patrząc na mnie troche wystraszona.
-za co … siedzisz?- spytała
-za to że cię kocham- szepnąłem lekko się uśmiechająć lecz jej mina stała się jeszcze bardziej przestraszona- nie martw się nikogo nie zabiłem … chciałem ci potowarzyszyć- po tych słowach zobaczyłem na jej twarzy lekki uśmiech … bez chwili zastanowienia podeszła do mnie i przytuliła mocno. Oparłem głowe o jej ramie po czym wtuliłem się w nią. Wiedziałem że ona tego potrzebuje. Po chwili poczułem że jej uścisk robi się coraz słabszy i delikatniejszy … usneła. Domyślam się jak musiała być zmęczona skoro tak szybko zmorzył ją sen. delikatnie wziąłem ją na ręce po czym usiadłem przy murze tuląc ją do siebie i czule głaszcząć ją po włosach.
- … to ona była w mafii?- spytał szepcząc policjant.
-tak … - kiwnąłem głową- ale przez przypadek ...- cmoknąlem ją w czoło po czym wtuliłem się w nią i usnąłem …

8 GRUDZIEŃ …

Pati watching you …
-prosze mnie wpuścić!! Jestem prawnikiem panny Goldie!- krzyknełam wchodząc na posterunek- gdzie jest panna Goldie?!- zaczełam się rozglądać.
-jakie wejście, jak prawdziwy prawnik- uśmiechnął się do mnie Carlos.
-niech mnie zapamiętają bo ,znając Vai, będe tu często- kiwnełam głową po czym zaczełam iśc w strone celi Vai.
-ej ej chwila!- stanął przede mną policjant- gdzie pani ...-
-Prawnik Patrisha Ramos chce zobaczyć oskarżoną- odparlam przechodząc mu zwinnie między nogami po czym czmychnełam do mojego więżnia. Nawet nie musiałam jej długo szukać … a raczej ich- pobódka śpiochy! Czas przygotować się na rozprawe!- zaczełam tłuc kluczami o kraty by ich obudzić. Nie musiałam nawet długo czekać na ich rozbudzenie gdyż zobaczyłam jak powoli Logan otwiera oczy. Wygodnie mu tak było trzymać przez całą noc Vai? Kiedy mnie ujżał pomachałam mu i wskazałam na śpiącą jeszcze pasiastą.
- … nie mam serca jej budzić- wyszeptał patrząc na nią. No faktycznie słodko wyglądała wtulona w niego jak małe dziecko no ale ma rozprawe za chwile.
-ja cię rozumiem ale ty się będziesz później tłumaczył panu sędziemu jak się spóżnimy!- wyszeptałam do niego a on tylko wywrócił oczami po czym zaczął ją delikatnie głaskać po włosach.
-Vai … Violette … obudz się … - przejechał opuszkami palców po jej czole delikatnie ją kołysząc.
-tak to jej do jutra nie obudzisz … Violette!! Vioooleeeette!!! kurczaki!- krzyknełam kiedy pasemkowa gwałtownie podniosła głowe.
-gdzie?! Ałł ałłł- jękneła łapiąc się za głowe.
-tak się ją budzi- klasnełam w ręce- no Vai musisz się przygotować do rozprawy. Logan wyłaż z tamtąd- machnełam do niego ręką kiedy powoli oby dwoje się podnosili. Brunet westchnął po czym pasiasta mocno go przytuliła- ooooo ^^ - oparłam się okraty- dobra, mieliście całą noc do dyspozycji, teraz trzeba już się zbierać- odparłam kiedy uwolnili się od siebie- chodz Logan- postukałam w kraty a on jak posłuszny piesek, a raczej wilczek, wyszedł z celi jednak nie odrywając od pasiastej wzroku- chłopie po rozprawie będzie cała twoja. No już sio sio!- wygoniłam go po czym wróciłam do Vai która oparła się o kraty i wpatrywala się we mnie- i jak się czujesz?-
-w miare …- szepneła- jakby nie Logan to popadła bym w depresje więzięnną- na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech i lekko widoczne rumieńce.
-dobra, jak już mówiłam, amory na koniec i ...- wyciągnełam pewną rzecz z kieszeni po czym wręczyłam to jej- … będzie ci potrzebna … tylko schowaj w spodniach-
- … VeiGi?- szepneła patrząc na mnie- ale … po co ...-
-przekonasz się ...-

To Be Continued ... 

sobota, 20 kwietnia 2013

BTRComeToPoland

 

 
UWAGA PIPOLE!! WAŻNY KOMUNIKAT OD PATI I JULII KTÓRE WPADŁY NA TEN POMYSŁ. A WIĘC RYSHERZE I RUSHERKI I WSZYSCY!! HELP US!!! WE WANT BTR!!
 
Co należy zrobić aby pomóc akcji? Wystarczy abyście byli na twitterze w sobotę (27.04) o godzinie 20:00 i pisali wiadomości z #BTRComeToPoland Aby taka akcja się udała potrzeba pomocy innych Rusherów, proszę każdego kto przeczytał tą wiadomość o podanie dalej... wspomnijcie na blogu, twitterze, facebooku aby jak najwięcej osób wiedziało! Liczę na was ;) Razem z Julią zrobimy wszystko co w naszej mocy aby się udało. Prośba nie jest tylko skierowana do Rusherów ale też do osób które nie są obojętne tej akcji i mogą pomóc, Smiler, Belieber, Lovatic... możemy pomóc sobie nawzajem. Pamiętam że również startowałam w akcji aby Justin przyjechał do polski, udało się... teraz proszę o pomoc w spełnieniu marzenia Polskich Rusherek.
Niektóre osoby mogą uznać tą akcje za głupią, mówcie co chcecie ale wiem że osoby którym zależy pomogą. Wierze w was i również zagraniczne fanki które dołączą się do akcji.
Kocham was i wierze :***
Ps. jeśli będziecie wspominać o tym na swoim blogu to możecie dodać obrazki :)
Ps. Mamy już wsparcie fun4Tv więc teraz wasza kolej :D
--------------------------------------------------------
Hi there! Seeing the name you already know what's going on ... exactly the shares on Twitter that the guys we have noted. Organized was a million of such shares, however, will try that this was exceptional, on a larger scale.
What should I do to help you share? Just that you were on twitter on Saturday (27.04) at 20:00 and wrote a message with the hashtag #BTRComeToPoland
For this action was successful Rusherów need the help of others, I ask everyone who has read the message to provide further ... Remember the blog, twitter, facebook to get as many people knew! I'm counting on you, along with Julia will do everything in our power to make it happen.
The request is not only addressed to Rusherów but also to people who are not indifferent to the action and can help you, Smiler, Belieber, Lovatic ... We can help each other. I remember that also competed in the shares to Justin came to the United States, managed to ... Now please help us fulfill dreams of Polish Rushers
Some people may consider this action as stupid, say what you want but I do know that people who want to help. I believe in you and the foreign fans to join in on the action.
I love you and believe in you :***
Ps. if you mention it on your blog then you can add pictures :)

środa, 17 kwietnia 2013

ROZDZIAŁ 72 CZ 1 „IF ONLY YOU ..”


lalalalalalalalalala hellooouu ;D nuciłam sobie to La la la la love me Biebera xd lubie nawet ta piosenke xD dobra nie przedłużając ... wykupiłam polise na życie od Julii xD ponieważ wiem że mnie zabijecie za ten rzdz xd ryzyk fizyk! ... ale wiecie że was kocham nie? xD <3

Sylwietta watching you …
Eeh nie ma to jak chęć picia o 2 nad ranem … muszę specjalnie wtedy zwlec się z łóżka i iść do kuchni, próbując przy tym nie wpaść na stół, drzwi, psa no i wszystko co może być pod nogami … a w naszym domu mogą znajdować się różne rzeczy … jednak dziwnym trafem w kuchni było zaświecone światło. Drapiąc się po głowie udałam się do niej by zobaczyć kto tam przesiaduje … -Vai czemu nie śpisz?- spytałam widząc jak siedziala sobie na krześle podpierająca się o ręce i patrząca przed siebie. A no jasne przecież kto inny mógłby tam siedzieć skoro mieszkamy już we dwie … -.- Gwen przecież się zaręczyła i poszła mieszkać u Trencia a Dakota przeprowadziła się do chłopaka. No chyba że by Radgool lub Malinka nauczyli się jak świecić światło xD wracając do nas … po chwili milczenia weszłam do kuchni otwierając lodówke- odpowiesz mi co ty tu robisz?- spytałam biorąc ketchup do ręki- boże co ja robie, miałam sok wziąć- zaśmiałam się zamykając lodówke i biorąc sok ze stołu.
- … myśle- mrukneła nadal wpatrując się w przód.
-Vai i myślenie to nie dobre połączenie- zaśmiałam się- zrymowało się! Pierwszy raz zdaża mi się zrymować o tak później porze!- klasnełam w ręce i oparłam się o drzwi.
-gratuluje ci -mrukneła bez wyrażania żadnego uczucia.
-no co jest mendo, powiedz- zaśmiałam się zakładając ręke na ręke.
-nic …- mrukneła po czym westchneła- … nie moge zasnąć-
-ooj trzeba było tak od razu-
-a gdzie mi tu moje skarby uciekły?- usłyszałam nagle męski głos za sobą po czym ten ktosiek objął mnie w talii muskając delikatnie moją szyje.
-poszłam się na chwile napić...- wyszeptałam pomrukując- a właśnie Vai, nie wiesz skąd w moim łózku wziął się James?- spytałam podnosząc brew.
-a bo stał przed drzwiami to go wpuściłam- mrukneła nadal błądząc gdzieś wzrokiem.
-a tej co jest?- spytał po chwili brunet patrząc na nią.
- … zakochała się- zaśmiałam się nie wiedząc jaki będzie tego skutek …
- nie prawda! -krzyknela wstając z hukiem tak że wywróciła się i rypneła na ziemie.
- … podłoga mówi coś innego- zaśmiał się James.
-dobra mądrale idzcie się zająć sobą- zaczeła nas wyganiać pasemkowa- a mi dajcie żyć- warkneła siadając powoli na krześle.
-a gdzie magiczne słowoo?- zanucił James.
-k***a już!- wrzasneła wstając znowu z krzesła a my ociupinkę przestraszeni wróciliśmy do pokoju. Boże … jaka nerwowa …

7 GRUDZIEŃ...

-kochaniee …- usłyszałam nad moim uchem -wstawaaj …- po czym poczułam jak jeżdzi mi palcem po policzku- czas wstawać- zamruczał i delikatnie zaczął łaskotać mnie noskiem po szyj.
-James … jeszcze chwilke ...- mruknełam zakrywając się kołdrą.
-ooj tak nie będziemy pogrywać- zaśmiał się po czym wsadził ręce pod kołdre i … pod moją bluzke D: od razu zerwałam się jak poparzona.
-James zboczeńcu!- krzyknełam a on tylko zaczął się śmiać- zaraz ci zniknie ten uśmieszek z twarzy- podniosłam cwaniacko brew biorąc gazete do ręki. Ten za to śmiał się dalej po czym uciekł do innego pokoju- nie ujdzie ci to płazem!-wrzasnełam po czym pobiegłam za nim lecz … wróciłam się do kuchni bo zobaczyłam coś ciekawie niepokojącego … na krześle spała Vai, rozłożona na stole i … obcałowująca się z ceratą O__o podniosłam brew po czym trzepnełam ją w głowe gazetą. Od razu podniosła głowe do góry.
-sory nie chciałam wpychać języka!- krzykneła otwierając szeroko oczy.
- phahahahaha co?- wybuchłam śmiechem słysząc co ona mówi.
-eahm … niiic … - mruknełam rozglądając się po kuchni.
-bo poskarże się Loganowi że zdradzasz go z ceratą- wskazałam na nią gazeta która była zwinięta w rulonik po czym zobaczyłam Jamesa w drzwiach.
-wow jeszcze nie jesteście razem a już go zdradzasz? Szybka jesteś- oparł się cwaniacko o drzwi.
-nie mam siły nawet was trzepnąć … od dwóch dni nie sypiam dobrze ...- warkneła powoli wstając. Międzyczasie podeszłam do grzywacza i trzepnełam go w głowe.
-za macanie- wskazałam na niego gazetą.
-ah tak?- podniósł brew po czym przyciągnął do siebie i pocałował namietnie. Ooj tak namiętnie że aż gazeta wypadła mi z ręki … po prostu sam seks było czuć w jego pocałunkach …
- … tam jest pokój- mrukneła Vai wskazując na drzwi.

Violette watching you …
nie wiem nawet kiedy znalazłam się pod willą chłopaków … i do tego jeszcze James prowadził moje auto! Boże … na ile ja się wyłączyłam? Od wczoraj jestem taka jakaś … zamyślona … w ogóle nie kontaktuje z rzeczywistością … kiedy grzywacz zaparkował auto, powoli wysiadłam z niego. W tej chwili właśnie w moim brzuchu rozpętała się burza. Czemu? Przypomniałam sobie co było wczoraj … kurde! A ja tak byle jak ubrana!
-no Vai co jest? Zawsze jak przyjeżdzałyśmy to ty byłaś pierwsza która pędziła do willi- zaśmiała się czerwona ciągnąc mnie za sobą do środka. Nie powiem troche się denerwowałam … ale niby czym? Przecież chłopaków znam wystarczająco dobrze by wiedzieć że nic mi nie zrobią … będąc już w środku ujrzałam w kuchni Carlosa. Ulga …
-no witam witam!- uśmiechnął się do nas latynos.
-no siemasz!- przywitali się państwo Maslow siadając przy ladzie.
-obdzwoniłem kogo trzeba i wszystko już jest gotowe- uśmiechnął się Carlos kiwając głową.
-super! Wiedziałam że można na tobie polegać- przybiła z nim piątke Sylwia.
-iiii będzie też gość specjalny- klasnął w ręce Carlito.
-o czym wy mówicie?- spytałam podnosząc brew.
-to Vai niewtajemniczona jest?- spytał latynos podnosząc brew.
-widocznie nie- westchneła Sylwia- Vaaai mówiłam ci wczoraj że organizujemy imprezke dla Pati … trąbimy o tym od kilku tygodni- popukała mnie po głowie kiedy próbowałam wziąć jakiś owoc z koszyka.
-widocznie Vai ma coś ciekawszego na głowie- podniósł cwano brew James.
-taa włosy- uśmiechnełam się i wywaliłam na niego język po czym on zrobił to samo.
-witam ludu!- usłyszałam że ktoś schodzi ze schodów po czym wszedł do salonu. To był Logan … nagle straciłam czucie w rękach, tak że zwaliłam na ziemie wszystkie pomarańcze jakie były w koszyku.
-yyy Vai zapomniałaś do czego służą ręce?- podniósł brew ze śmiechem Carlos podnosząc to co upuściłam.
-no ojeju wypadły mi- ogarnełam się troche ale to nie wyszło mi na dobre gdyż zwaliłam pozostałe owoce na ziemie, trafiając przy tym Carlosa.
-ał! Nie dosyć ze ci pomagam to jeszcze dostaje jabłkiem!- odparł oburzony latynos podnosząc się i owoce z ziemi.
-sooooory- jęknełam robiąc smutną mine po czym zobaczyłam jak Logan podszedł do lady. Dziwnie spokojny mi się wydawał … zawsze ja byłam taka spokojna a teraz mnie nosi cały czas …
-dziurawe ręce?- zaśmiał się Henderson po czym podał mi owoc- a nie chwila, ty po jabłkach źle się czujesz, to prosze- uśmiechnął się i dał mi brzoskwinie. Popatrzyłam na niego dziwnie po czym wziełam owoc.
- … dzięki- uśmiechnełam się niepewnie po czym zaczełam obmywać brzoskwinkę  Na serio coś dziwnego się ze mną dzieje …
-ej! Ejejejej! Pamiętacie co macie zrobić?!- chwyciła nas kuzynka za ręce- tak, macie iśc na randke!- po czym popchneła nas w strone drzwi a ja prawie udusiłabym się brzoskwinią -.-
-er-a-end-ka-a! Randka tralala!- zaczął krzyczeć James jak jakiś kibic.
-ale wam się spieszy- zasmiał się Logan.
-yhm … chcą mieć całą wille dla siebie- pomajątałam brwiami po czym zobaczyłam zrozumienie na twarzy Logiego. Oby dwoje wybuchliśmy śmiechem po czym powoli wyszliśmy z willi. Coś tam pomamrotała Sylwia aale takich gróżb się nie boje xD
-a więc gdzie chciałabyś iść?- spytał po chwili brunet.
-nie wiem … ide za tobą- zaśmiałam się wgryzając się w owoc
- no to fajnie … ja ide za tobą a ty za mną- kiwnął głową ze śmiechem.
-skoro ty idziesz za mną … a ja ide za tobą … to kto idzie przed nami?- spytałam zakłopotana a on strzelił facepalma- no eej! Od 2 dni się nie wysypiam!- zaprotestowałam kiedy ten padał ze śmiechu- Logaaan- jęknełam wyrzucając pestke ze smutną miną- jeśli masz się ze mnie nabijać to odwołuje randke- odparłam z przytupem.
-sorka … no … już … już się opanuje … momencik- próbował powstrzymać śmiech ale jakoś mu to nie wychodziło xD
-co jest we mnie takiego śmiesznego co?- spytałam przeglądając się w aucie. Nagle jednak ktoś odsunął szybe … zobaczyłam jakiegoś gościa który patrzył na mnie jak na wariatke- jezus … przepraszam ...- odparłam wystrzaszona oddalając się od auta i ciągnąc za sobą już padającego ze śmiechu Logana- to wcale nie było śmieszne ...- mruknełam kiedy ten debil nie miał zamiaru przestać brechtać ze mnie- Logan! Kurde head shota za chwile ci strzele!- warknełam a on powoli się wyciszył i popatrzył na mnie … długo to nie trwało kiedy oby dwoje wybuchliśmy śmiechem. Nie wiem czy on się smieje ze mnie, z mojej głupoty czy z tej akcji … a może mam coś na sobie? Jakieś eahm pół godziny później? Siedzieliśmy sobie na murku w parku i próbowaliśmy jakoś opanować nasz bół brzucha który nas dręczył po półgodzinnym śmianiu.
-o boże … mój brzuch ...- jęknął Logan po czym wyłożył się na trawie.
-trzeba było się ze mnie tak nie śmiać!- krzyknełam ze śmiechem po czym trzepnełam go w bebechy.
-ałaa!! boli mnie!- jęknął po czym pociągnął mnie za koszulke tak że i ja wywaliłam się na trawe z piskiem.
-no eej!! ja dziękuje za taką randke!- zaśmiałam się po czym zaczełam sobie masować brzuch.
-nie ma za co- odparł ze śmiechem a ja popatrzyłam na niego zdziwiona.
-to było ironicznie debilu- wywaliłam na niego język kiedy podniósł się i usiadł przy mnie- nie lubie jak ktoś tak nade mną zwisa- zaśmiałam się kiedy ów gostek patrzył się cały czas na mnie- … nie patrz tak na mnie ...- szepnełam zakrywając twarz- nie lubie jak ktoś się tak we mnie wpatruje!-
-bo co?- spytał odsłaniając moją twarz.
-bo się czerwona robie!- zaśmiałam się chowając twarz we włosach.
-eahm … chyba coś po tobie łazi- szepnął po chwili kiedy migiem odsłoniłam twarz i zaczełam patrzeć po sobie.
-ha! Mam cię- wskazał na mnie a ja warknełam- to ja tu jestem wilkiem- wyszczerzył się a ja wywróciłam oczami- ale na serio … coś łazi po tobie ...- wskazał na moją nogawke.
-mrówki!- wrzasnełam zrywając się szybko- do tego czerwone!- zaczełam się otrzepywać kiedy Logan wstał jak poparzony i też zaczął densować. Kuzkoo daaance łooułooułooułooouu!! to było coś w tym stylu xD zeszliśmy szybko z trawy i uciekliśmy do fontanny. Tam powoli wybierałam mrówki i topiłam je we wodzie xD
-taka obrończyni zwierząt a topi mrówki- zaśmiał się- ał!- trzepnął się w ramie po czym zaczął drapać- okropne są te małe gady-
-dlatego je topie. Poza tym mogły nie wchodzić na mnie- zaśmiałam się – chociaż ...- podniosłam brew widząc jakieś dwie laski koło fontanny … jakieś tam tapety … właśnie patrzyły w strone Logana i coś mamrotały. Wkurzyłam się … te ich wzroki dosłownie pożerały go wzrokiem … oooj nie ma tak … chwyciłam za jakieś pudełeczko po czym zaczełam zbierać mrówki do niego.
-co ty robisz?- spytał po chwili opierając się o fontanne i przyglądąc się mi.
-nic nic … masz jeszcze jakieś mrówki?- spytałam oglądając go.
-tak … i to w bardzo nieciekawym miejscu ...- szepnął zaciskając zęby.
-o nie nie ja ci tam już nie będe grzebać, przykro mi- podniosłam ręce po czym poszłam na trawe nazbierać ich więcej. Wracając spostrzegłam że te laski podeszły do Logana! … więc wróciłam po jeszcze więcej mrówek … gdy miałam już je pod dostatkiem, schowałam je za siebie i podeszłam do nich. Jednak dziewczyny, widząc mnie, szybko się zmyły i staneły gdzieś na drugim końcu fontanny jednak tyłem do nas. Chyba strasznie jaraly się autografem.
-a ciebie gdzie poniosło?- spytał podnosząc brew.
-chwilcia … - odparłam po czym po cichaczu podeszłam do dziewczyn … otworzyłam pudełko i … wsypałam im mrówki gdzie tylko się dało. Reakcja? Jeden pisk xD dziewczyny dosłownie wystrzeliły spod tej fontanny po czym pobiegły gdzieś daleko. Z wielkim uśmiechem na twarzy wróciłam do Logana.
-co ty …?! co ci odbiło?!- spytał mnie zdziwiony.
-eahm … aa nic … chciałam zrobić komuś na złość- zasmiałam się wyrzucając pudełko do śmieci.
-zazdrosna?- podniósł brew.
-niby o kogo? O ciebie?- spytałam po czym ogarnełam co powiedziałam- przecież … masz już kogoś na oku ...- szepnełam po czym zaczełam błądzić wzrokiem.
- … czytałaś mój pamiętnik?- spytał
-tak … znaczy nie … znaczy … dwa słowa przeczytałam … no ale ty tu tak ze mną i w ogóle poza tym co ja wygaduje, ty masz kogoś innego na oku a umawiasz się ze mną na jakieś randki i ...- nie zdążyłam dokończyć ponieważ w tej chwili poczułam jego usta na moich … w brzuchu buchneło mi stado motyli a oczy zaczeły mi się powoli przymykać. Całował tak delikatnie jakby nie chciał mnie skrzywdzić … pocałunek nie trwał długo … a szkoda xD kiedy oderwał się od moich ust, spojrzał w moje oczy po czym chwycił mnie za łapki.
-Violette Goldie … kocham cię- po tych słowach wybauszyłam oczy … czy ja o tym wiedziałam? Możliwe … ale zatajałam to … nie chciałam o tym myśleć … zamórowało mnie … pierwszy raz nie wiedziałam co odpowiedzieć … patrzyłam tylko na niego jak zahipnotyzowana … to we mnie się zakochał … jezus zakochał się we mnie! Czy ja jestem taka głupia że tego nie pojmowałam wcześniej? Ee tak! Nabierałam powietrza by spróbować coś wydusić z siebie … już miałam wypowiedzieć jakieś słowo, jakie to nawet nie wiem … w tej właśnie chwili usłyszeliśmy syreny, coraz bliżej … i nagle pełno policyjnych aut, radiowozów, yy helikopterów?! Światło z helikoptera padło na mnie a te słowa które później usłyszałam dały mi do myślenia że mam przerąbane …
-VIOLETTE GOLDIE! NIE RUSZAJ SIĘ! JESTEŚ ARESZTOWANA!-

Logan watching you …
-VIOLETTE GOLDIE! NIE RUSZAJ SIĘ! JESTEŚ ARESZTOWANA!- usłyszałem głos z megafonu po czym wybauszyłem oczy. ZE WTF?!?!
-coo?!- krzyknąłem gdy kilkanaście policjantów wyszło z bronią z radiowozu. Vai szybko wtuliła się we mnie przestraszona, tak mocno że aż prawie zacząłem się dusić. Bała się …
-nie nie ja nie chce do więzienia … za co!- krzykneła gdy dwaj policjanci wyrwali ją ode mnie, zatrzymując mnie żebym przypadkiem jej nie pomógł- dźwoń po Pati, dźwoń po Pati, dźwoń po Patii!!- usłyszałem jej krzyk rozpaczy po czym ujrzałem tylko zamykające się drzwi od radiowozu. Nie wierze … wtedy gdy już powiedziałem jej co czuje oni musieli wszystko spiepszyć! Przerażony i zdenerwowany wyciągnąłem szybko komurke i na oślep udało mi się wykręcić numer Pati. Kiedy tylko usłyszałem że odebrała, zacząłem panikować.
-Pati! Zabrali ją! Policja! Nie wiem dlaczego! Pomóż! Blagam!- krzyczałem kiedy powoli radiowozy zaczeły odjeżdzać. Zobaczyłem Vai … patrzyła na mnie przerażona … a ja bezsilny nie mogąc nic zrobić …
-ja wszystko wiem! Grrr że też musiałeś przy fontannie! Eeh ... spokojnie, leć do tego więzienia i zobacz gdzie zamkneli Vai. Dogonie cię i pogadam z policjantami. Nie martw się będzie dobrze- oznajmiła mi dziewczyna a ja poczułęm lekką ulge. Leciutką … myśl o tym że Vai może pójść do więzienia dobijała mnie … nie moge jej stracić … nie teraz!- leć ciołku a nie stoisz w miejscu!-
-dobra! Pospiesz się!- krzyknąłem po czym wyłączyłem się. Nabrałem powietrza po czym zacząłem biedz za radiowozami …


To Be Continued ... :D